
Dziecko, które z przyczyn kulturowych identyfikowane jest wyłącznie jako Kumanjayi Little Baby, ostatni raz widziano w sobotę – tuż przed północą, gdy układano ją spać w obozie aborygeńskim niedaleko Alice Springs w Australii.
Pięciolatka zaginęła w nocy. Podejrzany wyszedł z więzienia sześć dni wcześniej
Przez kilka dni policja i wolontariusze przeczesywali okoliczne pustkowia i zarośla, licząc na odnalezienie jej żywej. Ciało odkryto w czwartek (30 kwietnia). Jak powiedział komisarz policji Terytorium Północnego Martin Dole, dla wszystkich zaangażowanych w poszukiwania była to chwila druzgocąca.
Podejrzany Jefferson Lewis opuścił zakład karny zaledwie sześć dni przed zaginięciem dziewczynki i zniknął mniej więcej w tym samym czasie co ona. Rozpoznali go członkowie lokalnej społeczności – zanim dotarła policja, Lewis został zaatakowany i był nieprzytomny w chwili zatrzymania. Komisarz Dole poinformował, że jego obrażenia nie były na tyle poważne, by wymagały hospitalizacji. Mężczyznę przetransportowano do Darwin, gdzie przebywa w areszcie. Zarzuty mają zostać postawione w najbliższych dniach.
Zamieszki przed szpitalem
Przed szpitalem doszło do zamieszek: tłum rzucał przedmiotami w policję, uszkodzono kilka radiowozów, w tym podpalono. Kilka osób, w tym członkowie służb ratunkowych, zostało rannych. Co najmniej jedna osoba została aresztowana za próbę podpalenia radiowozu.
Niektórzy ze zgromadzonych domagali się dla Lewisa tzw. paybacku – tradycyjnej kary przewidzianej w aborygeńskim prawie zwyczajowym, zazwyczaj wymierzanej przez starszyznę w celu przywrócenia zgody między rodzinami.
Jednak Michael Liddle, miejscowy Aborygen z ludu Alyawarre, zaprotestował przeciwko używaniu tego słowa w tym kontekście. Tradycyjny payback jest według niego „starannie przemyślanym i przeprowadzonym” procesem, a nie spontaniczną zemstą. – Używanie tego słowa w tej sytuacji tylko podsyca przemoc – podkreślił.
Dziadek dziewczynki apeluje o spokój
Głos zabrała rodzina dziewczynki. Jej dziadek, starszy Yapa Robin Granites, wezwał społeczność do zachowania spokoju. – To, co wydarzyło się w tym tygodniu, nie jest naszą drogą. Nasze dzieci są dla nas wszystkim – oczywiście czujemy gniew i ból. Ten człowiek został schwytany dzięki działaniu społeczności i musimy teraz pozwolić, by sprawiedliwości stało się zadość, a sami skupić się na żałobie – podkreślił.
Z kolei matka Kumanjayi Little Baby, której tożsamości nie ujawniono, podziękowała wszystkim zaangażowanym w poszukiwania. „Będzie nam tak trudno żyć bez ciebie. Wiemy, że jesteś w niebie. Ja i twój brat spotkamy cię pewnego dnia” – wyznała kobieta.











