
Obawy szybko przerodziły się w kampanię „save Mimmo”. Aktywiści ostrzegali, że zwierzę może zginąć pod śrubami łodzi przecinających zatłoczoną lagunę. Wenecja to nie tylko miasto zabytków, ale także intensywnie eksploatowana przestrzeń wodna, w której kursują taksówki wodne, tramwaje i prywatne jednostki.
Badania w lagunie weneckiej
Zespół z Uniwersytetu w Padwie rozpoczął systematyczny monitoring zwierzęcia. Wyniki opublikowano w czasopiśmie Frontiers in Ethology. Naukowcy obserwowali Mimma co tydzień z łodzi, przy wsparciu władz miasta i mieszkańców.
„Przedstawiamy przypadek jednego z najbardziej charyzmatycznych zwierząt w jednym z najbardziej ikonicznych miast: samotnego delfina w Wenecji” – powiedział Guido Pietroluongo, patolog weterynaryjny zajmujący się ochroną przyrody z Uniwersytetu w Padwie.
Badacze prześledzili przemieszczanie się delfina z południowej do północnej części laguny, gdzie przebywa do dziś. „Mimmo wydaje się być zdrowy i regularnie obserwujemy, jak żeruje na głowonogach” – dodał Pietroluongo.
Butlonosy to najczęstszy gatunek delfina we włoskich wodach. Zwykle żyją w stadach, jednak w ostatnich latach w Adriatyku odnotowano kilka przypadków osobników, które opuszczały grupy i przenosiły się w rejony przybrzeżne lub zurbanizowane.
-
Nie tylko buldogi i mopsy. Inne rasy psów też są zagrożone
-
Morskie olbrzymy będą wpływać na cały kraj. Dostaną ludzkie prawa
Adaptacja delfina i problem ludzi
Według naukowców zachowanie Mimma nie odbiega od typowego dla gatunku. Delfiny są wyjątkowo plastyczne behawioralnie i potrafią wykorzystywać nowe źródła pokarmu oraz przystosowywać się do zmiennych warunków.
„Obserwowanie delfinów butlonosych w obszarach miejskich nie jest szczególnie zaskakujące, ponieważ są to niezwykle adaptacyjne i oportunistyczne ssaki morskie” – wyjaśnił Pietroluongo.
Kluczowy problem leży gdzie indziej. Największe ryzyko dla Mimma nie wynika z jego obecności w lagunie, lecz z zachowań ludzi. Chodzi przede wszystkim o nieodpowiedzialne prowadzenie łodzi i zbyt mały dystans do zwierzęcia.
Naukowcy apelują o egzekwowanie ograniczeń prędkości oraz utrzymywanie bezpiecznej odległości od delfina. To nie obecność dzikiego zwierzęcia w mieście jest anomalią, lecz trudność człowieka w respektowaniu jego przestrzeni.
Giovanni Bearzi, który od czterech dekad bada delfiny w Adriatyku, podkreśla szerszy kontekst. „To, co naprawdę niezwykłe, to nie obecność delfina, ale uporczywa trudność, jaką ludzie mają dziś z okazywaniem takim zwierzętom szacunku” – stwierdził.
Jak dodał, zarówno historyczne, jak i współczesne źródła pokazują, że delfiny towarzyszyły ludzkiej aktywności morskiej od tysiącleci. Mimo to wciąż nie potrafimy właściwie współistnieć z dziką przyrodą.
Przypadek Mimma wpisuje się w szerszą debatę o presji turystyki i transportu wodnego na ekosystem laguny weneckiej. Samotny delfin stał się symbolem tej relacji. Naukowcy są jednak zgodni: to nie on wymaga zarządzania. To ludzie muszą nauczyć się pływać ostrożniej.












