Co istotne, oba bloki nie zdobyły 61 mandatów potrzebnych do uzyskania większości w Knesecie bez poparcia partii arabskich, które zdobyły rekordową łączną liczbę 19 mandatów. 

Oficjalne dane potwierdzają wygraną prawicowego Likudu, który wprowadzi do izby 27 posłów. W skład bloku premiera wchodzą ponadto Zjednoczony Judaizm Toru – 7 mandatów, Otzma Jehudit – 7 mandatów, Partia Religijnego Syjonizmu – 6 mandatów oraz Szas – 6 mandatów.

Zobacz wideo Patowa sytuacja w Izraelu. Partie opozycyjne łączą tylko dwie kwestie

Z kolei blok opozycyjny zdobył 48 miejsc w Knesecie. Najwięcej miejsc w jego ramach przypadło partii Yashar Gadiego Eisenkota, która uzyskała 21 mandatów. Ugrupowanie B’Jachad Naftalego Bennetta zdobyło 12 miejsc, Demokraci Ja’ira Golana – 8, a Jisra’el Betenu Awigdora Liebermana – 7. Poza parlamentem znalazły się mniejsze partie prawicowe, które nie przekroczyły progu wyborczego wynoszącego 3,25 proc.

Trzecią siłę stanowi blok partii arabskich, a w nich Zjednoczona Lista – 11 mandatów oraz Ra’am – 8 mandatów.

Pat koalicyjny w Izraelu

Aby którykolwiek z bloków mógł uzyskać większość w Knesecie, musiałby porozumieć się z partiami spoza swojego obozu, w tym z ugrupowaniami arabskimi

Ja’ir Golan z bloku opozycyjnego wezwał resztę opozycji do utworzenia koalicji przy wsparciu ugrupowań arabskich. Pomysł ten kategorycznie odrzucił jednak Awigdor Lieberman z Jisra’el Betenu. – Jedyna koalicja, jaką wzięlibyśmy pod uwagę, to taka, która składa się wyłącznie z partii syjonistycznych, w tym z Likudu, ale bez Bibiego [Netanjahu] – zadeklarował Lieberman.

Ewentualny rząd jedności narodowej między Likudem a ugrupowaniem Eisenkota stoi pod znakiem zapytania, ponieważ lider Yasharu wielokrotnie wykluczał pracę w gabinecie kierowanym przez Netanjahu.

Apel prezydenta i śledztwo służb. „Ingerencja zagraniczna”

Wobec braku bezwzględnej większości po obu stronach sceny politycznej kluczową rolę odgrywa prezydent Izraela. Icchak Hercog poinformował, że po ogłoszeniu oficjalnych wyników przeprowadzi konsultacje ze wszystkimi ugrupowaniami, a następnie powierzy misję utworzenia rządu jednemu z polityków.

– Musimy zrobić wszystko, zwłaszcza po wczorajszym dniu, by uniknąć kolejnych wyborów. Oczekuję więc, że wszyscy, którzy tu przyjdą, będą mieli otwarte umysły – zaapelował w środę (28 października) prezydent Icchak Hercog.

Szef Centralnej Komisji Wyborczej Noam Solberg wystąpił o zbadanie przez izraelską służbę bezpieczeństwa wewnętrznego (Szin Bet) domniemanej ingerencji zagranicznej. „Przedstawiono mi poważne podejrzenia dotyczące niedozwolonego wpływania na wybory poprzez zagraniczne finansowanie pochodzące od podmiotów zewnętrznych działających przeciwko interesom Izraela” – napisał Solberg w komunikacie, cytowanym przez Kanał 12.

„Słowa sędziego Solberga dotyczące zaangażowania zagranicznych podmiotów, które ingerowały w wybory i przekupywały wyborców na rzecz partii arabskich, są wstrząsem bez precedensu” – skomentował Netanjahu. Zdaniem szefa Likudu sytuacja jest „zamachem na demokrację, którego celem jest doprowadzenie do przejęcia izraelskiego parlamentu przez obce siły, islamizacja Izraela i obalenie rządów prawicy”.

Udział