
„Od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować” – stwierdził Leśkiewicz.
Służby w domu prezydenta Karola Nawrockiego. Kierwiński zapowiada pilną naradę
W związku z incydentem dotyczącym prezydenta Nawrockiego szef MSWiA Marcin Kierwiński zwołał pilną naradę podległych mu służb, która odbędzie się o 22:15. Zapowiedział także spotkanie z szefem gabinetu głowy państwa Pawłem Szefernakerem.
Premier Donald Tusk poinformował, że jest w stałym kontakcie z ministrami i służbami. „Przekazałem także wyrazy solidarności Prezydentowi. Na jutro rano zwołałem odprawę Rządu. Działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa. W nas wszystkich. Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje” – zadeklarował we wpisie na Facebooku.
„Dziś atakowane są osoby znane publicznie, za chwile to zagrożenie może dopaść każdego. Dlatego potrzeba zdecydowanej reakcji. Wszystkie te przypadki muszą zostać wyjaśnione. W ostatni poniedziałek interwencję w tej sprawie podjął szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Minister Bartosz Grodecki” – poinformował z kolei Leśkiewicz.
Państwowa Straż Pożarna wydała komunikat
Szczegóły interwencji w gdańskim mieszkaniu rodziny prezydenta Karola Nawrockiego przedstawiła Państwowa Straż Pożarna. Jak wynika z komunikatu, pierwsze zgłoszenie służby otrzymały o godz. 19:33 poprzez SMS. Wiadomość wskazywała na możliwy pożar w mieszkaniu, który stwarza zagrożenie dla przebywających w nim osób. W kolejnym SMS-ie służby otrzymały informację o zatrzymaniu krążenia.
Nadawcy wiadomości nie reagowali na próby nawiązania z nimi kontaktu, Powaga sytuacji zmusiła służby do skierowania na miejsce zastępu strażaków. Po rozpoznaniu zdecydowano się na wkroczeniu do lokalu siłą. Wewnątrz okazało się, że alarm był fałszywy. Na miejscu nie stwierdzono zagrożenia życia ani rozprzestrzeniającego się ognia. Służby nie zastały nikogo w środku mieszkania.
Trwa seria fałszywych alarmów. Ofiarą prawicowe media i politycy
Przypomnijmy, że w poniedziałek (18 maja) funkcjonariusze policji pojawili się w budynku, w którym znajduje się redakcja wPolsce24 w związku z otrzymanym zgłoszeniem „o zagrożeniu bezpieczeństwa”. W niedzielę (17 maja) wieczorem funkcjonariusze chcieli przeszukać teren wokół domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w związku ze zgłoszeniem o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie. Zgłoszenie wpłynęło do policji drogą elektroniczną. Sytuację skomentował rzecznik partii Rafał Bochenek, który stwierdził, że choć zachowanie policjantów nie budziło kontrowersji, „trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile”.
Na słowa Bochenka odpowiedziała Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak zaznaczyła, „to nie pierwszy raz, kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych”. Dodała, że zgłoszenia wpływają pod różne adresy, a służby dążą do ujęcia sprawców.
W piątek (15 maja) doszło z kolei do interwencji służb w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Jak informowaliśmy na Gazeta.pl, w kajdanki zakuta została obecna na miejscu asystentka publicysty. Komenda Stołeczna Policji podała w oświadczeniu, że „przekazany Policji sygnał dotyczył realnego zagrożenia życia”, stąd konieczność natychmiastowej reakcji.
Dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń informował dzień wcześniej, że do służb trafiło kilka fałszywych zgłoszeń, dotyczących stacji lub jej pracowników. Zgłoszenia miały dotyczyć m.in. „kwestii uszkodzeń ciała, zagrożenia bezpośredniego życia, czasem śmierci, a także uszkodzenia mienia”.












