
-
Na terenie gminy Solina, szczególnie w miejscowościach Rybne i Wołkowyja, niedźwiedzie regularnie przedostają się na prywatne posesje, niszczą mienie i zabijają zwierzęta hodowlane.
-
Od początku roku do gminy zgłoszono ponad trzydzieści przypadków ataków niedźwiedzi, a mieszkańcy mają uzasadnione obawy o swoje bezpieczeństwo.
-
– Mają rozpracowaną każdą wieś – mówi o niedźwiedziach emerytowany leśnik.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Do gospodarstwa Józefy Kuś w Rybnem koło Wołkowyi niedźwiedź przyszedł po pierwszej w nocy. – Myślałam, że dom się wali. Takiego zdarzenia to ja jeszcze nie widziałam. Po prostu było okropne – relacjonuje kobieta.
Bieszczady. Aż 30 zgłoszeń ws. niedźwiedzi od początku roku
Drapieżnik próbował sforsować mocne drewniane drzwi do garażu. Sprowadził go zapach kur zamkniętych w budynku. Na szczęście nie zdołał się dostać do środka. – Porozrzucał śmieci i zaczął się do mieszkania dobierać – opowiada pani Józefa.
Nieproszony gość uciekł dopiero po donośnych krzykach gospodarzy i rzucanych na podwórko petardach.
U Janusza Wronowskiego niedźwiedź przez dwie noce włamywał się do kurnika. Wybił szybę i zdemolował pomieszczenie. Zabił i zjadł 20 kur.
Mocna siatka, brona przed wejściem do kurnika i okno zabite gwoździami. Tak przed niedźwiedziem broni się z kolei Kamil Tomczyk. Drapieżnik już raz splądrował mu kurnik i hodowlę królików.
– Nie mógł się dostać, bo wzmocniłem swoje zasieki. To wszedł po drabinie, zrobił dziurę w suficie i próbował się dostać tamtędy – relacjonuje mieszkaniec Rybnego.
Niedźwiedzie pojawiają się także w Wołkowyi. Tam odwiedzają posesje nawet w dzień. Przy domkach letniskowych nagrano film, na którym widać samicę z młodymi. Mieszkańcy obawiają się, że dojdzie do tragedii.
W tym roku do gminy Solina dotarło już ponad 30 zgłoszeń o atakach niedźwiedzi. – W ostatnim czasie obserwujemy wzmożoną aktywność tych zwierząt. Jest to sytuacja niepokojąca, mieszkańcy komunikują to do urzędu i mają uzasadnione obawy o swoje bezpieczeństwo – potwierdza Katarzyna Zielińska-Onyszko, sekretarz gminy Solina.
Z danych leśników wynika, że posesje odwiedza ok. 30 niedźwiedzi, które nauczyły się albo polować na zwierzęta hodowlane, albo korzystają z niezabezpieczonych pojemników na śmieci.
– Mają już rozpracowaną każdą wieś. Wiedzą, gdzie jest coś dobrego i będą wracać – twierdzi Kazimierz Nóżka, emerytowany leśniczy.
Z początkiem tego roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska przeznaczyło aż 16 mln zł m.in. na program tworzenia grup interwencyjnych odstraszających niedźwiedzie. Niedawno niedaleko miejscowości Płonna doszło do tragicznego wypadku – zginęła 58-letnia kobieta, którą podczas zbierania poroża zaatakował prawdopodobnie właśnie niedźwiedź.












