Po politycznym trzęsieniu ziemi, jakim było referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego, mogło się wydawać, że Krakowian czeka długa i emocjonująca walka o fotel prezydenta.
Jednak z tej gorącej majowej atmosfery po kilku tygodniach nie zostało niemal nic. Przez dwa miesiące nie można było nawet ustalić daty wyborów z powodu referendalnych protestów.
Gdyby szukać punktów zwrotnych – takich, które na chwilę wybiły kampanię z apatycznego rytmu i podniosły temperaturę wyścigu – byłoby ich niewiele.
Na dobrą sprawę jedynymi wydarzeniami, które wywołały większe emocje, były brak rejestracji kandydata Konfederacji oraz nagła rezygnacja Jana Hoffmana i przekazanie swojego poparcia liderowi sondaży, Łukaszowi Gibale.
Zagadkowa rezygnacja w finale kampanii
Rezygnacja Hoffmana – człowieka, który był inicjatorem referendum i który jeszcze przed chwilą niósł na sztandarach referendalny sukces – ma jeszcze jeden wymiar polityczny.
Jego decyzja uprawdopodabnia bowiem tezę rozpowszechnianą od kilku tygodni przez polityków Koalicji Obywatelskiej, że Hoffman był tylko narzędziem w rękach Gibały. To właśnie stowarzyszenie tego ostatniego sfinansowało kampanię referendalną, przeznaczając na nią 1,89 mln zł.
Sam Hoffman głęboko wierzył, że uda mu się wejść do drugiej tury, jednak kiedy sondażowe wyniki nie dawały mu takiej gwarancji, wolał zrezygnować.
Po cichu liczy, że przy ewentualnym zwycięstwie Gibały dostanie propozycję bycia wiceprezydentem Krakowa.
Wzmocnienie retoryki o „układzie Gibały” i „niejasnych powiązaniach finansowych” było zresztą kluczowym elementem strategii Koalicji Obywatelskiej, która po spektakularnej porażce i odwołaniu Aleksandra Miszalskiego próbuje utrzymać swoje wpływy w Krakowie.
Do walki o prezydenturę, po długich poszukiwaniach, wystawiono ostatecznie Monikę Piątkowską. Oficjalne ogłoszenie kandydatki odbyło się w Warszawie w towarzystwie premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Desant z Warszawy, czyli kandydatka ze wsparciem rządu
Senatorka Koalicji Obywatelskiej szybko pozbyła się partyjnych szyldów i zarejestrowała swój własny komitet wyborczy „Ponad Podziałami”.
Kilka dni po tej deklaracji Piątkowska zorganizowała spacer po parku Bednarskiego w towarzystwie polityków Koalicji Obywatelskiej i PSL. – Dziś ten spacer wśród mieszkańców Krakowa jest spacerem mocno partyjnym (…). Będą spacery niepartyjne – przekonywała wówczas dziennikarzy.
Z Warszawy ruszył też desant z politycznym poparciem: do stolicy Małopolski przyjechał minister finansów Andrzej Domański, poparcia udzielił prokurator generalny i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, a także wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
W kampanię zaangażował się też osobiście premier Donald Tusk, który już dwukrotnie był w Krakowie i w towarzystwie Piątkowskiej roztaczał wizję rządowych milionów na budowę krakowskiego metra.
Na razie Piątkowska może liczyć na 23,5 proc. poparcia – tak wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Do prowadzącego Łukasza Gibały traci 3,7 pkt proc.
Bój na lewicy i bój o głosy wyborców Konfederacji
Starcie o prymat na krakowskiej lewicy rozgrywa się między Aleksandrą Owcą z Partii Razem a Darią Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy. Choć obie posłanki jeszcze do niedawna tworzyły jedno środowisko polityczne, w tej kampanii nie było miejsca na dawne sentymenty.
Początkowa przewaga Gosek-Popiołek szybko zaczęła topnieć, aż wreszcie na samym finiszu doszło do sondażowej „mijanki”.
Badania OGB dla LoveKraków pokazują, że Owca może liczyć na 11,01 proc., a Gosek-Popiołek na 7,01 proc.
Sondaż IBRiS dla Polsat News pokazuje z kolei, że górą jest Gosek-Popiołek z wynikiem 9,6 proc., podczas gdy Owca może liczyć na 9 proc. poparcia. Walka między nimi jest jedną z ciekawszych w tych wyborach.
Rywalizacja na lewicy i schematyczna kampania Piątkowskiej otwierają szansę na dobry wynik dla Michała Drewnickiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Po tym, jak Konfederacja nie zdołała zarejestrować swojego kandydata, w sztabie PiS szybko przeliczono szanse: przejęcie osieroconego elektoratu prawicy przy przewidywanej niskiej frekwencji daje Drewnickiemu realną szansę na sprawienie sensacji.
Wewnętrzne sondaże partyjne, którymi chwalił się radny, miały wskazywać na minimalną różnicę między nim a kandydatką obozu rządzącego.
Według sondażu dla Polsat News strata trzeciego Drewnickiego do drugiej Piątkowskiej wynosi 8,1 pkt proc. Czy do niedzieli uda mu się zniwelować tę stratę?
Gibała walczy po raz czwarty
Jak wspomnieliśmy, sondażowe wyniki pokazują, że liderem wciąż pozostaje Łukasz Gibała, jednak jego poparcie maleje.
Szef stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, tak samo jak w poprzednich latach, próbuje budować swoją kandydaturę jako jedyną alternatywę dla partyjnych kandydatów. Jego kampania jest jednak przewidywalna, a żaden z jego postulatów na miasto nie przebił się do szerszego grona odbiorców.
To zresztą znamienne, że żadnemu z kandydatów nie udało się zaprezentować porywającej i nowoczesnej wizji Krakowa oraz znaleźć rozwiązania na rosnące długi miasta.
Sami przeciwnicy polityczni Gibały zarzucają mu niejasności finansowe w zarządzaniu swoim majątkiem, ale wydaje się to nie mieć większego przełożenia na poparcie. Powód może być prozaiczny – to już czwarta próba Gibały w walce o fotel prezydenta, a zarzuty finansowe były już poruszane w poprzednich kampaniach.
O tym, jak sondaże przełożą się na rzeczywistość, dowiemy się już w niedzielę. Interia przygotowuje specjalny wieczór wyborczy na żywo.
Na stronie głównej naszego portalu oraz w serwisie YouTube będziemy na bieżąco, wraz z zaproszonymi gośćmi, komentować krakowskie rozstrzygnięcia. Startujemy o godz. 20:45!













