-
Cięte kwiaty i egzotyka. Dlaczego róże, lilie czy anturium zwiędną w jedną noc?
-
Chryzantemy z marketu. Nie zniosą mroźnych dni na cmentarzu
-
Co kupić w zamian? Kwiaty na cmentarz, które przetrwają aż do zimy
Dzień Wszystkich Świętych to często jedyna okazja, by odwiedzić groby bliskich w dalekich miejscowościach. Nic dziwnego, że chcemy wtedy położyć na nich wyjątkowo piękne wiązanki. Lepiej jednak nie sięgać po takie, które będą wymagały wymiany po kilku dniach. Należą do nich popularne róże, anturium czy lilie. Nawet jeśli 1 listopada wyglądają efektownie, po pierwszych przymrozkach będą szpeciły nagrobek zwiędłymi kwiatami, a nie będzie okazji ich wymienić.
Cięte kwiaty i egzotyka. Dlaczego róże, lilie czy anturium zwiędną w jedną noc?
Róże, lilie i anturium często kojarzą nam się z eleganckimi wiązankami na cmentarz. W listopadzie nie są jednak najlepszym wyborem. To egzotyczne rośliny o dużych kwiatach, które bardzo źle reagują na mróz. Już niewielkie przymrozki uszkodzą ich tkanki natychmiast i nieodwracalnie.
Szczególnie wrażliwe pod tym względem jest anturium, które ucierpi jako pierwsze. Zaszkodzą mu już temperatury poniżej 10 stopni Celsjusza. Charakterystyczne, błyszczące kwiaty i liście szybko pokryją się czarnymi plamami i zwiotczeją. Już po jednej zimnej nocy roślina będzie wyglądała na spaloną.
Lilie są pod tym względem nieco bardziej odporne, bo zniosą temperatury w okolicach 2 stopni Celsjusza. Mrozy są jednak dla nich zabójcze, ponieważ ich grube płatki zawierają dużo wody. Stają się wtedy szkliste i szybko brązowieją. Kolejnym etapem rozkładu jest opadanie uszkodzonych kwiatów.
Delikatne róże zniszczy już kilkugodzinna temperatura poniżej zera, a takie nie są rzadkością w okolicach Wszystkich Świętych. Może to być mylące, bo kwiaty na krzakach wytrzymują większe chłody, jednak ścięcie całkowicie je pozbawia tej odporności. Ich płatki w chłodną noc zwiotczeją, a poranne słońce sprawi, że zaczną szybko brązowieć.
Jeśli zależy nam na trwałości cmentarnych kompozycji, lepiej unikać roślin egzotycznych, przyzwyczajonych do cieplejszego klimatu. Listopadowe chłody są dla nich zabójcze i sprawią, że nagrobek będzie wyglądał smętnie dosłownie po jednej nocy. Pod tym względem znacznie lepiej się spisują niektóre rodzime gatunki.
Chryzantemy z marketu. Nie zniosą mroźnych dni na cmentarzu
Chryzantemy to nieodłączny element dekoracji grobów. Kwitną właśnie jesienią, a odpowiednio dobrane i pielęgnowane mogą przetrwać kilka tygodni. Nie oznacza to jednak, że każdy taki kwiat bez problemu przetrwa mróz.
Przede wszystkim nie warto ulegać marketowym promocjom na chryzantemy. Takie kwiaty są często źle przechowywane i podlewane losowo. Jedne doniczki bywają przesuszone, inne przelane, co odbije się na kondycji rośliny. Przy tym kwiaty stoją bardzo blisko siebie, co utrudnia cyrkulację powietrza i prowadzi do szybkiego przenoszenia chorób grzybowych.
Innym problemem jest to, że kupujemy kwiaty oczami. W markecie wybieramy chryzantemy najbardziej rozwinięte, które są u szczytu rozkwitu. Oznacza to, że szybko zaczną tracić atrakcyjny wygląd. Dlatego lepiej postawić na kwiaty, które jeszcze do końca się nie rozwinęły.
Przede wszystkim jednak hodowla chryzantem na potrzeby marketów jest nastawiona na szybką sprzedaż. Są one sztucznie pędzone nawozami, by przyciągać wzrok klientów, stoją w zamkniętych, względnie ciepłych pomieszczeniach. Przeniesione w surowe warunki cmentarne, szybko stracą wigor.
Dlatego lepiej kupować chryzantemy u lokalnych ogrodników, którzy dbają o hartowanie roślin. Lepiej przy tym stawiać na gatunki drobnokwiatowe. Choć wielkie kule chryzantem są ozdobą nagrobków, jako pierwsze padną ofiarą nocnych przymrozków.
Co kupić w zamian? Kwiaty na cmentarz, które przetrwają aż do zimy
Jeżeli dekoracja ma pozostać atrakcyjna również po Wszystkich Świętych, najlepiej odejść od zasady, że nagrobek muszą zdobić wyłącznie rośliny z dużymi kwiatami. Znacznie trwalszą dekorację można stworzyć z gatunków cenionych przede wszystkim za liście, owoce albo zwarty pokrój.
Do jesiennych kompozycji dobrze pasują wrzosy, golteria rozesłana i kapusta ozdobna. Wrzosy dobrze znoszą spadki temperatur, a golteria jest atrakcyjna dzięki błyszczącym liściom i czerwonym owocom utrzymującym się przez wiele miesięcy. Kapusta ozdobna przyciąga z kolei uwagę karbowanymi liśćmi w odcieniach zieleni, różu i purpury. Mimo swej warzywnej nazwy, wygląda jak efektowny kwiat.
Listopadowe przymrozki dobrze znoszą również astry. Choć w popularności na cmentarne kompozycje przegrywają z chryzantemami, są od nich bardziej odporne. Odmiany bylinowe są pod tym względem szczególnie trwałe.
Dobrym rozwiązaniem jest więc połączenie kilku odporniejszych roślin w jednej misie. Wrzos może zapewnić kolor, golteria czerwone owoce, a kapusta ozdobna efektowną rozetę liści. Taka dekoracja nie jest uzależniona wyłącznie od kondycji delikatnych kwiatostanów.
Przy wyborze warto jednak pamiętać o jednej zasadzie: nie istnieje żywa roślina całkowicie niewrażliwa na pogodę. Nawet odporne gatunki mogą zostać uszkodzone przez nagły lub wyjątkowo silny mróz. Dlatego przed zakupem dekoracji na grób dobrze sprawdzić prognozę na najbliższe noce.


