Przygotowania ujawniają jednocześnie podziały między państwami członkowskimi. Spór dotyczy przede wszystkim tego, jak dużą rolę w kwestiach bezpieczeństwa powinna odgrywać Unia Europejska oraz czy działania podejmowane przez Brukselę nie dublują kompetencji NATO.

Politico: UE przygotowuje się na atak hybrydowy skutkujący ofiarami śmiertelnymi

Unia Europejska mierzy się z niemal codziennymi doniesieniami o tzw. atakach hybrydowych – czyli działaniach o charakterze sabotażowym, cybernetycznym lub dywersyjnym, które według UE i NATO nie wpisują się jednak w próg otwartego konfliktu zbrojnego.

Zobacz wideo Sekrety Apache w polskich rękach. Pentagon stawia sprawę jasno: zero błędów, zero przecieków.

Politico donosi, że poufne rozmowy na temat możliwego katastrofalnego scenariusza odbywały się w ostatnich tygodniach między ambasadorami wszystkich 27 państw członkowskich UE. Spotkania organizowano w tzw. formule ograniczonej, co oznacza, że uczestnicy nie mogli korzystać z telefonów komórkowych ani pomocy doradców i asystentów.

Bodźcem do intensyfikacji rozmów był sierpniowy incydent z dronem wypełnionym materiałami wybuchowymi, do którego doszło na lotnisku w Lipsku. Choć UE od lat analizuje scenariusze ataków hybrydowych i stworzyła tzw. „hybrydowe narzędzia reagowania”, które służą koordynacji odpowiedzi na cyberataki, ingerencje w wybory czy akty sabotażu, najnowsze rozmowy koncentrują się na znacznie poważniejszym zagrożeniu. Chodzi o atak, który mógłby skutkować większą liczbą ofiar śmiertelnych. Jak twierdzą dwaj dyplomaci w rozmowie z serwisem, właśnie takim scenariuszom poświęcono środowe (7 października) spotkanie ambasadorów państw UE.

– Wzmacniamy nasze zdolności do przewidywania i wykrywania zagrożeń, usprawniamy systemy wczesnego ostrzegania oraz dbamy o to, by Europa była w stanie reagować szybko i wspólnie – podkreśla komisarz UE ds. sprawiedliwości Michael McGrath.

Według informacji prowadzone narady dotyczą m.in. wysyłania zespołów reagowania kryzysowego, uruchamiania środków finansowych dla poszkodowanego państwa oraz koordynacji komunikatów przekazywanych przez instytucje unijne. – Musimy być przygotowani na coś naprawdę poważnego – powiedział jeden z wysokich rangą dyplomatów UE Politico. 

– Biorąc pod uwagę skalę i zakres działań prowadzonych przez Rosję, prędzej czy później należy spodziewać się ofiar. To właściwie kwestia szczęścia, że do tej pory ich nie było – ocenił inny unijny urzędnik.

Podobne stanowisko zajęła Teija Tiilikainen, dyrektor Europejskiego Centrum Doskonałości ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym. – Jest oczywiste, że skoro Rosja wykorzystuje coraz bardziej śmiercionośne środki, aby testować naszą gotowość i determinację do reagowania, prędzej czy później pojawią się ofiary – stwierdziła. Dodała, że ofiary w tym przypadku mogą być „celowe lub nie”.

Była rzeczniczka NATO: UE powinna skupić się na cywilnym reagowaniu kryzysowym

Dyplomaci ostrzegają, że w przypadku śmierci obywateli państw członkowskich UE lub NATO presja na zdecydowaną reakcję byłaby ogromna. Część państw członkowskich krytycznie ocenia jednak prowadzone na szczeblu unijnym dyskusje. Ich zdaniem Bruksela wkracza na obszar zastrzeżony dotąd głównie dla NATO, które od blisko 80 lat pozostaje filarem bezpieczeństwa Europy. – Jeśli pojawi się chaos lub dublowanie kompetencji, może to spowolnić proces podejmowania decyzji. A w sytuacjach kryzysowych czas ma kluczowe znaczenie – podkreśliła w rozmowie z serwisem Oana Lungescu z brytyjskiego think tanku RUSI i była rzeczniczka NATO.

Dodatkowym problemem pozostaje kwestia bezpieczeństwa wymiany informacji w Unii Europejskiej. Jak relacjonują dyplomaci Politico, UE nie dysponuje w pełni zaufanym systemem łączności, a część państw obawia się, że poufne dane przekazywane podczas spotkań ambasadorów mogą wyciekać. Obawy te nasiliły się po doniesieniach, że były minister spraw zagranicznych Węgier miał przekazywać swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi informacje dotyczące rozmów prowadzonych na najwyższym szczeblu unijnym. W efekcie część stolic zaczęła ograniczać wymianę najbardziej wrażliwych danych do formatów funkcjonujących w ramach NATO.

Ustanowiony na mocy Traktatu z Lizbony Zintegrowany Mechanizm Reagowania Politycznego na Kryzysy (IPCR) pozwala państwu sprawującemu rotacyjną prezydencję w UE, na wniosek kraju dotkniętego kryzysem, zwoływać nadzwyczajne spotkania z udziałem ekspertów NATO, ONZ i innych organizacji międzynarodowych.

W przypadku poważnego ataku hybrydowego poszkodowane państwo zachowuje kluczową rolę w podejmowaniu decyzji dotyczących dalszych działań. Przykładem była Francja, która po zamachach terrorystycznych w paryskim klubie Bataclan w 2015 roku uruchomiła art. 42.7 Traktatu o Unii Europejskiej. Do dziś jest to jedyny przypadek zastosowania unijnej klauzuli wzajemnej pomocy. Aktywacja klauzuli nie doprowadziła jednak wówczas do szeroko zakrojonych działań pomocowych ze strony innych państw, poza koordynacją śledztw antyterrorystycznych między Francją i Belgią.

– NATO powinno odpowiadać za wymianę informacji wywiadowczych i działania odstraszające o charakterze wojskowym, natomiast UE skupić się na cywilnym reagowaniu kryzysowym – oceniła w rozmowie z Politico Lungescu.

Udział