Donald Tusk w poniedziałek (21 września) odniósł się do dyskusji na temat serialu w reżyserii Pawła Maślony, który jest współczesną reinterpretacją powieści „Lalka” Bolesława Prusa. Jego premiera odbyła się niedawno – 16 września – a już zdołała wywołać wiele emocji. W ich wyniku widownia podzieliła się bowiem na zwolenników i przeciwników produkcji.

Zobacz wideo Holland popiera nowatorską „Lalkę”? Mówi o problemie z polską widownią

Tusk o „Lalce”

„Kocham 'Lalkę’ Prusa, podoba mi się serial, a najbardziej cieszę się, że cały niemal naród dyskutuje o książce i jej adaptacji. Każdy ma prawo do swojej oceny, tylko błagam: nie pozabijajmy się przy tej okazji” – zaapelował premier.

„Lalka” wywołała burzę

Przeciwnicy podnoszą argument, że serial w wielu wątkach odbiega od powieści Prusa. Przykładem jest włączenie do fabuły autorki „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Staje się ona inspiracją dla – będącej fikcyjną postacią – Izabeli Łęckiej, która marzy, by zostać publicystką. Polonista Paweł Lęcki w rozmowie z Olgą Szpunar na Wyborcza.pl przyznał, że, „gdyby maturzysta to napisał, odnosząc się do „Lalki” Prusa, zrobiłby błąd kardynalny, bo polega on na zniekształcaniu utworu”. – Mógłby za to swobodnie pisać o Łęckiej w ten sposób, gdyby użył serialu jako kontekstu. Wtedy nie byłoby problemu – wyjaśnił ekspert.

Zdaniem polonisty rozbieżności mają potencjał, ponieważ zachęcają do dyskusji. – Wreszcie wymieniamy się własnymi myślami, dlaczego twórcy coś wyrzucili, coś dopisali? Co chcieli przez to osiągnąć? To jest edukacja – powiedział Lecki w Wyborcza.pl.

Kontrowersje budzą też alkohol, przekleństwa i narkotyki. Stanowią one bowiem wyraźny kontrast dla XIX-wiecznego, dystyngowanego świata oryginalnej powieści. Zwracają również uwagę polonistów, którzy nie pochwalają takiego zabiegu w serialu na temat lektury szkolnej. Po przeciwnej stronie barykady znajdują się natomiast zwolennicy, którzy podkreślają, że jest on istotny dla współczesnego widza.

„To nie jest powieść, którą znam ze szkoły, a którą z czasem uznałam za najwybitniejszą polską powieść w ogóle (i nie jestem w tym odosobniona). To jej obraz, przetworzony przez artystów, którzy doskonale ją znają i rozumieją, ale chcą przedstawić ją współczesnemu widzowi. Odejmują z niej pewne wątki i dodają własne, nie zapominając jednak ani na moment, o kim i o czym opowiadają” – oceniła dziennikarka Wyborcza.pl Maja Staniszewska.

Udział
Exit mobile version