
„Jestem pierwszym typem w Polsce, który powalił strusia”, miał powiedzieć skazany cytowany przed sędzinę, która przytoczyła jego wypowiedź w dniu ogłoszenia wyroku.
Mężczyzna, który zabił z okrucieństwem Zenka dopuścił się też innych przestępstw (akt oskarżenia dotyczył 21 przestępstw, w tym udzielanie substancji psychotropowej i środków odurzających osobie małoletniej), łącznie został skazany na siedem lat więzienia.
Przez 15 lat Łukasz Sz. nie będzie mógł mieć jakichkolwiek zwierząt. „Mam nadzieję, że ten wyrok przysłuży się wszystkim organizacjom walczącym o zwierzęta i od teraz sądy będą karać oprawców odważniej” – powiedziała adwokat Katarzyna Topczewska.
Umyślne zabicie strusia i 21 przestępstw
Zdarzenie z udziałem strusia Zenka z gospodarstwa agroturystycznego z podpoznańskiego Bolechówka, miało miejsce na początku 2025 r. Ptak został skatowany kijem, był bity, kopany i szarpany. Nie udało się go uratować. Wszystko obserwowali świadkowie, którzy przyjechali razem z oskarżonym na teren gospodarstwa.
W poniedziałek poznański sąd za zabicie zwierzęcia i działanie ze szczególnym okrucieństwem orzekł wobec Łukasza Sz. karę czterech lat więzienia i 15-letni zakaz posiadania zwierząt. Ponadto mężczyzna ma wpłacić 5 tys. zł na schronisko dla zwierząt w Poznaniu i 20 tys. zł pokrzywdzonemu właścicielowi ptaka.
-
Jedna z największych akcji odebrania dzikich zwierząt. To miał być cyrk
-
Wielka akcja pod Krakowem. Odebrano 150 psów. Jest zarzut
„Oskarżony działał bez jakiegokolwiek powodu, z pełną pogardą dla obowiązującego porządku prawnego, co świadczy o jego znacznej demoralizacji. Sąd przyjął, że oskarżony zabił to zwierzę ze szczególnym okrucieństwem. To zasługuje na szczególne potępienie w postaci wymierzenia mu surowej kary” – powiedział w poniedziałek sędzia Robert Grześ.
„Należy przyjąć, że oskarżony jest osobą głęboko zdemoralizowaną, niemającą żadnego szacunku dla porządku prawnego. Dopuszczał się różnego rodzaju czynów wynikających z poczucia bezkarności” – dodał sędzia Robert Grześ.

Rekordowy wyrok za znęcanie się nad zwierzęciem
Zadowolenie z orzeczonego wyroku wyraziła reprezentująca właściciela strusia adw. Katarzyna Topczewska.
„Nie znam wyższej kary, która by zapadła za przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. Uważam, że jest to bardzo dobry wyrok, odpowiednio surowy, mądry. Sąd docenił wagę tego przestępstwa. Tutaj nie było widać żadnego żalu, żadnej skruchy u oskarżonego. Nigdy nie spotkałam się z tak obrzydliwymi motywami” – przyznała. „Co jest wyjątkowo bulwersujące, oskarżony jest dalej z tego dumny. Jak wynika z grypsu pisanego do kolegi, on się cieszy z tego, że wszystkie media o nim mówią jako pierwszej osobie, która powaliła strusia” – powiedziała.
Oskarżonego nie było w poniedziałek na sali sądowej. Reprezentujący go adw. powiedział, że najpewniej złoży apelację.












