Zawieszony w czynnościach prezes TK Bogdan Święczkowski stwierdził w poniedziałkowym wywiadzie dla Kanału Zero, że sędzia Anna Korwin-Piotrowska „przejęła gmach, ale trybunał stanowią ludzie”. – Jakichś pracowników zatrudniła, nie wiadomo, na jakiej podstawie – powiedział. 

– Oczywiście są próby łamania pracowników trybunału, różnego rodzaju sugestie. Słyszałem też o groźbach wobec pracowników trybunału, żeby wykonywali ich polecenia, tych uzurpatorów. Natomiast jak na razie znacząca część najważniejszej kadry pracowniczej Trybunału Konstytucyjnego stoi za legalnym kierownictwem trybunału, za legalnymi sędziami – przekonywał.

Zobacz wideo Czarzasty do polityków prawicy: Ręce precz od Trybunału Konstytucyjnego

Święczkowski: Nie jestem przykuty do stanowiska prezesa TK

– Nie będzie żadnego, żadnego drugiego Trybunału Konstytucyjnego. Będzie jakaś grupka ludzi, która będzie okupowała Trybunał Konstytucyjny i będzie podejmowała różnego rodzaju decyzje, które będzie publikował Donald Tusk – ocenił Bogdan Święczkowski.

– Oni chcą wylosować dwa składy dyscyplinarne, żeby mi przedłużyć to nielegalne już zawieszenie w czynnościach sędziego i prezesa trybunału. Myślę, że to jest ich plan minimum. Ich plan maksimum to jest wyrażenie zgody na moje zatrzymanie, tymczasowe aresztowanie. Bo oni pałają chęcią zemsty, chcą mnie zobaczyć za kratami – dodał. 

Bogdan Święczkowski zaznaczył, że „nie jest przykuty do stanowiska prezesa ani sędziego trybunału”. Dodał, że „jest zdolny zrezygnować dla dobra kraju”, nawet bez prawa do emerytury sędziowskiej. – Problem jest innego rodzaju, bo wyzerować Trybunał Konstytucyjny jest łatwo. Ale jak zapewnić, żeby nie pojawił się po raz kolejny taki człowiek, jak Donald Tusk, który będzie łamał konstytucję i prawo, żeby wprowadzać swoich sędziów do danej instytucji? – mówił w Kanale Zero zawieszony prezes TK.

Anna Korwin-Piotrowska: Nie jestem uzurpatorką

Do sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym odniosła się w poniedziałek rano – w wywiadzie dla radiowej Trójki – sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która kieruje obecnie TK.

– Jestem sędzią Trybunału Konstytucyjnego, prawidłowo wybraną przez Sejm, która złożyła ślubowanie wobec prezydenta. Dodatkowo jestem sędzią z najdłuższym stażem w rozumieniu przepisów ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Nie jestem uzurpatorką – zaznaczyła.

Jak dodała, prezes TK Bogdan Święczkowski dopuścił się „zaniechania”, nie zwołując Zgromadzenia Ogólnego TK i uniemożliwiając w ten sposób uchwalenie budżetu trybunału. – To praktycznie ostatni moment, kiedy Zgromadzenie Ogólne sędziów trybunału może uchwalić budżet trybunału na 2027 rok, który jeszcze nie został włączony w ogóle przez ministra finansów do projektu ustawy budżetowej – mówiła Anna Korwin-Piotrowska.

Zapowiedziała, że Zgromadzenie Ogólne TK zbierze się we wtorek o godz. 15.30. – Mam nadzieję, że sędziowie wykonają swój obowiązek. Obowiązkiem każdego sędziego jest brać udział w Zgromadzeniach Ogólnych – podkreślała. 

– Proszę spojrzeć na wokandę Trybunału Konstytucyjnego: tam są wyznaczone terminy w dwóch sprawach w listopadzie. Nie ma żadnych innych terminów wyznaczonych spraw. W Trybunale zalega prawie 1000 spraw do rozpoznania (…). Najstarsza sprawa wpłynęła w styczniu 2013 r., zarejestrowana dopiero w 2014 roku jako wniosek i to jest sprawa z wniosku związku zawodowego Solidarność o prawo do strajku. Przez trzynaście lat nie został nadany żaden bieg tej sprawie, bo trybunał nie działał – dodała sędzia TK.

– Natomiast sprawy, które były z wniosku polityków, o ewidentnym zabarwieniu politycznym, były rozstrzygane, rozpoznawane natychmiast, w ciągu kilku tygodni – mówiła Anna Korwin-Piotrowska.

– Wiemy też od pracowników trybunału, że tam niemal [za rządów Prawa i Sprawiedliwości – red.] codziennie „gościli” pracownicy kancelarii [premiera], posłowie, bywał też ponoć i pan premier. To jest niebywały skandal – zaznaczyła. 

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego

W piątek po południu sędzia TK Anna Korwin-Piotrowska, jako najstarsza stażem sędzia, została kierującą Trybunałem Konstytucyjnym. Wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Wcześniej wnioski o uchylenie immunitetów Święczkowskiego i Sochańskiego skierował do TK prokurator generalny Waldemar Żurek. 

Przed siedzibą TK nasilił się wówczas protest. Na miejsce przyjechał Bogdan Święczkowski, który oświadczył, że jako prezes TK jest jedynym administratorem budynku Trybunału, a „wszelkie decyzje podejmowane przez uzurpatorów są bezprawne od początku do końca”. 

W związku z sytuacją w TK prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i w piątek, późnym wieczorem, wrócił do Warszawy. W stolicy spotkał się m.in. z I prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, a następnie przyjechał do siedziby TK. W sobotę nad ranem prezydent wydał oświadczenie mówiące, że „doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. 

W sobotnim orędziu premier Donald Tusk podkreślił, że Sejm obecnej kadencji „wybrał nowych sędziów, którzy złożyli ślubowanie”. Jak dodał, prezydent Nawrocki ślubowania od nich nie odebrał, a prezes TK Bogdan Święczkowski uniemożliwiał im podjęcie pracy, zaś „kiedy po wielu tygodniach cierpliwego wyczekiwania postanowili podjąć swoje obowiązki (…), zostali zaatakowani”. 

Sejm obecnej kadencji wybrał sześcioro nowych sędziów TK – Magdalenę Bentkowską, Dariusza Szostka, Sławomira Patyrę, Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską, Macieja Taborowskiego oraz Macieja Berka. Prezydent zaprosił jedynie pierwszą trójkę spośród wybranych sędziów TK, którzy złożyli ślubowanie w jego obecności. Pozostałe osoby, które zostały wybrane na sędziów TK, nie zostały zaproszone przez prezydenta. Sędziowie ci złożyli ślubowanie w innej formie, w Sejmie, posługując się formułą, zgodnie z którą czynią to „wobec prezydenta”. 

Spór wokół TK. Zaczęło się od „dublerów”

Szerszy spór ws. Trybunału Konstytucyjnego rozpoczął się w październiku 2015 r., gdy Sejm kończącej się wówczas VII kadencji (za rządów PO-PSL) wybrał pięciu nowych sędziów TK. Mieli być oni następcami trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu 2015 r., a więc już w czasie następnej kadencji parlamentu.

W listopadzie 2015 r. Sejm nowej kadencji, w którym większość miał już PiS, przyjął uchwały unieważniające wybór tych pięciu sędziów, a następnie wybrał nowych.

W grudniu 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że faktycznie Sejm za rządów PO-PSL pospieszył się z wyborem dwóch sędziów TK, ale zaznaczył, że wybór pozostałej trójki (w miejsce tych sędziów, których kadencja skończyła się w listopadzie) był prawidłowy. Prezydent Andrzej Duda nie wziął pod uwagę tych wszystkich okoliczności i przyjął ślubowanie od pięciu sędziów wybranych przez PiS. Przez to trzech z pięciu sędziów nazywanych było odtąd przez opozycję i część środowiska prawniczego „dublerami”. 

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version