Zełenski przekazał, że już w ubiegłym roku różne strony wywierały na Ukrainę presję, próbując zmusić ją do zorganizowania wyborów. – Moje stanowisko było jasne – omówilibyśmy to, jeśli nasi partnerzy zaproponowaliby nam konkretne warunki, na których możliwe jest przeprowadzenie wyborów w Ukrainie bezpiecznie, legalnie i demokratycznie, z udziałem wojska, na terenach frontowych, za granicą, gdzie miliony naszych obywateli uciekły przed wojną, to znaczy bez uderzeń i ostrzału – powiedział w niedzielę 23 sierpnia ukraiński prezydent, cytowany przez kanał Suspilne.

Wołodymyr Zełenski: W czasie takiej wojny wybory stanowią wielkie ryzyko

Zełenski poinformował, że żaden z zachodnich partnerów nie przedstawił konkretnych propozycji gwarantujących bezpieczeństwo podczas wyborów. Dodał, że jest to niemożliwe, dopóki Putin „nie chce szukać żadnych opcji zawieszenia broni”.

Zobacz wideo Ukraina: 103 ukraińskich żołnierzy wróciło z rosyjskiej niewoli

– Uważam, że w czasie takiej wojny wybory w ogóle stanowią wielkie ryzyko. Obecnie wybory to byłoby tsunami dla państwa, które podzieli Ukrainę. Dlatego moją strategią jest doprowadzenie kraju do końca wojny i zachowanie niepodległego oraz suwerennego państwa. I ją realizuję – podkreślił.

Podczas briefingu prasowego Zełenski stwierdził również: – Jeśli chcemy zniszczyć kraj, możemy dążyć do przeprowadzenia wyborów w czasie wojny.

Były minister obrony Mychajło Fedorow miesiąc po utracie stanowiska wystąpił z ostrą krytyką systemu władzy w Ukrainie i wezwał do przeprowadzenia wyborów – pisze na Wyborcza.pl Piotr Andrusieczko.

Mychajło Fedorow chce wyborów w Ukrainie

Zgodnie z harmonogramem wybory parlamentarne w Ukrainie powinny odbyć się w 2023 roku, a wybory prezydenckie w 2024 roku. Nie zorganizowano ich ze względu na stan wojenny wprowadzony po rosyjskiej agresji. Ukraińskie prawo zakazuje przeprowadzania wyborów podczas stanu wojennego.

Po ponad czterech latach konfliktu zbrojnego ukraińskie społeczeństwo, podobnie do tamtejszej armii, przeżywa obecnie kolejny wielki test swojej wytrzymałości – pisze na Wyborcza.pl Jakub Jessa.

Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow przekonywał kilka dni temu, że wybory należy zorganizować mimo trwającej wojny, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. – Demokracja nie może być zakładnikiem Rosji. (…) Musimy znaleźć legalny, bezpieczny i realistyczny mechanizm, który pozwoli Ukrainie przywrócić pełny proces demokratyczny nawet w warunkach długotrwałej wojny – stwierdził.

Zdaniem Fedorowa jest to zadanie trudne, ale nie niemożliwe. – Ukraina już wiele razy robiła to, co świat uważał za niemożliwe. Możemy znaleźć rozwiązanie również w tej sytuacji – przekonywał były minister. Jego zdaniem w Ukrainie dochodzi do „systemowego kryzysu zarządzania”.

Udział