Około pięciu godzin trwało wtorkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Oprócz spraw dotyczących bezpieczeństwa i stałej bazy wojsk USA w Polsce jednym z tematów była także sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym.
– Pełną odpowiedzialność za każdego policjanta pod TK, za działania takie jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do trybunału od strony kancelarii premiera ponosi jeden człowiek, człowiek, który jest obecny na tej sali, do którego się uśmiecham, a którego działań nie rozumiem, nie akceptuję i przeciwko nim występuję, a więc pan premier Donald Tusk – zaznaczył Karol Nawrocki na początku posiedzenia RBN, podczas otwartej dla mediów cześći.
Prezydent zaznaczył, że „oczywiście nie przejdzie nad tym do porządku dziennego” i „wykorzysta wszystkie przysługujące mu prerogatywy, a także legitymację i mandat dany mi przez społeczeństwo do powstrzymania tej próby wywrócenia porządku konstytucyjnego RP”.
– Miłosierdzie oczywiście każe przebaczać, jestem człowiekiem miłosierdzia, ale przed przebaczeniem trzeba wyznać winy i trzeba też żałować, trzeba cofnąć się z tych obrazków, które za sprawą pana premiera zobaczył cały świat. Oczekuję od pana premiera, szanowny panie premierze, opamiętania, naprawy i oddania spraw Polski Polakom – mówił Karol Nawrocki.
Premier Donald Tusk nie miał szansy na odpowiedź, bo po wystąpieniu prezydenta wyłączono jawność RBN i zakończono transmisję dla mediów.
Donald Tusk po posiedzeniu RBN: Zaoferowałem prezydentowi spotkanie
Premier Donald Tusk ocenił na briefingu prasowym po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że wystąpienie Karola Nawrockiego na początku RBN było „dość kontrowersyjne” i padło „wiele niemiłych słów”.
– Włożyliśmy wszyscy dużo wysiłku, żeby posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego pomogło rozładować pewne nieporozumienia czy emocje dotyczące zarówno sytuacji wewnętrznej (Trybunał Konstytucyjny), jak i przede wszystkim współpracy najważniejszych instytucji państwa na rzecz bezpieczeństwa – dodał premier.
– Mamy różne oceny tego, jak wygląda sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym. Stoimy na stanowisku, zgodnie z konstytucją, że sędziowie wybrani przez Sejm są legalnie wybranymi sędziami. Sędziowie TK powinni móc pracować, orzekać, bo to jest ich obowiązek i prawo. Dobrze się stało i z dużą ulgą przyjąłem tę informację, że w czasie, kiedy trwała Rada Bezpieczeństwa Narodowego, Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK podjęło już prace i że cała Polska widziała, że ta sytuacja, daj Boże, się powoli stabilizuje – komentował Donald Tusk.
– Zaoferowałem panu prezydentowi, że jestem gotów w tym tygodniu na spotkanie w cztery oczy, żebyśmy zastanowili się, jak na trwałe obniżyć to napięcie. Pewnie zostaniemy przy swoich opiniach, zdaniach w wielu sprawach, ale odczuwamy obaj taką wspólną odpowiedzialność, prezydent i ja, żeby w sytuacji tego narastającego zagrożenia ze wschodu w sprawach bezpieczeństwa i ładu wewnętrznego starać się szukać tam, gdzie jest to tylko możliwe, porozumienia i by łagodzić te emocje – mówił premier.
Dopytywany przez dziennikarkę Gazeta.pl Martę Rawicz szef rządu zaznaczył, że nie ujawni mediom wcześniej daty i miejsca ewentualnego spotkania z prezydentem. – Chcemy rozmawiać w cztery oczy i bez presji, bez politycznej nerwówki. Czasami taka rozmowa twarzą w twarz, w spokoju przynosi pewne rozwiązania – mówił Donald Tusk.
– Tu nic nie jest proste, ale dla mnie rzeczą ważną jest, że jest gotowość do poważnej rozmowy, jak zapobiec eskalacji emocji politycznych. Być może rozwiązanie, które by usatysfakcjonowało wszystkie strony konfliktu wokół TK jest dziś niemożliwe, ale na pewno możliwa jest uczciwa, szczera rozmowa, bez mediów, bez żadnego szumu, na temat tego, jak uchronić Polskę przed napięciem wewnętrznym, nawet jeśli będziemy pozostawali przy swoich zdaniach. Być może, parę osób nad tym pracuje, znajdziemy jakieś rozwiązanie, które będzie do zaakceptowania dla wszystkich. Bardzo trudne. Nie będę wyprzedzał przed rozmową z prezydentem żadnych faktów, nie będą snuł jakichś obietnic i wizji – mówił.
Pytany potem o to, dlaczego, jego zdaniem, prezydent nie pozwolił mu od razu odpowiedzieć na otwartej części posiedzenia RBN, Donald Tusk stwierdził, że czasami „niektórzy mylą dwa formaty spotkań prezydenta, rządu i różnych sił politycznych”. – Mamy do czynienia z Radą Bezpieczeństwa Narodowego. Czy to jest dobre, czy złe, zostawmy, ale tak zawsze wyglądało: prezydent otwiera jako gospodarz i prowadzący posiedzenie RBN i wyprasza media, a my później rozmawiamy bez obecności mediów – tłumaczył.
Donald Tusk zaznaczył, że z kolei w przypadku innego posiedzenia, Rady Gabinetowej, „tradycją jest, że mówi prezydent, jako gospodarz i później oddaje głos premierowi”. – Gdybym miał możliwość [odpowiedzieć], to oczywiście pewnie byłoby ciekawiej. Odpowiedziałem panu prezydentowi [podczas części niejawnej], jeśli chodzi o to jego pierwsze wystąpienie, chyba niepotrzebnie konfrontacyjne. Powiedziałem, że było w mojej ocenie bardzo interesujące, z jedną małą wadą: nie miało nic wspólnego z rzeczywistością – dodał Donald Tusk.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego „Potencjalne zagrożenie jest oczywiste”
– W sprawie bazy amerykańskiej po długiej dyskusji uznaliśmy, że główne ośrodki władzy, w tym prezydent, rząd współpracują i naszym zadaniem jest doprowadzenie do szczęśliwego końca tego projektu, a więc stałej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce. Musimy polegać przede wszystkim na skuteczności, sprawności naszej armii, ale nikogo nie muszę przekonywać, że w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej utrzymanie i wzmocnienie obecności wojsk amerykańskich w tej części Europy, szczególnie w Polsce, to jest coś, co bardzo wyraźnie wzmocniłoby nasze bezpieczeństwo. Tutaj, na szczęście, jest bardzo szeroki konsensus – mówił Donald Tusk.
– Bardzo emocjonującym momentem były informacje, które przekazał pan generał Kukuła dotyczące różnego typu zagrożeń, które związane są z agresywną polityką Rosji i sygnałami, które każą nam przygotować się do tej jesieni i zimy w sposób szczególny, biorąc pod uwagę przede wszystkim bezpieczeństwo obywateli i bezpieczeństwo państwa. (…) Dzisiaj na sali wszyscy bez wyjątku (…) uznali, że rzeczywiście sytuacja geopolityczna i agresywne zachowania ze strony Rosji, także sygnały ostrzegawcze ze strony służb różnych państw, w tym także oczywiście naszych, to wszystko każe nam konsolidować władze polityczne i całe społeczeństwo wobec kwestii bezpieczeństwa. Tutaj też na szczęście nie ma sporu – dodał premier.
– Potencjalne zagrożenie jest oczywiste, dotyczące jakichś prowokacji, aktów dywersji i dlatego cieszę się, że wszyscy, bez wyjątku, od prezydenta po wszystkich parlamentarzystów tam obecnych zgodzili się z naszą filozofią, że musimy być przygotowani na różne scenariusze, biorąc pod uwagę sytuację na wschodzie – mówił Donald Tusk.
Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego
W piątek (30 października) prokurator generalny Waldemar Żurek skierował wnioski o uchylenie immunitetów prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Wnioski miały związek m.in. z tym, że Święczkowski i Sochański uniemożliwiali orzekanie tym sędziom TK, którzy zostali wybrani w tej kadencji Sejmu i którzy składali ślubowania w Sejmie, nie w obecności prezydenta Karola Nawrockiego.
Tego samego dnia sędzia Anna Korwin-Piotrowska jako najstarsza stażem, została kierującą Trybunałem Konstytucyjnym i wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa TK i wiceprezesa TK.
W związku z sytuacją w TK Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i w piątek późnym wieczorem wrócił do Warszawy. Prezydent spotkał się m.in. z I prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, a następnie przyjechał do siedziby TK. W sobotę nad ranem Nawrocki wydał oświadczenie, w którym stwierdził m.in., że „doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.
Sejm w połowie marca wybrał sześcioro sędziów: Magdalenę Bentkowską, Dariusza Szostka, Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską oraz Macieja Taborowskiego. Pierwszych dwoje zostało zaproszonych przez prezydenta, by złożyć ślubowanie.
Pozostałych czworo takiego zaproszenia nie otrzymało, co było uzasadniane wątpliwościami prezydenta co do procedury ich wyboru. Wobec tego 9 kwietnia wybrani sędziowie złożyli w Sali Kolumnowej w Sejmie ślubowanie, używając formuły, że robią to „wobec prezydenta”. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił ich jednak do orzekania, argumentując, że wydarzeń z sejmowej Sali Kolumnowej „nie można uznać” za ślubowanie wobec prezydenta.
Podobna procedura odbyła się w przypadku wybranego we wrześniu br. przez Sejm Macieja Berka, który wobec braku zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego 14 października także złożył ślubowanie z formułą „wobec prezydenta” w Sejmie. Dopuszczony do orzekania został natomiast Sławomir Patyra, wybrany przez Sejm na sędziego TK w czerwcu br., którego prezydent zaprosił na ślubowanie pod koniec lipca.
Źródło: PAP












