W czwartek (5.11) na ulice francuskich miast wyjdą tysiące ludzi, część z nich w ramach strajku generalnego ogłoszonego przez związki zawodowe.
– To musi być wielki dzień wspólnej mobilizacji – stwierdziła w poniedziałek (2.11) Sophie Binet, sekretarz generalna CGT – jednego ze związków zawodowych, które zainicjowały czwartkowy strajk, cytowana przez „Le Monde”.
Jak wskazuje francuski dziennik, pięć związków zawodowych (CFDT, CGT, FO, FSU, UNSA) ogłosiło strajk z miesięcznym wyprzedzeniem. Od tego czasu francuskimi ulicami kilkukrotnie przeszły ogromne demonstracje – część z protestów, szczególnie te 17 października, szybko wymknęły się spod kontroli władz.
Strajkujący połączą się z innymi protestującymi, sprzeciwiającymi się rosnącym kosztom życia czy spadającej jakości usług publicznych i edukacyjnych. „NYT” wskazuje, że choć „strajk nie jest ściśle częścią protestów prowadzonych przez studentów, ma wyraźnie wyrażać solidarność z tym ruchem”. Na protestach mają się też pojawić ludzie związani z demonstracjami „żółtych kamizelek”.
Jak wskazuje „The Guardian” powołując się na wspólne oświadczenie czterech głównych związków zawodowych kolejarzy, ważnym punktem czwartkowej akcji jest sprzeciw wobec redukcji we francuskim budżecie, które „pogłębią ubóstwo, ograniczą wydatki na zabezpieczenie społeczne i ochronę środowiska oraz zamrożą wynagrodzenia pracowników sektora publicznego”.
Państwowy koncern EDF wskazuje, że do demonstracji mają dołączyć związki zawodowe reprezentujące pracowników sektora energetycznego.
Poprzedni strajk w sektorze energii w połowie września ograniczył dostawy energii elektrycznej we Francji.
Rząd Francji próbuje utrzymać kontrolę
W środę (04.11) prezydent Francji Emmanuel Macron zwołał kryzysowe spotkanie dotyczące nadchodzących demonstracji. Zgodnie z szacunkami przekazanymi przez krajową służbę wywiadu wewnętrznego, w czwartkowych protestach na ulice wyjść ma od 500 tysięcy do 700 tysięcy osób. Koalicja międzyzwiązkowa spodziewa się, że w samym Paryżu demonstrować będzie od 50 do 70 tysięcy ludzi.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñeza wskazał, że w czwartek w całym kraju planowanych jest co najmniej 220 demonstracji i zgromadzeń.
Jak wskazuje France24, w przygotowaniu na kolejną falę protestów, na ulice francuskich miast wysłano ponad 70 tysięcy funkcjonariuszy policji. „The New York Times” precyzuje, że podobne siły rozmieszczano w kraju w trakcie największych protestów w ostatnich tygodniach.
Nuñez, cytowany przez „NYT”, ostrzega, że choć demonstracje zwołane przez związki zawodowe mają przebiegać bardziej tradycyjnie niż protesty prowadzone przez studentów, „widać wyraźne próby doprowadzenia do eskalacji”.
– Dlatego rozmieszczenie policji będzie temu odpowiadać, a stałym celem jest zapewnienie, by marsze przebiegały prawidłowo i by nie dochodziło do nadużyć, przemocy ani grabieży – tłumaczy.
– Jesteśmy niezwykle czujni, ponieważ nie możemy pozwolić na powtórkę z 17 października – tłumaczyła dziennikarzom rzeczniczka rządu Maud Bregeon (4.11).
Zamieszki 17 października zaskoczyły francuskie władze. Doszło do licznych przypadków grabieży i niszczenia sklepów oraz budynków publicznych w całym kraju. Za dopuszczenie do tego na rząd spadła ostra krytyka.
W środę (04.11) paryski sąd zatwierdził alternatywną trasę protestu zaproponowaną przez prefekturę policji, między placem Republiki a placem Narodu. Propozycja służb była wcześniej kwestionowana przez organizatorów strajku.
Protesty we Francji. Obawy przed eskalacją przemocy
Protestujący coraz silniej sprzeciwiają się sposobom, w jakie rząd próbuje uspokoić protesty.
– Staramy się mobilizować jak najwięcej osób. Niektórzy tego nie robią, bo się boją. Wiele osób boi się przemocy [policji]” – mówi w rozmowie z agencją Reutersa Irma de Banville, 19-letnia studentka z Paryża.
„Guardian” powołuje się też na Francuską Ligę Praw Człowieka, która oceniła, że we Francji doszło do „autorytarnego zwrotu”, mającego stłumić „każdy głos sprzeciwu” wobec rządu.
„Le Monde” dotarł do szeregu osób rannych w trakcie poprzednich demonstracji. Dziennik wskazuje, że wiele osób odniosło ciężkie obrażenia „od początku francuskich protestów licealistów, zwłaszcza po demonstracjach z 17 października”.
Francuska policja w trakcie tłumienia zamieszek używa m.in. broni gładkolufowej.


