-
Wszystko zaczęło się od rzepy. Celtyckie korzenie Samhain i odstraszanie złych duchów
-
Kim był Skąpy Jack? Irlandzka legenda o człowieku, który oszukał diabła
-
Halloween. Jak amerykańska dynia zastąpiła europejskie warzywa?
Wszystko zaczęło się od rzepy. Celtyckie korzenie Samhain i odstraszanie złych duchów
Samhain wyznaczał w irlandzkim kalendarzu początek zimy i przypadał 1 listopada, jednak obrzędy rozpoczynały się już wieczorem 31 października, zwanym po irlandzku Oíche Shamhna. Kończyły się zbiory, bydło sprowadzano z letnich pastwisk, a gospodarstwa szykowano na najciemniejszą część roku. Samhain należał do czterech głównych świąt sezonowych obok Imbolc, Bealtaine i Lughnasadh.
W średniowiecznych opowieściach był to zarazem czas spotkań ze światem nadprzyrodzonym. Święto przypadało na przełom lata i zimy, a momenty graniczne uznawano za okres, gdy droga między światem ludzi a zaświatami była łatwiejsza do przekroczenia. Z tego powodu unikano samotnych wędrówek, zabezpieczano domy krzyżami, wkładano maski i próbowano odczytać przyszłość, zwłaszcza w sprawach małżeństwa, zdrowia oraz losu rodziny.
Irlandzki folklor wspomina także púca, zmiennokształtną istotę, która mogła zwodzić podróżnych, płatać groźne figle i sprowadzać człowieka z bezpiecznej drogi.
Lampion osłaniał płomień przed wiatrem i oświetlał drogę, natomiast wycięta w warzywie groźna twarz miała odstraszać duchy oraz inne istoty krążące nocą. Brakuje jednak dowodów, że podobne lampiony wykonywali już starożytni Celtowie. Najpewniejsze świadectwa tego zwyczaju pochodzą z XIX i XX wieku. Rzeźbione korzenie zaczęto więc łączyć z Samhain znacznie później, wraz z rozwojem folkloru Irlandii i Wielkiej Brytanii.
Irlandczycy drążyli przede wszystkim rzepy i brukiew, natomiast mieszkańcy innych regionów Wysp Brytyjskich wykorzystywali również buraki pastewne, buraki ćwikłowe oraz ziemniaki. Twardy korzeń rozcinano, wydłubywano miąższ, a następnie rzeźbiono oczy i szeroko otwarte usta. Do środka trafiał ogarek świecy. Lampiony ustawiano na murach i bramach, ukrywano na cmentarzach lub zawieszano na drzewach, skąd kołysały się po zmroku i straszyły przechodniów.
Służyły więc jako osłona płomienia, rekwizyt dziecięcych psot oraz odstraszająca podobizna. Pokrewny obyczaj przetrwał w angielskim hrabstwie Somerset jako Punkie Night. Tam lampiony powstają z dużych buraków pastewnych, zwanych mangel-wurzels.
Jedno z najważniejszych świadectw tej tradycji przechowuje National Museum of Ireland. W 1943 roku nauczycielka Rois Ní Braonáin, pracująca niedaleko Fintown w hrabstwie Donegal, przekazała muzeum rzepowy lampion charakterystyczny dla miejscowych obchodów około 1900 roku. Warzywo nie mogło przetrwać przez kolejne dekady, więc muzealna artystka Eileen Barnes wykonała jego malowany odlew gipsowy, znany dziś jako „Ghost Turnip”.
Kim był Skąpy Jack? Irlandzka legenda o człowieku, który oszukał diabła
Skąpy Jack, znany w Irlandii jako Stingy Jack, to bohater ludowej opowieści związanej z pochodzeniem lampionu na Halloween. W popularnej wersji był pijakiem i oszustem, który zaprosił diabła na drinka, a potem namówił go, by przemienił się w monetę potrzebną do uregulowania rachunku. Jack wsunął ją do kieszeni obok srebrnego krzyża, przez co diabeł nie mógł odzyskać swojej postaci. Uwolnił go dopiero po otrzymaniu obietnicy, że ten przez rok nie upomni się o jego duszę. Później miał przechytrzyć go ponownie. Zwabił diabła na drzewo i wyciął na pniu krzyż, wymuszając kolejną umowę.
Irlandzki folklor zna też inną, mniej rozpowszechnioną wersję legendy. Według niej Jack był kowalem, który otrzymał trzy życzenia, lecz zmarnował je na magiczne pułapki. Zaczarował młot, krzesło i jabłoń, a następnie wykorzystywał je, by zatrzymywać diabła i odwlekać śmierć. Poszczególne warianty różnią się szczegółami, ale prowadzą do tego samego finału. Gdy Jack umarł, nie został wpuszczony do nieba, a diabeł, związany wcześniejszą obietnicą, odmówił mu miejsca w piekle. Rzucił mu jedynie rozżarzony węgielek. Jack schował go w wydrążonej rzepie i odtąd miał bez końca błąkać się po świecie. Stąd określenie Jack of the Lantern, czyli „Jack z latarnią”.
Nazwa jack-o’-lantern funkcjonowała jednak wcześniej niż legenda w jej dzisiejszym brzmieniu. W XVII-wiecznej angielszczyźnie oznaczała błędne ogniki widywane nocą nad mokradłami. Migotliwe światło zdawało się oddalać, gdy człowiek próbował się do niego zbliżyć, więc w podaniach uznano je za pułapkę zastawianą na podróżnych.
Zjawisko nazywano również will-o’-the-wisp albo łacińskim terminem ignis fatuus, tłumaczonym jako „błędny” lub „zwodniczy ogień„. W starszych zapisach tajemniczy nosiciel światła występował nie tylko jako Jack, lecz także jako Will, a nawet Meg. Forma Jack with the lanthorn pojawiła się w latach 50. XVII wieku, natomiast nazwę odnoszoną do rzeźbionego lampionu z dyni odnotowano w amerykańskiej angielszczyźnie w 1828 roku.
Opowieść o Skąpym Jacku splotła więc kilka odrębnych motywów: grzesznika bez miejsca w zaświatach, zwodnicze światło nad mokradłami oraz rzepę z tlącym się węglem. Mieszkańcy Irlandii wycinali w korzeniach groźne twarze, które miały odstraszać wędrującą duszę Jacka i inne złowrogie istoty.
Halloween. Jak amerykańska dynia zastąpiła europejskie warzywa?
Dynia zastąpiła rzepę w XIX wieku, gdy irlandzcy emigranci przenieśli zwyczaj wycinania lampionów do Stanów Zjednoczonych. Migrację gwałtownie nasilił Wielki Głód z lat 1845-1852. Według Library of Congress między 1820 a 1930 rokiem do USA dotarło około 4,5 mln Irlandczyków, a w latach 40. XIX wieku stanowili oni niemal połowę wszystkich imigrantów.
W Ameryce trafili na dynie, które były szeroko dostępne, większe, lżejsze i znacznie łatwiejsze do wydrążenia niż twarda rzepa czy brukiew. Szeroka komora mieściła świecę, cienką ściankę można było szybko naciąć, a intensywnie pomarańczowa skórka dobrze prezentowała się po zmroku. Europejski lampion z korzenia przeszedł wówczas swoją amerykańską metamorfozę.
Zmiana sięgała jednak głębiej niż zwykła zamiana jednego warzywa na drugie. Rdzenne społeczności obu Ameryk udomawiały rośliny z rodzaju Cucurbita niezależnie w kilku regionach. Analizy genetyczne wskazują na co najmniej sześć odrębnych procesów udomowienia. Przez kolejne pokolenia wybierano okazy o większych owocach, łagodniejszym miąższu i użytecznych łupinach. Tysiące lat pracy rdzennych rolników przyczyniły się więc do tego, że irlandzcy przybysze mogli sięgnąć po dynię odpowiednią do wycinania dużych, wyraźnych wzorów. Współczesny symbol Halloween wyrósł więc ze spotkania europejskiego folkloru z rolniczym dziedzictwem Ameryki.
Z czasem na potrzeby jesiennego rynku zaczęto wybierać, a później także hodować odmiany o regularnym kształcie, mocnej szypułce, gładkiej skórce i ściankach wygodnych do rzeźbienia. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych jest odmiana 'Howden’, która wpłynęła na wygląd dużej halloweenowej dyni znanej z amerykańskich farm i filmów.
Obecnie hodowcy zwracają uwagę również na odporność roślin na mączniaka, wielkość plonu, masę owoców i intensywność barwy. Dawny lampion wykonywany z tego, co rosło na polu, stał się więc osobną grupą produktów ogrodniczych przeznaczonych na kilka jesiennych tygodni.










