Operacja pod kryptonimem „Liść oliwny” rozpoczęła się w poniedziałek (19 października) nad ranem. Izraelskie służby przeprowadziły ją we współpracy z Szin Bet (izraelską służbą bezpieczeństwa wewnętrznego), Strażą Graniczną i Siłami Obronnymi Izraela.

Zatrzymani to izraelscy osadnicy przebywający na Zachodnim Brzegu Jordanu. Są przesłuchiwani. Siły bezpieczeństwa nadal prowadzą dochodzenie w sprawie aktów przemocy, do których doszło podczas dorocznego zbioru oliwek. Policja poinformowała również, że równolegle prowadzi działania zmierzające do likwidacji nielegalnych osiedli na terenach zamieszkanych przez Palestyńczyków.

Zobacz wideo Strefa Gazy: rodzina z dwojgiem dzieci zginęła w izraelskim ataku

– Prawo w Judei i Samarii (określenie używane przez stronę izraelską w odniesieniu do Zachodniego Brzegu – red.) obowiązuje wszystkich, niezależnie od tożsamości czy przynależności. Policja Izraela zobowiązuje się do profesjonalnego, równego i bezstronnego egzekwowania prawa, opartego na dowodach i zgodnego z prawem – powiedział szef izraelskiej policji Daniel Levy.

– Jednocześnie należy rozróżnić odpowiedzialność za zapobieganie incydentom w terenie od odpowiedzialności za prowadzenie dochodzeń i egzekwowanie prawa po ich wystąpieniu. Będziemy nadal współpracować ze wszystkimi służbami bezpieczeństwa, aby zwiększać bezpieczeństwo i umacniać praworządność, a także zapewnić, że każda osoba, która naruszyła prawo, zostanie pociągnięta do odpowiedzialności – dodał.

Atak na dziennikarkę i dyplomatów. Netanjahu: Wrażliwy obszar

Do zdarzenia doszło w miejscowości Tajba, niedaleko Ramallah, podczas dorocznego zbioru oliwek na okupowanym Zachodnim Brzegu. 

W piątek (16 października) zamaskowani izraelscy osadnicy zaatakowali Heidi Levine, fotoreporterkę amerykańskiego dziennika „The Washington Post”, która dokumentowała palestyńskie zbiory oliwek. Na nagraniu wideo Levine powiedziała, że leżała na ziemi, gdy napastnicy ją kopali.

Jasper Nathaniel, dziennikarz, który był świadkiem napaści i pomógł Levine uciec z miejsca ataku, powiedział CNN, że widział, jak osadnicy na wzgórzu zakładali maski i chwytali pałki, podczas gdy Palestyńczycy zbierali oliwki. Godzinę po rozpoczęciu zbiorów osadnicy zeszli ze wzgórza, rzucając kamieniami. Następnie na miejscu pojawili się izraelscy żołnierze, którzy użyli gazu łzawiącego wobec Palestyńczyków. Dziennikarz powiedział także, że osadnicy strzelali z broni z paki jadącego pickupa.

Córka Levine przekazała, że jej matka doznała złamania żebra i kilku kręgów oraz poważnych obrażeń dłoni. W sobotę przeszła operację palca, który podczas napaści został niemal oderwany – podał portal „The Times of Israel”.

Następnego dnia, w sobotę (17 października), doszło do kolejnego incydentu. Osadnicy otoczyli pojazdy delegacji dyplomatycznej z Polski, Francji i Belgii. Wybili szybę w samochodzie belgijskiego konsulatu. Pobili również 78-letniego burmistrza francuskiego miasta Aulnoye-Aymeries Bernarda Baudoux.

Minister spraw zagranicznych Gideon Saar i izraelskie wojsko określili sprawców jako „izraelskich chuliganów”. Premier Benjamin Netanjahu stwierdził natomiast, że dyplomaci weszli na „wrażliwy obszar, na którym dochodziło do starć”, bez wcześniejszego uzgodnienia wizyty z armią. Okoliczności ataku na Levine uznał zaś za „niejasne” – podaje agencja Reutera. 

Rzecznik polskiego MSZ: „Absolutnie niedopuszczalne”

„Potwierdzamy, że na Zachodnim Brzegu Jordanu doszło do ataku na konwój, w którym znajdowali się przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, w tym polscy dyplomaci. Według wstępnych informacji za atak mogą odpowiadać izraelscy osadnicy. Polskim dyplomatom nic się nie stało. Z posiadanych przez nas informacji nie wynika, aby byli oni bezpośrednim celem ataku” – poinformował rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wiewiór na portalu X.

Podkreślił, że Warszawa oczekuje pilnych i szczegółowych wyjaśnień, ukarania winnych oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności. „Polska konsekwentnie sprzeciwia się przemocy ze strony izraelskich osadników na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. Ataki na przedstawicieli korpusu dyplomatycznego są absolutnie niedopuszczalne” – czytamy we wpisie.

Udział