-
Piotr Moczulski został przetransportowany wojskowym samolotem do Polski i trafił do szpitala w Białymstoku.
-
Jego stan zdrowia jest stabilny, a szpital rozpoczął proces przekazania go do długoterminowej opieki.
-
Rodzina zorganizowała zbiórkę pieniędzy na pokrycie kosztów leczenia i transportu, a administracja filipińskiego szpitala odroczyła spłatę części należności.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Po ponad 15 godzinach lotu, wojskowy samolot z zespołem ewakuacji medycznej przetransportował w środę poszkodowanego Piotra Moczulskiego na lotnisko w Warszawie. Stamtąd karetka zabrała 42-latka do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.
– Pacjent został przewieziony do naszego szpitala w późnych godzinach wieczornych. Jego stan jest stabilny, niezmieniony względem tego w jakim został odebrany z Filipin – mówiła w rozmowie z Polsat News dr hab. n. med. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz ze szpitala w Białymstoku.
Lekarka przekazała również, że poszkodowanemu wykonano badania kontrolne i został skierowany na jeden z oddziałów. – Musimy się porozumieć z rodziną i znaleźć pacjentowi miejsce opieki długoterminowej – powiedziała i dodał, że ten szpital nie zapewnia takiego rodzaju leczenia.
Piotr Moczulski już w Polsce. Najnowsze informacje o stanie 42-latka
Dziennikarze Polsat News porozmawiali również z bratem Piotra Moczulskiego, który również dotarł na teren szpitala. – Poinformowano mnie, że Piotr został skierowany na specjalistyczne badania, jeszcze go nie widziałem – mówił Tomasz Moczulski.
Powiedział również, że był razemz 42-latkiem w czasie lotu do Polski. – Poleciałem po niego na Filipiny, podpisałem wypis z tamtejszego szpitala i ogarnąłem wszystkie dokumenty – dodał brat poszkodowanego.
– Piotr zniósł podróż bardzo dobrze, nie było żadnych komplikacji. Baliśmy się tylko o to, żeby mu ciśnienie nie skoczyło na wysokościach, ale wszystko poszło sprawnie i zarówno ja, jak i mama jesteśmy bardzo zadowoleni – oznajmił i zaznaczył, że czuje ogromną ulgę po tym jak jego brat wrócił po ponad dwóch latach do kraju.
Potwierdził też, że poszkodowany jest przytomny i „wodzi wzrokiem”, jednak nie mówi, przez podłączoną aparaturę, która dostarcza mu tlen.
42-latek wrócił do Polski. 2,5 roku wcześniej miał wypadek na Filipinach
Piotr Moczulski przez ponad dwa lata przebywał w szpitalu na Filipinach, po tym, jak doznał rozległych obrażeń w wyniku wypadku podczas jazdy skuterem. Transport Polaka do kraju miał nie być możliwy innymi środkami, ze względu na jego nieustannie poważny stan.
Od kwietnia 2024 roku trwa założona przez jego bliskich internetowa zbiórka pieniędzy na opłacenie pobytu 42-latka w placówce medycznej, sprowadzenie go do Polski i rehabilitację.
Z opisu zamieszczonego na jej stronie wynika, że Piotr Moczulski jechał skuterem z kolegą, gdy doszło do wypadku. Doznał przede wszystkim poważnego obrzęku mózgu. Latem tego roku mamie i bratu udało się go w szpitalu odwiedzić. Równolegle rodzina zabiegała w MON o możliwość jego transportu do Polski.
Jak podało WP, lekarze w końcu wyrazili zgodę na transport do Polski, a administracja placówki medycznej na Filipinach zadeklarowała gotowość do odroczenia spłaty kosztów leczenia, które tylko do sierpnia tego roku wyniosły ok. 400 tys. zł.
W poniedziałek wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o wysłaniu wojskowej misji w celu sprowadzenia 42-latka do Polski.
-
Nowe informacje ws. ewakuacji Polki z Chin. „Kilkanaście godzin”
-
Finał ewakuacji 24-letniej Klaudii z Chin. Samolot wylądował w Polsce


