
O osiągnięciu porozumienia poinformował późnym popołudniem 21 maja wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w swoim podcaście „Depesze Sikorskiego”. Szef polskiej dyplomacji przekazał:
„Uzgodniliśmy z panią minister Orbán, że Węgry zdejmą weto chociażby na pieniądze z Europejskiego Funduszu Pokoju na Fundusz Modernizacji Wojska Polskiego”.
Warto przypomnieć, że są to fundusze przeznaczone dla naszego kraju w ramach rekompensaty za wsparcie walczącej Ukrainy, które pozostawały zablokowane od maja 2023 r.
Decyzja wicepremier i minister spraw zagranicznych Anity Orbán stanowi istotny gest polityczny. Kontekst tej sytuacji jest o tyle istotny, że Péter Magyar – podobnie jak Viktor Orbán – stanowczo sprzeciwia się finansowaniu pomocy militarnej dla Kijowa z budżetu unijnego, podczas gdy środki z EPF służą właśnie temu celowi.
Peter Magyar w Polsce. Kontrowersyjna wypowiedź
Wizyta Pétera Magyara w Polsce była szeroko relacjonowana przez członków licznej delegacji, przede wszystkim w mediach społecznościowych. Wzbudziła także wyraźne zainteresowanie węgierskich mediów, choć sposób jej przedstawiania istotnie różnił się w zależności od linii redakcyjnej poszczególnych tytułów.
Nie ulega wątpliwości, że Magyar uczynił z wizyty w Polsce efektowne wydarzenie medialne – momentami ważniejsze niż jej polityczny wymiar oparty na konkretnych ustaleniach.
Nie brakowało gestów symbolicznych:
-
odwołań do historii relacji polsko-węgierskich,
-
wspólnych bohaterów narodowych,
-
a także do dziedzictwa Jana Pawła II.
To właśnie jego słowa „nie lękajcie się” Magyar uczynił jednym z kluczowych haseł swojej kampanii wyborczej, nawiązywał do tego wielokrotnie w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Obok tej warstwy symbolicznej pojawiały się jednak również wypowiedzi budzące kontrowersje.
Podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Donaldem Tuskiem Magyar stwierdził, że po stronie rosyjskiej życie straciło około miliona osób, a po stronie ukraińskiej około 100 tysięcy, dodając, że „wiele cywilów, dzieci i kobiet zginęło po obydwu stronach”.
Tego rodzaju ujęcie wpisuje się w znaną z przekazu Fideszu narrację, która ma uzasadniać postulaty natychmiastowego zawieszenia broni. O ile premier podkreślał, że Ukraina ma prawo do obrony i zachowania suwerenności, o tyle zestawianie ofiar po stronie ukraińskiej i rosyjskiej w takiej formie pozostaje co najmniej problematyczne i prowadzi do fałszywej symetrii.
Co o wizycie pisały węgierskie media
Media, które wcześniej pozostawały w opozycji wobec rządów Fideszu, a dziś sprzyjają gabinetowi Tiszy, akcentowały przede wszystkim ocieplenie relacji polsko-węgierskich oraz strategiczne znaczenie wizyty, zwłaszcza w kontekście możliwości pozyskania środków unijnych.
Podkreślano proeuropejski zwrot w polityce Budapesztu, a także zaufanie, jakim polskie władze obdarzyły nowy rząd Węgier.
W odniesieniu do spotkania premiera z prezydentem Karolem Nawrockim zwracano uwagę, że doszło do niego mimo wcześniejszego poparcia, jakiego polska głowa państwa udzieliła Viktorowi Orbánowi w kampanii parlamentarnej. Odnotowano również komunikat Kancelarii Prezydenta dotyczący rozmów w Belwederze, w którym wspomniano o „wsparciu węgierskich starań o uniezależnienie się od rosyjskiego gazu”.
Duży entuzjazm wywołała także podróż pociągiem z Krakowa do Warszawy. Zgodnie z zamysłem premiera akcentowano rozwój infrastruktury kolejowej finansowanej ze środków unijnych.
Media podkreślały nieformalny charakter przejazdu oraz jego walor wizerunkowy – w tym zdjęcia z pasażerami czy swobodę zachowania premiera Magyara. Miało to kontrastować z Viktorem Orbánem, kojarzonym z większym dystansem i elitarnością. W istocie był to jeden z najbardziej wymiernych efektów wizyty: trudno wskazać inny moment, w którym polska kolej zyskałaby tak pozytywną ekspozycję w zagranicznych mediach. Warszawski Dworzec Zachodni stał się na przykład pretekstem do szerszej opowieści o rozwoju infrastrukturalnym Polski dzięki funduszom unijnym.
Z kolei media nadal sympatyzujące z Fideszem poświęciły wizycie znacznie mniej uwagi, koncentrując się przede wszystkim na sprawach krajowych.
W komentarzach publikowanych m.in. na portalu „Magyar Nemzet” pojawiały się wątki utrzymane w wyraźnie krytycznym tonie. Sugerowano, że polskie służby specjalne ingerowały w węgierską kampanię wyborczą, wspierając Tiszę. Spotkanie Magyara z Donaldem Tuskiem przedstawiano jako dowód porzucenia „narodowego interesu” na rzecz europejskiego mainstreamu, postrzeganego przez środowisko Fideszu jako podporządkowany Brukseli i Berlinowi.
W innym komentarzu podważano wiarygodność rekomendacji Tuska dotyczących odchodzenia od rosyjskich surowców energetycznych, wskazując na wyższe ceny energii w Polsce niż na Węgrzech. Pojawiały się także głosy ironicznie oceniające zapowiedzi odbudowy współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, określane jako krótkotrwały „miesiąc miodowy”, który – zdaniem komentatorów – zakończy się rywalizacją o środki unijne między Warszawą a Budapesztem.
Kurz opada. No to podsumujmy
Wizyta Pétera Magyara w Polsce miała przede wszystkim wymiar wizerunkowy. Została ona zdominowana przez gesty symboliczne i przyjazne. Towarzyszyło jej ogromne zainteresowanie medialne. Jej wymiernym efektem jest deklaracja dotycząca odblokowanie środków dla Polski z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, przy jednak braku konkretów w innych obszarach. W tle widoczna jest kontynuacja przez premiera Magyara narracji tożsamej z tą Fideszu, zwłaszcza w kwestiach energetycznych.

