„Polskie rolnictwo jest dziś beczką prochu. Wystarczy niewielka iskra” – ostrzega na łamach Business Insider Adrian Wawrzyniak, rzecznik Solidarności Rolników Indywidualnych.
2026 rok jest dla rolników wyjątkowo niełaskawy. Zmagają się z bardzo wysokim kosztem paliw, nawozów i energii, mają słabe zbiory z powodu wiosennych przymrozków i suszy w lipcu, a do tego ceny w skupach są niskie.
Ceny niskie, coraz niższe. Rządowe dopłaty niewiele pomogą
Według szacunków GUS tegoroczne zbiory zbóż w Polsce mają wynieść 35,5 mln ton, czyli o 5 proc. mniej niż rok wcześniej. W części gospodarstw spadek plonów mógł sięgnąć nawet 20 proc.
Jak informuje Business Insider, produkcja owoców z drzew może być niższa o 17 proc., jabłek o 18 proc., a malin o 24 proc. Zbiory warzyw gruntowych mają zmniejszyć się o 4 proc., a ziemniaków – o 15,4 proc. Ceny kurcząt obniżyły się o 18 proc. rok do roku, a cena skupu mleka w sierpniu była niższa o 22 proc. niż rok wcześniej.
Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz jest zdania, że problemów rolników nie da się rozwiązać rządowymi dopłatami. Kluczowe znaczenie ma poprawa rentowności gospodarstw, która od lat znajduje się pod presją rosnących kosztów produkcji i niewystarczających przychodów.
Presja na rząd. Protesty rolników mogą przybrać znacznie ostrzejszą formę
Rolnicy domagają się kompleksowego programu kryzysowego, który poprawiłby ich płynność finansową i pozwolił utrzymać ciągłość produkcji. Co prawda niektórzy mogą liczyć na rządowe wsparcie ze względu na straty spowodowane niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi, ale to za mało.
Wysokość pomocy ma zależeć od skali strat. Przy szkodach sięgających co najmniej 70 proc. przewidziano do 3 tys. zł na hektar, przy stratach do 50 proc. – 2 tys. zł, a w przedziale 30 – 50 proc. – 1 tys. zł. To nie wystarczy aby zrekompensować rolnikom wzrost kosztów produkcji.
Dlatego rolnicza Solidarność zapowiada skoordynowane działania z innymi organizacjami. Protestujący chcą skupić się na wywieraniu presji na instytucje państwowe i rząd, ale jeśli rząd nie zareaguje na postulaty branży, protesty mogą przybrać znacznie ostrzejszą formę – ostrzegają rolnicy.
W Polsce na sile przybiera tendencja do rezygnacji z prowadzenia gospodarstw rolnych. Odsetek rolników rozważających taki krok waha się od około 20 proc. do nawet blisko 37 proc., w zależności od badania.


