W niedzielę (18 października) kandydaci zmierzyli się w pierwszej z serii debat zaplanowanych przed drugą turą wyborów. Spotkanie obfitowało w ostre wymiany zdań i nawiązania do afer korupcyjnych. Niedzielne spotkanie było pierwszym bezpośrednim starciem kandydatów, bo w pierwszej turze żaden z nich nie wziął udziału w debatach telewizyjnych.
Brazylia. Przewaga Bolsonaro nad Lulą maleje
W pierwszej turze Flavio Bolsonaro zdobył 47 proc. głosów, a obecny prezydent Luiz Inacio Lula da Silva 45 proc. Dotychczasowe sondaże przed drugą turą wskazują na wygraną prawicowego senatora, jednak badania opublikowane w poniedziałek wykazały, że przewaga Bolsonaro nad Lulą się zmniejszyła.
Według badania pracowni Nexus na zlecenie banku BTG Pactual Bolsonaro może liczyć na 46,5 proc. głosów, a Lula na 45,9 proc. W sondażu z 13 października senator uzyskał 47,9 proc. poparcia, a urzędujący prezydent 45,1 proc.
Z kolei sondaż AtlasIntel, przeprowadzony na zlecenie agencji Bloomberga, daje Bolsonaro 49,8 proc. poparcia, a Luli 47,6 proc. W poprzednim badaniu tej pracowni z 9 października wyniki wynosiły odpowiednio 51,1 proc. i 45,7 proc.
Badanie Nexus przeprowadzono w dniach 16-18 października na próbie 2002 osób, a margines błędu wynosi 2 pkt proc. W sondażu AtlasIntel z 13-18 października uczestniczyło 4998 respondentów, a margines błędu wynosi 1 pkt proc. Wyniki obu badań przytoczyła agencja Reutera.
„Nos panu rośnie. Proszę uważać”
W niedzielnej debacie transmitowanej w telewizji Band, politycy wzajemnie sobie przerywali, unikali odpowiedzi na pytania i przywoływali postępowania korupcyjne dotyczące krewnych i osób z otoczenia rywala. – Kłamstwo jest silną stroną rodziny Bolsonaro – powiedział w pewnym momencie obecny, lewicowy prezydent.
– Nos panu rośnie, Lula. Proszę uważać – odpowiedział z kolei prawicowy senator na pytanie rywala w sprawie podejrzeń, że przyjął od oskarżonego o korupcję bankiera równowartość ponad 26 mln dolarów, by sfinansować film o swoim ojcu, byłym prezydencie Jairze Bolsonaro, który odbywa obecnie wyrok pozbawienia wolności za próbę zamachu stanu.
Bolsonaro przywoływał natomiast aferę dotyczącą lobbystki Roberty Luchsinger, wobec której toczy się postępowanie korupcyjne obejmujące również najstarszego syna prezydenta, Fabio Luisa Lulę da Silvę, znanego jako Lulinha. Oświadczył też, że na Lulę głosowało 73 proc. brazylijskich więźniów. – Chcę 100 proc., nawet głosu pańskiego ojca – odpowiedział Lula.
Podczas debaty obaj kandydaci wyrażali zaniepokojenie z powodu przestępczości. Bolsonaro zapowiedział, że wytoczy wojną przeciwko „narkoterroryzmowi” oraz zaostrzy kary dla przestępców. Lula z kolei bronił swojego projektu reformy konstytucji, który przewiduje przyznanie rządowi federalnemu większych uprawnień w walce z przestępczością. Ocenił, że władze stanowe nie radzą sobie wystarczająco dobrze z tym problemem.
Druga tura wyborów prezydenckich w Brazylii
Bolsonaro zmierzy się 25 października w drugiej turze wyborów prezydenckich z 80-letnim Lulą, uznawanym za ikonę południowoamerykańskiej lewicy, który ubiega się o czwartą kadencję (pierwsze dwie pełnił w latach 2003-2010). Od wyniku wyborów zależeć będzie, czy największy kraj Ameryki Łacińskiej dołączy do rosnącej grupy państw regionu, w których władzę sprawuje prawica sympatyzująca z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Trump publicznie poparł Bolsonaro i zagroził sankcjami na kraj, jeśli u władzy pozostanie Lula. Kandydata wspierają też prezydent Argentyny Javier Milei i premier Izraela Benjamin Netanjahu. Według brazylijskich mediów na rzecz kampanii Bolsonaro działa też koncern Meta.
Źródło: PAP


