
Iga Świątek nie może zaliczyć występu w tegorocznym French Open do udanych. To jednak nie oznacza, że Polacy nie mają komu kibicować. W poniedziałek 1 czerwca o awans o ćwierćfinału walczy Maja Chwalińska, która jest jedną z największych rewelacji tegorocznego turnieju w Paryżu.
Roland Garros. Maja Chwalińska gra turniej życia
Polka, która dopiero trzeci raz rywalizuje w turnieju głównym imprezy wielkoszlemowej, przebijała się do głównej drabinki przez kwalifikacje, a później kontynuowała imponującą serię zwycięstw. W drodze do kolejnej rundy nie dała większych szans wyżej notowanym rywalkom, rozbijając Qinwen Zheng i Elise Mertens po 6:4, 6:0.
Szczególne wrażenie zrobił również jej pojedynek z Marią Sakkari. Po przegranym pierwszym secie 25-latka z Dąbrowy Górniczej całkowicie przejęła inicjatywę i odwróciła losy meczu, triumfując 1:6, 6:3, 6:2.
– Byłam martwa. Dałam z siebie wszystko. Nie wyglądało to dobrze po pierwszym secie, ale nie chciałam odpaść bez walki. Wierzyłam, że będę w stanie odwrócić losy meczu – mówiła zawodniczka po zakończeniu spotkania.
Maja Chwalińska kontra Diane Parry w 4. rundzie Roland Garros
W 4. rundzie po drugiej stronie siatki stanęła Diane Parry, która także rozgrywa turniej życia. Francuzka, wspierana przez miejscową publiczność, sprawiła jedną z największych niespodzianek zawodów, eliminując rozstawioną z numerem szóstym Amandę Anisimovą. Co więcej, dokonała tego mimo obrony piłki meczowej w decydującym secie. Wcześniej uporała się również z Ann Li oraz Anheliną Kalininą.
Maja Chwalińska dobrze rozpoczęła spotkanie z Diane Parry, pewnie utrzymując własne podanie i obejmując prowadzenie 1:0. Francuzka szybko odpowiedziała jednak wygranym gemem serwisowym, doprowadzając do remisu. W trzecim gemie Polka wykorzystała błędy rywalki i ponownie wyszła na prowadzenie 2:1.
Polka nie zwalniała tempa i po pewnie wygranym gemie serwisowym podwyższyła swoją przewagę na 3:2. Polka była także o krok od pierwszego przełamania, gdy wypracowała break point przy podaniu Diane Parry. Francuzka zachowała jednak zimną krew w kluczowych momentach i po grze na przewagi utrzymała serwis, doprowadzając do stanu 3:3.
W dalszej części pierwszego seta 25-latka ponownie utrzymała własne podanie, wykorzystując błędy rywalki i obejmując prowadzenie 4:3. Chwilę później, po zaciętej walce, Polka przełamała serwis Diane Parry i wykorzystała kolejną szansę na breaka. Dzięki temu mogła serwować na zamknięcie partii. Maja Chwalińska nie zmarnowała okazji i wygrała pierwszego seta 6:3.












