W środę (30 września) Sąd Okręgowy w Warszawie zgodził się na wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Chodzi o śledztwo ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości za czasów PiS. Śledczy zarzucają byłemu wiceministrowi sprawiedliwości m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Na wniosek prokuratury warszawski sąd okręgowy wydał za byłym wiceministrem sprawiedliwości Europejski Nakaz Aresztowania (ENA).

Decyzję w sprawie listu żelaznego dla Romanowskiego wydał sędzia, którego status wcześniej zakwestionował warszawski Sąd Apelacyjny. – Nie traktuję tego w kategoriach osobistej klęski. Każdy z nas powinien zobaczyć, jak funkcjonują dziś sądy. W najbliższym tygodniu będziemy procedować ustawę praworządnościową, która ma zrobić porządek z tzw. neosędziami na poziomie najwyższym – mówił minister Żurek, który był gościem w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.

Zobacz wideo Gdzie jest Marcin Romanowski?

Zapytany, czy nie byłoby listu żelaznego, gdyby w tej sprawie nie orzekał neosędzia, szef MS przyznał, że jego zdaniem „nie było z uwagi na merytoryczne przesłanki”.  Dopytywany, dlaczego prokuratura nie wnioskowała o wyłączenie sędziego, Żurek podkreślił: – Prokuratorzy są w Polsce autonomiczni, ja nie stoję za każdą sprawą.

Żurek o Romanowskim: To tak, jakbyśmy notorycznemu złodziejowi uwierzyli, że nie będzie kradł

Minister przyznał jednak, że brak wniosku o odsunięcie sędziego to „błąd”. – Ja tu mówię to otwartym tekstem. Będę widział się z prokuratorami i uważam, że to jest błąd (…) To jest taka wiara, że jak tak jest napisane w ustawie, to to się ziści. Nie ziści się i trzeba co do zasady w każdej tego typu sprawie zgłaszać taki wniosek – mówił Żurek.

Zdaniem szefa MS decyzja sądy ws. Romanowskiego „to jest złe orzeczenie”, ze względów merytorycznych. – Jeżeli jest osoba, która deklarowała już kiedyś, wychodząc z aresztu, bo widzieliśmy Romanowskiego, który został wypuszczony z aresztu, że będzie współpracował z prokuraturą, że nie będzie się ukrywał i robi zupełnie coś innego, to tak, jakbyśmy mieli notorycznego złodzieja i nagle uznali, że wierzymy w to, że on taką przemianę przeszedł, że będzie nagle mówił prawdę i nie będzie kradł. No nie, tak nie będzie – przekonywał Żurek.

– List żelazny daje się osobie, do której ma się minimum zaufania, że ona pewne rygory związane z tym listem wykona. Tutaj nie ma ani pół przesłanki, żebyśmy w to wierzyli. Romanowski w tej zorganizowanej grupie przestępczej stał bardzo wysoko. Sądy skazują już jego podwładnych – dodał prokurator generalny.

Szef MS: Być może list żelazny ułatwi wyjście z nory Romanowskiego

Zdaniem Żurka „zachodzi poważna obawa, że jeśli Romanowski wróci do Polski „będzie miał swobodną możliwość kontaktu innymi osobami, będzie wpływał na te osoby i być może będzie to miało skutek negatywny na proces”.

Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki zasugerował, że skoro przez tyle czasu służbom nie udało się złapać Romanowskiego i go osądzić, to wydanie listu żelaznego może być na to jedynym sposobem. -Rozumiem pański sposób myślenia, że być może list żelazny ułatwi wyjście z nory Romanowskiego. Nie wiem, czy [ta sprawa] jest w impasie. Mamy historię osób, które współpracowały z Romanowskim i mamy wyroki – zaznaczył szef MS.

– Z punktu widzenia państwa sprawa funduszu sprawiedliwości nie jest kluczowa. Ona jest medialnie istotna, natomiast wszystkie niezbędne dowody są zebrane. Młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale one naprawdę są skuteczne – dodał minister Żurek.

Jak sąd uzasadnia list żelazny dla Romanowskiego?

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie opublikował postanowienie o wydaniu Romanowskiemu listu żelaznego wraz z pisemnym uzasadnieniem. „Instytucja listu żelaznego nie może być postrzegana wyłącznie przez pryzmat interesu podejrzanego w odpowiadaniu z wolnej stopy. Stanowi ona również instrument służący realizacji celów postępowania karnego określonych w Kodeksie postępowania karnego, w szczególności zapewnieniu rzeczywistego udziału podejrzanego w postępowaniu i stworzeniu warunków do jego zakończenia 'w rozsądnym terminie'” – napisano w uzasadnieniu.

Prokuratura Krajowa poinformowała, że śledczy złożą zażalenie na postanowienie sądu ws. listu żelaznego dla Romanowskiego. „Sąd może wydać list żelazny, jeżeli podejrzany przebywający za granicą złoży oświadczenie, że stawi się do sądu lub prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy. Podejrzany Marcin Romanowski złożył takie oświadczenie, wskazując, że przebywa na terytorium Naddniestrza” – czytamy we wpisie na platformie X.

Azyl polityczny na Węgrzech i przesyłka z Naddniestrza

Przypomnijmy, że w 2024 roku Romanowski uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Sytuacja polityka zmieniła się, kiedy wybory parlamentarne w kwietniu bieżącego roku wygrała TISZA, której lider Peter Magyar zastąpił na stanowisku premiera Węgier Viktora Orbana. W lipcu Budapeszt cofnął posłowi PiS status uchodźcy i unieważnił mu dokumenty podróży.

12 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował o wpłynięciu wniosku o wydanie listu żelaznego dla byłego wiceministra sprawiedliwości. Posiedzenie sądu w tej sprawie zostało wyznaczone na 30 września. Jak przekazał sąd, z treści przesyłki oraz oznaczeń na kopercie wynikało, że została ona nadana w Tyraspolu, położonym na terenie Naddniestrza. To separatystyczny region Mołdawii, który od konfliktu zbrojnego z lat 90. funkcjonuje jako nieuznawane na arenie międzynarodowej państwo, pozostające pod silnym wpływem Rosji i korzystające z jej wsparcia.

List żelazny, o którego wydanie wnioskował Romanowski, pozwala podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadać z wolnej stopy, pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba objęta takim dokumentem nie może bez zgody sądu opuszczać wskazanego miejsca pobytu na terenie kraju ani w bezprawny sposób utrudniać prowadzonego postępowania karnego.

Udział
Exit mobile version