Szpital odmówił aborcji pani Anicie. „Wyborcza”: NFZ nałożył karę

W poniedziałek, 2 marca, Departament Kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia zakończył postępowanie w sprawie pani Anity, którą opisała „Wyborcza” w artykule pt. „Zamknęli mnie na oddziale psychiatrycznym. Miałam urodzić chore dziecko i oddać je do badań”. Po ukazaniu się artykułu Ministerstwo Zdrowia zleciło kontrolę w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, w którym kobieta przebywała. Z dokumentów, do których dotarła „Wyborcza”, wynika, że lekarze naruszyli prawa pacjentki.

Zobacz wideo Trwa debata na temat wprowadzenia bezpłatnego usuwania ciąży w całej UE

Podczas kontroli stwierdzono „uzależnienie udzielenia świadczenia w postaci aborcji od dostarczenia zaświadczenia, które już było w dyspozycji szpitala”. Zaświadczenie, o którym mowa, zostało bowiem wystawione pani Anicie przez psychiatrów z tego samego szpitala. Ginekolodzy zinterpretowali jednak ten dokument inaczej i – z uwagi na zagrożenie zdrowia lub życia – postanowili zamknąć panią Anitę w izolatce oddziału psychiatrycznego. Lekarze chcieli przerwać ciążę poprzez cesarskie cięcie. Kobieta miała natomiast zrzec się praw rodzicielskich i „oddać dziecko wykwalifikowanym organom państwowym”. Pacjentka sprzeciwiła się jednak lekarzom. Zawnioskowała o aborcję metodą zastrzyku z chlorku potasu.

NFZ nałożył karę na szpital w Łodzi

Na wykonanie zabiegu w 36. tygodniu ciąży zdecydowała się lekarka szpitala w Oleśnicy dr Gizela Jagielska. Sprawę zbadała oleśnicka prokuratura, która nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w działaniu ginekolożki. NFZ nałożył natomiast na szpital w Łodzi „karę umowną”, związaną z niedotrzymaniem przez szpital zawartych kontraktów. Mowa m.in. o Programie Badań Prenatalnych. Według obowiązującego prawa kara może sięgnąć maksymalnie do 2 proc. wartości od umowy między szpitalem a Funduszem.

– Od wyników kontroli NFZ przysługuje odwołanie, dlatego o ostatecznej karze dla szpitala będziemy mogli poinformować po zakończeniu ewentualnej procedury odwoławczej – podkreśla Paweł Florek, rzecznik NFZ, cytowany przez „Wyborczą”. Podobne kary nakładane na polskie szpitale wynosiły od 100 tys. do 600 tys. zł, ale po odwołaniach placówek były zmniejszane. Szpital w Łodzi na odpowiedź ma 14 dni. 

„Zabrakło należytej staranności w opiece nad pacjentką. Pominięto perspektywę pacjentki, jej potrzeby emocjonalne i prawo do współdecydowania o leczeniu. Opieka nad pacjentką nie miała charakteru kompleksowego i nie uwzględniała w wystarczającym stopniu jej indywidualnej sytuacji zdrowotnej, w szczególności narastającego kryzysu psychicznego” – cytuje opinię Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca.

Udział