Symulacja została zorganizowana na uniwersytecie ISM w Wilnie przez ośrodek analityczny Baltic International Security Centre. Wzięli w niej udział eksperci z Wielkiej Brytanii i innych państw europejskich, którzy wcielili się w role strony rosyjskiej, buntowników oraz poszczególnych państw Sojuszu. Brytyjska stacja Sky News uzyskała ekskluzywny dostęp do przebiegu ćwiczeń i omówiła rezultaty.
Analizowany scenariusz zakładał wybuch rebelii w obwodzie królewieckim, porwanie tamtejszego gubernatora przez buntowników oraz podjętą przez nich próbę wysłania czołgów przez granicę na terytorium Litwy.
Celem rewolty miało być zaostrzenie kursu wobec Zachodu, zakładające sprowokowanie starcia z NATO i zmuszenie władz w Moskwie do pełnoskalowej wojny.
Ekspert: Bzdura, że NATO pozwoli Rosji wkroczyć do krajów bałtyckich
Współorganizator ćwiczeń, znany brytyjski analityk ds. Rosji Edward Lucas, zaznaczył, że celem było ukazanie słabości samej eksklawy, a scenariusze zakładające bierność Sojuszu są nierealistyczne. -Scenariusze, w których NATO stoi z boku i nic nie robi, gdy rosyjskie siły wkraczają do państw bałtyckich, to bzdura. Te kraje widzą i słyszą rzeczy, których my nie dostrzegamy. Są bardzo czujne, gotowe i walczyłyby jak szalone. Mają tu sojuszników gotowych do walki od pierwszej minuty i Władimir Putin doskonale o tym wie – podkreślił.
Ekspert zauważył, że z powodu wojny Rosji przeciwko Ukrainie znaczna część sił z Królewca została przerzucona na front.
Była rzeczniczka NATO: Najważniejsza lekcja to znaczenie czasu
Analitycy zwrócili uwagę na obawy Litwy i Polski dotyczące możliwych prób nielegalnego przekraczania granic przez mieszkańców eksklawy uciekających przed mobilizacją. Zauważono również, że w odpowiedzi na ewentualne zagrożenia wokół obwodu królewieckiego Kreml w ostatnich tygodniach wzmógł groźby użycia broni jądrowej.
Była wieloletnia rzeczniczka NATO Oana Lungescu, która czuwała nad przebiegiem symulacji, oceniła, że kluczowym wnioskiem jest konieczność błyskawicznego działania. – Najważniejsza lekcja to znaczenie czasu – potrzeba robienia rzeczy bardzo szybko i w sposób skoordynowany. Sytuacja rozwija się w mgnieniu oka, bodźce nadchodzą z różnych kierunków, przy niewystarczających informacjach i trudnych decyzjach do podjęcia – stwierdziła Lungescu.
Dodała, że „dlatego tak ważne jest, by Sojusz mógł szybko wyciągać wnioski, podnosić gotowość sił i powstrzymywać agresję”.
Omawiane na Litwie scenariusze wpisują się w rosnące napięcie wokół eksklawy i szersze ostrzeżenia ze strony europejskich służb wywiadowczych.
Groźby Putina w stronę Zachodu
Na ostatnim spotkaniu Klubu Wałdajskiego (forum ekspertów od polityki wewnętrznej i zagranicznej Rosji) na początku października Władimir Putin groził, że w przypadku zagrożenia dla Królewca Rosja nieuchronnie rozważy „użycie wszystkich rodzajów uzbrojenia”. – Jeśli dojdzie do bezpośredniego ataku na Federację Rosyjską, w tym przypadku chodzi o Kaliningrad (…), wówczas nieuchronnie i natychmiast pojawi się kwestia użycia wszystkich rodzajów uzbrojenia, jakimi dysponuje nasz kraj – oznajmił rosyjski przywódca.
Z ustaleń agencji Reuters wynika, że Moskwa przekazała wcześniej NATO nieoficjalny dokument, ostrzegający przed ryzykiem konfliktu jądrowego w razie próby odcięcia obwodu.
Z kolei szefowie czeskich (BIS), łotewskich (VDD) i szwedzkich służb ostrzegali na łamach dziennika „The Guardian” przed planowanymi przez Rosję prowokacjami pod fałszywą flagą oraz działaniami destabilizacyjnymi na wschodniej flance.
Współautor: Roman Havryshchak (PAP)


