Stany Zjednoczone poprosiły Ukrainę, aby w najbliższych dniach nie atakowała Moskwy, ze względu na obecność delegacji wysoko postawionych amerykańskich urzędników – przekazał we wtorek nieoficjalnie portal RBK-Ukraina, powołując się na „poinformowane źródło”. Dziennikarze nie ujawnili jednak nazwisk gości ani ewentualnego celu ich wizyty w Rosji.
Amerykański Boeing C-17 Globemaster w Moskwie
Wiadomo natomiast, że tego samego dnia na moskiewskim lotnisku Wnukowo wylądował amerykański Boeing C-17 Globemaster, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Jego kurs zarejestrował portal FlightRadar24. Samolot 23 sierpnia przyleciał do Rygi z amerykańskiej bazy lotniczej. Stacja CBS News nieoficjalnie ustaliła, że na jego pokładzie był dyrektor CIA John Ratcliffe. Następnie przez stolicę Rosji przejechała kolumna samochodów z amerykańskimi tablicami rejestracyjnymi – poinformował RBK-Ukraina.
Właściciele fabryk, zakładów i portów mają sami się bronić przed ukraińskimi atakami. Jeśli im się nie uda, mogą stracić majątek. Taki dekret podpisał Putin – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.
Rosja twierdzi, że nic nie wie
Rzecznik Dmitrij Pieskow stwierdził wcześniej, podczas rozmowy z dziennikarzami, że Kreml podobno nie ma informacji o przylocie amerykańskiego samolotu. Mówił też, że rosyjskie władze nie planowały żadnych spotkań z przedstawicielami Białego Domu.
Kreml zabrał się za odstrzeliwanie co popularniejszych kandydatów na deputowanych do Dumy, już nie tych z opozycji szczerej, lecz „systemowej”, którą sam karmi z ręki i trzyma na krótkiej smyczy – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.
Spekulacje na temat przylotu amerykańskiego samolotu do Moskwy
Zdaniem telegramowego kanału SHOT przylot C-17 może oznaczać przygotowania do kolejnej wymiany jeńców między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Z kolei rosyjski generał Władimir Popow w rozmowie z portalem Gazeta.ru twierdził, że powodem może być rozpoczęcie przygotowań do nowych negocjacji pokojowych.
Ostatnim razem amerykański samolot lądował w Rosji w styczniu tego roku. Jego pasażerami byli wówczas specjalni wysłannicy USA: Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy spotkali się z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. Tematem przewodnim była wojna w Ukrainie.












