-
Tegoroczne El Niño osiągnęło rekordowo wysokie temperatury na tropikalnym Pacyfiku, a prognozy przewidują, że zjawisko może się jeszcze nasilić, zwiększając ryzyko susz, ulew i anomalii pogodowych w różnych regionach.
-
Temperatura wody w obszarze Niño 3.4 jest znacznie wyższa niż zwykle, a według prognoz istnieje 98 proc. szans na bardzo silne El Niño między październikiem a grudniem, co może wpływać na opady, układ wiatrów i sezon huraganów na Atlantyku.
-
El Niño sprzyja wzrostowi średniej temperatury na świecie oraz może prowadzić do czasowego podniesienia poziomu morza przy zachodnich wybrzeżach Ameryki, zwłaszcza w Kalifornii, gdzie lokalnie różnica może sięgnąć 30 cm.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Siłę El Niño mierzy się między innymi w pasie równikowego Pacyfiku nazywanym Niño 3.4. Naukowcy sprawdzają, o ile temperatura wody odbiega tam od wartości typowych dla danej pory roku. Według najnowszych prognoz prawdopodobieństwo, że od października do grudnia anomalia osiągnie co najmniej 2 st. C, wynosi 98 proc. Taki wynik oznaczałby bardzo silne El Niño.
Nie znaczy to, że cały Pacyfik będzie o 2 st. C cieplejszy. Chodzi o stosunkowo niewielki, dokładnie określony obszar oceanu i porównanie jego temperatury z wieloletnią średnią. Dodatkowy problem polega na tym, że same oceany są dziś cieplejsze niż kilkadziesiąt lat temu wskutek globalnego ocieplenia.
Dlatego NOAA używa również wskaźnika RONI, który bierze pod uwagę temperaturę całych tropikalnych oceanów. Pozwala to lepiej oddzielić wpływ samego El Niño od długoterminowego ocieplenia. Bez takiej korekty wyjątkowo wysoka temperatura Pacyfiku może częściowo wynikać z naturalnego cyklu, a częściowo ze zmiany klimatu.
Jak działa El Niño
W normalnych warunkach pasaty, czyli stałe wiatry wiejące nad tropikalnym Pacyfikiem ze wschodu na zachód, spychają ciepłą wodę w stronę Indonezji i Australii. U wybrzeży Ameryki Południowej zastępuje ją chłodniejsza woda wypływająca z głębi oceanu.
Podczas El Niño pasaty słabną, a ciepła woda zaczyna przesuwać się na wschód. Jednocześnie ograniczony zostaje dopływ chłodnej wody ku powierzchni. Wraz z ciepłem zmieniają położenie również obszary intensywnych opadów i układ wiatrów nad Pacyfikiem.
NOAA informuje, że miejscami pod powierzchnią równikowego Pacyfiku woda jest obecnie o ponad 10 st. C cieplejsza od typowej dla tej głębokości. Nie oznacza to wzrostu temperatury całego oceanu o 10 st. C. Chodzi o lokalne anomalie w warstwach znajdujących się pod powierzchnią.
Jednocześnie zmiany w atmosferze odpowiadają temu, czego naukowcy spodziewają się podczas silnego El Niño. Ocean i atmosfera wzajemnie na siebie oddziałują: wiatr przemieszcza wodę, a temperatura powierzchni oceanu wpływa na opady, ciśnienie i cyrkulację powietrza.
Carbon Brief podał pod koniec września, że dzienne temperatury powierzchni tropikalnego Pacyfiku przekroczyły poprzedni rekord z 2015 r. Klimatolog Daniel Swain ocenia z kolei, że obecny epizod należy już do najsilniejszych obserwowanych o tej porze roku. Jego maksimum może przypaść na listopad lub grudzień.
Najsilniejsze skutki El Niño na półkuli północnej zwykle pojawiają się zimą. Przesunięcie ciepłych wód na wschód zmienia miejsce, w którym nad Pacyfikiem do atmosfery trafiają największe ilości ciepła i wilgoci. To z kolei wpływa na przebieg prądu strumieniowego, czyli silnego pasa wiatrów wysoko w atmosferze, który pomaga wyznaczać trasy niżów i sztormów. Dlatego zmiany zaczynające się nad równikowym Pacyfikiem mogą po kilku tygodniach wpływać na pogodę tysiące kilometrów dalej.
El Niño zmienia pogodę, ale jej nie dyktuje
Nawet bardzo silne El Niño nie oznacza, że można z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem powiedzieć, jaka pogoda będzie w Warszawie, Sydney czy Los Angeles. Zjawisko zmienia prawdopodobieństwo określonych warunków, ale nie przesądza o ich wystąpieniu.
W jednym regionie może zwiększać ryzyko suszy, w innym intensywnych opadów. Na pogodę działają równocześnie inne układy atmosferyczne, dlatego dwa równie silne epizody El Niño nie muszą przynosić identycznych skutków.
Silne El Niño może zwiększać ryzyko suszy w części Azji i Australii, zmieniać rozkład opadów w Ameryce Północnej i Południowej oraz wpływać na sezon huraganów na Atlantyku. Associated Press zwraca uwagę szczególnie na zagrożenia dla rolnictwa, rybołówstwa i zaopatrzenia w wodę w Azji.
Konsekwencje mogą być bardzo praktyczne: mniejsze opady oznaczają mniej wody dla upraw, a zmiana temperatury oceanu może wpływać na rozmieszczenie ryb. Konkretne skutki zależą jednak od regionu. Sama informacja, że Pacyfik jest wyjątkowo ciepły, nie wystarcza do lokalnej prognozy.
Ciepły Pacyfik może podbić temperaturę całej planety
El Niño sprzyja oddawaniu do atmosfery części ciepła zgromadzonego wcześniej w tropikalnym Pacyfiku. Dlatego podczas silnych epizodów rośnie zwykle również średnia temperatura całej Ziemi.
Obecne El Niño nakłada się jednak na świat znacznie cieplejszy niż podczas podobnych zjawisk kilkadziesiąt lat temu. Samo El Niño jest naturalnym cyklem i występowało długo przed początkiem współczesnego globalnego ocieplenia. Zmieniło się natomiast tło, na którym dziś zachodzi.
To rozróżnienie jest ważne także przy porównywaniu rekordów. Wyjątkowo wysoka temperatura oceanu może być jednocześnie skutkiem silnego El Niño i wieloletniego wzrostu temperatury spowodowanego emisjami gazów cieplarnianych.
Jednym ze skutków silnego El Niño może być też czasowy wzrost poziomu morza przy zachodnich wybrzeżach Ameryki Północnej i Południowej. Kiedy pasaty słabną, część ciepłej wody spiętrzonej wcześniej po zachodniej stronie Pacyfiku przesuwa się na wschód.
El Niño może podnieść poziom morza w Kalifornii
Przemieszczaniu się wody towarzyszą rozległe fale oceaniczne, które mogą zmieniać poziom morza tysiące kilometrów od miejsca, w którym zaczęły się zmiany wiatrów. Do tego dochodzi rozszerzalność cieplna: cieplejsza woda zajmuje nieco większą objętość niż chłodniejsza.
Podczas bardzo silnego El Niño poziom morza przy Kalifornii może być o kilkanaście centymetrów wyższy niż wynikałoby z samych pływów i długoterminowego trendu. Lokalnie różnica może zbliżać się do 30 cm.
Taki wzrost sam w sobie nie oznacza jeszcze powodzi. Ryzyko gwałtownie rośnie jednak wtedy, gdy podwyższony poziom morza zbiegnie się z przypływem, sztormem i wysokimi falami. Wtedy łatwiej dochodzi do zalewania nisko położonych terenów i erozji plaż.
NOAA przewiduje, że obecne El Niño utrzyma się co najmniej do wczesnej wiosny 2027 r. Najważniejsze będą jednak najbliższe miesiące. To wtedy okaże się, jak wysoko wzrośnie temperatura tropikalnego Pacyfiku i do jak silnych epizodów z przeszłości będzie można porównać tegoroczne zjawisko.












