„Protestowaliśmy przeciwko upolitycznieniu sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie dlatego zagłosujemy PRZECIWKO panu ministrowi Berkowi do Trybunału Konstytucyjnego. Bo to nie chodziło o to, żeby sądy były niezależne od PiS-u. Tylko niezależne od wszystkich polityków!” – napisała Marcelina Zawisza z Partii Razem.
Krytycznie wobec wyboru Macieja Berka wypowiedział się także Paweł Jabłoński z Prawa i Sprawiedliwości. „Koalicja rządowa wybrała Macieja Berka do TK – a w międzyczasie wpłynęła do mnie ostatnia odpowiedź w toku kontroli poselskiej: z Najwyższej Izby Kontroli. Sytuacja jest jeszcze gorsza: NIK stwierdza wprost, że M. Berek był zatrudniony jako wyłącznie jako „doradca prawny” – a zatrudnienie go na stanowisku radcy prawnego nie było prawnie możliwe” – napisał. Wcześniej poseł, podczas wystąpienia w Sejmie, sugerował, że Maciej Berek nie spełnia wymogów formalnych kandydata na sędziego TK, ponieważ nie ma odpowiedniego stażu pracy jako radca prawny.
„Donald Tusk wie, że przegra wybory i straci władzę. Sam miał to powiedzieć swoim współpracownikom. Dlatego chce zrobić skok na Trybunał Konstytucyjny, proponując kandydaturę „swojej prawej ręki” i „swoich sędziów”. Prezydent RP stoi i będzie stać na straży Konstytucji” – skomentował natomiast Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
„Wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego to dokładnie powielanie mechanizmu, za który przez lata krytykowano PiS. Jeszcze chwilę temu Berek był ministrem i 'prawą ręką’ Donalda Tuska. Dziś rządząca większość zrobiła z niego sędziego TK. Co więcej, sami w 2024 roku chcieli wprowadzić 4 lata karencji między zasiadaniem w rządzie a wyborem do TK. Latami krzyczeli o upolitycznianiu Trybunału. Kiedy przyszła ich kolej, standardy nagle przestały obowiązywać. PiS-owskie metody były złe tylko wtedy, kiedy stosował je PiS” – pisał z kolei Ryszard Wilk z Konfederacji.
Przemysław Czarnek wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego nazwał „skandalem”. „Maciej Berek, który mówił, że Trybunału Konstytucyjnego nie ma i nie publikował jego orzeczeń, został wybrany do jego składu. Człowiek, który podważał istnienie TK, ma teraz współdecydować o konstytucyjności polskiego prawa. Przed takim scenariuszem trzeba bronić Trybunału. Bo stawka jest znacznie większa. Chodzi o możliwość wykorzystania TK do podważania konstytucyjnego porządku państwa, w tym legalności wyboru Prezydenta RP. Ekipa Tuska najpierw podważała Trybunał, a dziś obsadza go ludźmi, którzy mają realizować jej polityczny plan. To nie jest obrona praworządności. To jest polityczne przejmowanie państwa” – dodał.
Maciej Berek nowym sędzią TK. Głosy z koalicji rządzącej
Przeciwko wyborowi Macieja Berka do TK zagłosowało jedynie kilku posłów koalicji rządzącej. Jednym z nich był Rafał Komarewicz z klubu Centrum. „Koalicja dziś wyrzuciła własne wartości do kosza. Ja nie przyłożyłem do tego ręki. Wybór sędziego TK, który jeszcze chwilę temu był ministrem, to zaprzeczenie własnym ideałom” – napisał później w mediach społecznościowych.
Kandydatury Berka nie poparł też Franciszek Sterczewski z klubu Koalicji Obywatelskiej – nie oddał głosu. „Nie zagłosuję za kandydaturą ministra Macieja Berka na sędziego TK, bo zgodnie z Konstytucją kandydat powinien być niezależny i apolityczny, czego trudno wymagać od nawet najmądrzejszego członka rady ministrów” – tłumaczył we wpisie w serwisie X. „Skoro przez lata protestowaliśmy w obronie niezawisłości sądów, które PiS upolityczniał, to teraz trzeba być konsekwentnym. Nic więcej. Albo bronimy zasad, albo niczym się nie różnimy od tych, którzy je łamią” – dodał.
Na jego wpis zareagował Bartosz Arłukowicz. „Sory, Franek. Ja ciebie nawet polubiłem za te twoje różne akcje. Ale ja mogę iść na wojnę. Nie ma problemu. Lubię być w ataku. I mogę atakować. Ale chcę być pewny, że chłopaki z tyłu mnie osłaniają, kiedy jadę na ostro. To jest wojna. I to nie czas na dylematy” – napisał.
W obronie Macieja Berka stanął natomiast m.in. Krzysztof Brejza. „Dr hab. Maciej Berek nowym sędzią Trybunału Konstytucyjnego! Nie pomogło nawoływanie przestraszonego Z. Boguckiego, Trybunał zostanie naprawiony, a praworządność przywrócona!” – czytamy we wpisie europosła.
„Z dumą oddałem głos na Macieja Berka. Dziękuję mojemu środowisku Polski 2050 za kolejne 10 głosów. Jeśli jest legalny sposób na uzdrowienie Trybunału Konstytucyjnego, to może tego dokonać właśnie pan Berek. Gratuluję wyboru” – napisał z kolei Michał Gramatyka z Polski 2050.
Kim jest Maciej Berek?
Maciej Berek od grudnia 2023 roku – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 roku stanął zaś na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 roku, przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie Berka z rządu.
W poprzednich latach Berek pełnił szereg funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej. W latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów. Był też dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektorem Departamentu Budżetu i Finansów oraz wicedyrektorem Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli. Pełnił też funkcję dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu. Przez dwie kadencje (w latach 2009-2017) był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.
Źródło: PAP













