– Włożyliśmy wszyscy dużo wysiłku, żeby posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego pomogło rozładować pewne nieporozumienia czy emocje – powiedział Donald Tusk.
Jak podkreślił szef rządu, „tu nie chodzi o to, żeby ktoś zatriumfował, ktoś kogoś upokarzał”. – Zaoferowałem także panu prezydentowi, że jestem gotów w tym tygodniu na spotkanie w cztery oczy, żebyśmy zastanowili się, jak na trwałe obniżyć to napięcie – zadeklarował premier.
– Pewnie zostaniemy przy swoich opiniach, przy swoich zdaniach w wielu sprawach, ale odczuwamy obaj taką wspólną odpowiedzialność – prezydent i ja – żeby w sytuacji narastającego zagrożenia ze wschodu, żeby w sprawach bezpieczeństwa i ładu wewnętrznego starać się szukać tam, gdzie to jest tylko możliwe, porozumienia, i żeby łagodzić te emocje – mówił Tusk.
Donald Tusk: Jestem gotów na spotkanie w cztery oczy z prezydentem
Wystąpienie prezydenta przed rozpoczęciem posiedzenia RBN Tusk określił mianem „konfrontacyjnego”. Jak stwierdził, pod jego adresem padło „wiele niemiłych słów”. Odpowiedział również na pytanie dotyczące nieudzielenia mu głosu po wypowiedzi głowy państwa.
– Ja odpowiedziałem panu prezydentowi i jeśli chodzi o to jego pierwsze wystąpienie, chyba niepotrzebnie konfrontacyjne, powiedziałem, że było w mojej ocenie bardzo interesujące, z jedną małą wadą, że nie miało nic wspólnego z rzeczywistością – spuentował premier.
Tusk wskazał, że nie zamierza reagować na oskarżenia Nawrockiego „drastycznie czy radykalnie”. – Padły tam niepotrzebne słowa, ale rozumiem, prezydent też jest w jakichś emocjach, ale moim zadaniem jest to, żeby sytuację uspokoić, tym bardziej, że dzisiaj było widać, że ten spokój jako taki, ale jest możliwy – stwierdził szef rządu.
Premier odniósł się również do wtorkowych obrad sędziów TK. – Dobrze się stało i z dużą ulgą przyjąłem tę informację, że w czasie, kiedy trwała Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w tym samym czasie Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego podjęło już pracę. I że cała Polska widziała, że ta sytuacja, no daj Boże, się powoli stabilizuje – mówił.
Zaznaczył jednak, że wśród stron sporu o sąd konstytucyjny wyraźnie zauważalne są odmienne perspektywy. – Nie mam żadnych wątpliwości, to było widać na sali, że w tej kwestii różnice poglądów są bardzo mocne – ocenił premier. W opinii Tuska emocje wśród polityków są bardziej negatywne niż wśród obywateli, a we wtorek na ulicach Warszawy panował „względny spokój”.
– Ja byłem też wzruszony obecnością tych ludzi, którzy stanęli w obronie Trybunału, w obronie sędziów i te światełka, tysiące światełek w Warszawie, w innych miastach Polski, ludzi, którzy pokazali, że chcieliby stanąć po stronie sędziów atakowanych przez przeciwników politycznych – mówił szef rządu.
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Z ust Karola Nawrockiego padły oskarżenia
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczęło się we wtorek po godz. 15. W Pałacu Prezydenckim zebrali się m.in.: prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, szefowie MON i MSZ, dowódcy wojskowi oraz liderzy klubów i kół parlamentarnych.
W części otwartej dla mediów Karol Nawrocki zabrał głos ws. sporu toczącego się wokół Trybunału Konstytucyjnego. W nocy z piątku na sobotę doszło do eskalacji konfliktu.
– Pełną odpowiedzialność za całą tę sytuację, każdego policjanta pod Trybunałem, za wszystkie nielegalne działania takie, jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do Trybunału od strony kancelarii premiera, ponosi jeden człowiek (…) premier Donald Tusk – oświadczył prezydent przed rozpoczęciem posiedzenia RBN.
W ocenie głowy państwa członkowie RBN spotkali się „w okolicznościach dotąd niespotykanych, w sytuacji poważnego kryzysu konstytucyjnego, wobec czego nie możemy przejść dzisiaj obojętnie”. Zdaniem Nawrockiego mamy do czynienia z sytuacją, „w której uzasadnione są najpoważniejsze zarzuty dotyczące nielegalności działań podejmowanych przez rząd wobec TK”.












