-
Sąd Najwyższy ma podjąć uchwałę dotyczącą zakazu kwestionowania statusu sędziów powołanych przez prezydenta.
-
Do rozpatrywania sprawy nie dopuszczono 35 sędziów, którzy zostali powołani do Sądu Najwyższego przed zmianami w sądownictwie.
-
Wyłączenie tych sędziów nastąpiło na wniosek sędziego Kamila Zaradkiewicza. Decyzja została podjęta przez trzyosobowy skład, w którym sędzia Marek Dobrowolski zgłosił zdanie odrębne.
-
Sędzia Michał Laskowski stwierdził, że wykluczono osoby niepasujące do przewidywanego stanowiska uchwały. Uznał to za działanie bezprawne.
-
Sędzia Piotr Prusinowski zasugerował, że wyłączenie mogło być oparte na dotychczasowej działalności orzeczniczej wykluczonych sędziów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zapowiedziane na 5 listopada posiedzenie pełnego składu Sądu Najwyższego obędzie się w okrojonym składzie. To rezultat orzeczenia, jakie zapadło we wtorek. Szczegóły podała „Rzeczpospolita”.
35 sędziów, powołanych do SN jeszcze przed zmianami w sądownictwie za czasów rządu Zjednoczonej Prawicy, wyłączono ze sprawy. Stosowny wniosek złożył sędzia Kamil Zaradkiewicz.
Trzyosobowy skład nie był jednomyślny. Zdanie odrębne złożył sędzia Marek Dobrowolski. Przypomnijmy, na początku listopada Sąd Najwyższy ma zbadać, czy można podważać status sędziów powołanych przez prezydenta RP oraz wskazać potencjalne konsekwencje prawnokarne i dyscyplinarne.
Sąd Najwyższy ma podjąć uchwałę. Ze sprawy wyłączono 35 sędziów
– Wykluczono tych sędziów, którzy nie pasują do stanowiska, które ma zostać przyjęte w uchwale. Instrumentalnie posłużono się instytucją wyłączenia, żeby osiągnąć pożądany efekt – zareagował sędzia Michał Laskowski, jeden z 35 wyłączonych ze sprawy.
Jego zdaniem mamy do czynienia z działaniem bezprawnym. – Jest to chęć osiągnięcia pewnego efektu i wyłączenia tych, którzy mogą w tym potencjalnie przeszkadzać – tłumaczył sędzia SN.
Według Laskowskiego wśród tzw. neosędziów istnieje obawa, czy 5 listopada zbiorą kworum. Niezbędna jest obecność co najmniej połowy sędziów z każdej z pięciu izb SN. Tymczasem w Izbie Karnej SN większość stanowią „starzy sędziowie”. – Ich nieobecność mogłaby zablokować wydanie uchwały – zauważył.
„Czeski film”. Sędzia zabrał głos przed posiedzeniem pełnego składu SN
O komentarz poproszono również przedstawiciela Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. – Mogę się jedynie domyślać, że u podstaw takiego „wyłączenia z mocy prawa” legła zapewne nasza dotychczasowa działalność orzecznicza – przekazał sędzia Piotr Prusinowski.
Następnie dorzucił: – Orzekać będą ludzie, którzy są bezpośrednio zainteresowani kierunkiem tej uchwały. Chodzi tu o nic innego, jak o zalegalizowanie sędziów.
Zdaniem Prusinowskiego mamy do czynienia z „czeskim filmem” i „hucpą”, a wydana uchwała nie będzie miała znaczenia dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Żurek nie zostawił suchej nitki na pomyśle Kapińskiego. „Prawny absurd”
Na początku listopada SN planuje zebrać się w pełnym składzie, by uchwalić postanowienie o zakazie podważania statusu sędziów powołanych po 2018 r. w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS. To pomysł nowego I prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego.
„W Sądzie Najwyższym pod wodzą p.o. I prezesa neosędziego Zbigniewa Kapińskiego szykuje się próba prawnego absurdu. Neosędziowie zwołują pełny skład, by zakazać kwestionowania… samych siebie i grozić batem dyscyplinarnym sędziom stosującym prawo” – zareagował Waldemar Żurek, otwiera się w nowym oknie.
Minister sprawiedliwości stwierdził, że „nikt nie może być sędzią we własnej sprawie”, a „osoby, których status jest wadliwy i podważany przez ETPCz i TSUE, nie mogą wystawiać sobie dożywotniego certyfikatu bezkarności”.
-
Waldemar Żurek zapowiada jesienną ofensywę w TK
-
Prezes SN uderzył w ministra, oficjalne oświadczenie. Jest odpowiedź













