– Zwróciłem się o rozpoczęcie konsultacji z NATO. Prawdopodobnie uda się je przeprowadzić w ciągu miesiąca, abyśmy mogli ponownie przeanalizować obowiązujące procedury – powiedział szef litewskiego rządu Mindaugas Sinkeviczius. 

„NATO może pozostawić to prawu krajowemu”

Premier wyjaśnił, że pilot myśliwca może wykryć obiekt na radarze, ale nie być w stanie zidentyfikować go wzrokowo z powodu zachmurzenia lub złych warunków atmosferycznych. W takiej sytuacji obowiązujące procedury nie pozwalają na jego zestrzelenie.

Zobacz wideo Putin obwinia Polskę za wybuch II wojny światowej

Zdaniem Sinkevicziusa zmiana zasad mogłaby zapewnić państwom większą swobodę podejmowania decyzji, umożliwiając zestrzelenie obiektu wykrytego przez radar, nawet jeśli pilot nie jest w stanie go zobaczyć. – NATO może pozostawić to prawu krajowemu, że jeśli obiekt jest widoczny na radarze, a pilot myśliwca w powietrzu podejmie decyzję o zestrzeleniu, to obiekt zostanie zestrzelony – dodał Sinkeviczius. 

Incydent na Litwie. Ukraiński dron rozbił się

W niedzielę (18 października) z terytorium Polski do litewskiej przestrzeni powietrznej wleciał dron, w związku z czym poderwano myśliwce NATO. Piloci nie zdołali jednak zlokalizować obiektu ani potwierdzić, że był to bezzałogowiec, dlatego nie został on zestrzelony. Szczątki drona znaleziono później w miejscowości Juodzioniai, w rejonie poswolskim. 

Litewskie władze poinformowały, że był to ukraiński dron wyposażony w materiały wybuchowe. Ukraina przeprosiła za incydent i wskazała, że bezzałogowiec mógł zboczyć z kursu wskutek działania rosyjskich systemów walki elektronicznej.

W ciągu ponad czterech lat wojny na pełną skalę dochodziło już do naruszania litewskiej, łotewskiej i estońskiej przestrzeni powietrznej przez ukraińskie drony. Kijów za każdym razem przepraszał za te incydenty i oskarżał Moskwę o przekierowanie bezzałogowców poprzez zakłócanie sygnałów naprowadzających. 

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version