
-
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej oraz szef KPRP wyrazili opinię, że Polska powinna skorzystać z wycofywania amerykańskich żołnierzy z Niemiec i zabiegać o ich obecność w Polsce, zwłaszcza na wschodniej flance.
-
Marcin Przydacz podkreślił, że Polska ma wystarczającą infrastrukturę, by przyjąć amerykańskich żołnierzy, choć umożliwienie lokalizacji m.in. w województwie warmińsko-mazurskim wymagałoby dalszej rozbudowy.
-
Wiceminister MSZ Marcin Bosacki poinformował, że Polska oferuje nowe lokalizacje dla wojsk amerykańskich i rozmowy trwają na poziomie wojskowym i dyplomatycznym.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Nie chodzi o podbieranie, chodzi o nasz własny interes (…). Jeśli premier tego nie rozumie, a jednocześnie mówi, że wojna będzie za kilka miesięcy, to albo nie działa na rzecz interesu państwa polskiego, albo po prostu jest niepoważny – mówił w środę na antenie RMF FM Marcin Przydacz.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej argumentował w ten sposób na rzecz przeniesienia do Polski 5 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy mają zostać wycofani z Niemiec.
Amerykańscy żołnierze wycofywani z Niemiec. „Polska powinna korzystać”
Przydacz potwierdził w ten sposób wyrażone we wtorek stanowisko Zbigniewa Boguckiego, który stwierdził, że „Polska powinna korzystać z sytuacji”.
Tymi słowami szef KPRP odniósł się do decyzji Pentagonu o wycofaniu z Niemiec około 5 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy, zdaniem przedstawicieli prezydenta, powinni zostać w Europie.
– To nie jest żadne podbieranie, to nie jest działanie kosztem czegoś. To jest, po pierwsze, w interesie Polski, a po drugie, w interesie Europy – ocenił Bogucki.
W takim samym tonie wypowiadał się w środę Przydacz. Jego zdaniem „jeśli (żołnierze – red.) mają wrócić do Kentucky czy Ohio, to lepiej, żeby przyjechali do nas”.
Marcin Przydacz o żołnierzach z Niemiec: W Polsce nie brakuje miejsca
Przydacz wskazał też, gdzie wojskowi mogliby stacjonować. Podkreślił, że najlepszym miejscem byłby północny wschód kraju.
Województwo warmińsko-mazurskie, jak mówił, powinno być w takiej sytuacji wzięte pod uwagę ze względu na sąsiedztwo z Rosją i Białorusią oraz znajdujący się tam przesmyk suwalski.
– To byłby strategiczny sygnał dla Rosji, że wschodnia flanka jest silna – argumentował.
Ustosunkował się też do sugestii o przepełnieniu jednostek. Z jego rozmów „z wysoko postawionymi generałami” wynika, że w Polsce nie brakuje miejsca dla amerykańskich żołnierzy, ponieważ dysponujemy niezbędną do tego infrastrukturą. Przydacz zaznaczył, że pewnie wymagałoby to jej rozbudowywania.
Wśród konkretnych propozycji znalazło się Dowództwo V Korpusu w Poznaniu, Dolny Śląsk oraz Bemowo Piskie.
„Nie ma sygnałów, by straszyć Polaków”. Przydacz uderza w rząd
Szef BPM zabrał także głos w sprawie wypowiedzi Donalda Tuska dotyczącej ewentualnego przeniesienia amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski.
– Jeśli premier uważa, że za kilka miesięcy ma być wojna, to dlaczego nie chce żołnierzy amerykańskich? – mówił Przydacz.
Słowa szefa rządu, do których się odniósł, padły w poniedziałek. – Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (…). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim – wskazał Tusk.
– Ponadprzeciętna sympatia premiera do Niemiec jest powszechnie znana, ale jeśli jest zagrożenie Polski, to najważniejsze, żebyśmy mieli silną obecność nie tylko swoich wojsk, ale i sojuszniczych – stwierdził Przydacz.
Ocenił jednocześnie, że „nie ma sygnałów, żeby straszyć Polaków” zagrożeniem ze strony Rosji, a „znakiem zapytania jest, dlaczego rząd to robi”. Przydacz podkreślił także starania Karola Nawrockiego w kontekście zwiększenia obecności amerykańskich wojsk w Polsce, zarzucając stronie rządowej, że nie podejmuje takich działań.
– Dobrze by było, gdyby nie tylko prezydent o to zabiegał, ale też rząd – powiedział, dodając, że „Amerykanie słyszą, co mówi Tusk, że nie chce Niemcom podbierać (żołnierzy – red.)”.
Wiceszef MSZ o amerykańskich żołnierzach: Oferujemy nowe lokalizacje
Słowa Przydacza stoją w opozycji do środowej wypowiedzi wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego, który zabrał w tej kwestii głos na antenie Polsat News.
– Polska oferuje Amerykanom nowe lokalizacje, a rozmowy toczą się zarówno na poziomie wojskowym, jak i dyplomatycznym – mówił w programie „Graffiti”. Przekazał, że takie działania są prowadzone od miesięcy.
– Nie będziemy mieli nic przeciwko temu, jeśli zamiast wycofywać te 5 tys. wojsk amerykańskich z Niemiec z powrotem do Ameryki albo wysyłać je na przykład na Bliski Wschód, ostatecznie one trafią do Polski – dodał Bosacki.
-
Trump zaostrza narrację, „dużo więcej”. Kolejny cios dla Niemiec
-
USA wycofują żołnierzy z Niemiec, wielkie poruszenie. Jest oświadczenie













