Siedemnastu uczniów z Zespołu Szkół w Sokółce wyjechało na początku września do Chin. Dyrekcja szkoły wybrała licealistów na podstawie wyników testu z języka angielskiego i wiedzy o Azji.
Młodzież podczas wyjazdu miała zwiedzić Chiny oraz poznać tamtejszą kulturę.
Efektem podróży miało być też nawiązanie współpracy z II Liceum Ogólnokształcącym w Sanming tak, by w przyszłości wymiana młodzieży pomiędzy szkołami była regularna.
Za wyprawę uczniów zapłaciło Powiatowe Przedsiębiorstwo Drogowo-Budowlane – samorządowa spółka, która podlega starostwu powiatowemu w Sokółce. Koszt podróży jednego ucznia to 11 tys. zł.
Towarzyszący młodzieży urzędnicy mówią Interii, że wszystkie koszty związane z wyjazdem pokryli sami.
Sokółka leci do Chin. Polityczna burza w mieście
Wyjazd, który miał być edukacyjnym sukcesem, w Sokółce wywołał lokalną burzę polityczną.
Wszystko za sprawą osób towarzyszących młodzieży na wyjeździe. Obok uczniów w samolocie do Azji znaleźli się m.in. starosta sokólski Piotr Rećko, wicestarosta, członek zarządu powiatu, miejska radna oraz dyrektorka lokalnego szpitala.
Sprawę nagłośnił powiatowy radny Mieczysław Baszko, który w rozmowie z Interią zastanawia się, kto zapłacił za wyjazd urzędników.
Zgodnie z przepisami opiekunami podczas wycieczki z młodzieżą mogą być pracownicy pedagogiczni albo osoby wyznaczone przez dyrektora szkoły, niebędące pedagogami.
Z pisma opublikowanego przez Baszkę, które zostało wysłane do rodziców, wynika, że opiekunami byli: Anetta Zubrzycka, dyrektorka szkoły, nad którą kuratelę sprawuje starostwo, Anna Aniśkiewicz, dyrektorka szpitala, który podlega starostwu i miejska radna oraz Edyta Rećko, radna miejska i prywatnie żona starosty.
Informacje zawarte w dokumencie wskazują, że dwie ostatnie panie zostały wskazane jako przedstawicielki rady rodziców.
– Dla mnie jest to co najmniej zastanawiające, dlaczego akurat te osoby zostały wybrane jako opiekunowie dla młodzieży – mówi w rozmowie z Interią Baszko.
Sokółka. Urzędnicy się tłumaczą
Anna Aniśkiewicz odpiera zarzuty radnego Baszki.
– Z panią dyrektor znam się od lat, moje dzieci chodzą do tej szkoły. Zostałam poproszona, czy nie zechciałabym zostać opiekunem podczas wyjazdu. Zgodziłam się, ale jestem dyrektorką szpitala i miejską radną, dlatego na samym początku zaznaczyłam, że za wyjazd zapłacę sama – tłumaczy w rozmowie z Interią Aniśkiewicz.
– Dostałam informację od dyrekcji, że koszt to 11 tys. zł. Przelałam pieniądze na wskazane konto na początku września – mówi.
– Wbrew informacjom, które się pojawiają, moje dzieci nie pojechały do Chin – konkluduje.
– Zarząd jeszcze przed wylotem zobowiązał się do zwrotu kosztów biletów lotniczych, a wszelkie pozostałe wydatki, w tym noclegi, samorządowcy pokryli z prywatnych pieniędzy. W praktyce za całą podróż zapłacili sami, a z budżetu powiatu nie poszła na ten cel ani złotówka – wyjaśnia rzecznik prasowy starostwa powiatowego w Sokółce, Rafał Supiński.
Na dowód urzędnik przedstawił protokół z posiedzenia zarządu z początku września.
– Efektem wyjazdu było to, że przedstawiciele powiatu sokólskiego podpisali list intencyjny z Shaxian, dzielnicą miasta Sanming. Jest to pierwszy krok do zacieśnienia przyszłej współpracy – dodaje rzecznik.
Pierwszym elementem porozumienia ma być przyjazd chińskiej młodzieży do Sokółki.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl
-
Wizerunkowa katastrofa Konfederacji. Jak partyjne wojny zatopiły kandydata w Krakowie
-
Dwóch kandydatów poza stawką, zwrot w Krakowie. Ustalenia Interii













