Decyzja deputowanych Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz jej dowódcy Romana Szuchewycza była dla rządu w Kijowie „nieprzyjemnym zaskoczeniem” – przekazało w środę źródło PAP w ukraińskim rządzie.

Zobacz wideo Tusk reaguje na chęć gloryfikacji UPA. „Uprzedzałem Zełenskiego”

Ukraińskie władze chcą zablokować decyzję o roku UPA

Rozmówca dziennikarzy podkreślił, że „decyzja nie weszła jeszcze w życie”. – Trwają intensywne konsultacje, by ją zablokować, a w szczególności doprowadzić do tego, by nie została podpisana lub aby część deputowanych wycofała swoje głosy. Liczymy, że uda się szybko rozwiązać tę sytuację i pozostawić ją w przeszłości – podkreśliło źródło.

Zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy, Iryna Wereszczuk, zaapelowała w środę (21 października) do radnych Lwowskiej Rady Obwodowej, by powstrzymali się od podejmowania decyzji, które mogą zaszkodzić relacjom z Polską i podkreśliła, że na takich napięciach korzysta tylko Rosja.

„Sama pochodzę z obwodu lwowskiego. Co więcej, podobnie jak wy, pracowałam swego czasu we władzach lokalnych. Dlatego dobrze wiem, czym jest samorząd terytorialny, i z wielkim szacunkiem odnoszę się do praw wspólnot terytorialnych. Jednocześnie władze lokalne obwodu lwowskiego nie mogą lekceważyć interesów polityki zagranicznej państwa ukraińskiego. Chodzi o niektóre wasze decyzje, które szkodzą naszym relacjom z Polską, jednym z kluczowych sojuszników w wojnie z Rosją” – napisała Wereszczuk na komunikatorze Telegram.

Wereszczuk zaznaczyła, że logistyka wojskowa i gospodarcza Ukrainy w dużej mierze zależy od Polski. Według wiceszefowej biura prezydenta Wołodymyra Zełenskiego od polskiego wsparcia zależy również integracja Ukrainy z Europą i strukturami euroatlantyckimi. Dodała, że w Polsce mieszka prawie milion obywateli Ukrainy.

„Nie możemy więc ignorować stanowiska Polaków, zwłaszcza w czasie wojny, tym bardziej w tak wrażliwych kwestiach, jak pamięć historyczna. Na napięciach w naszych relacjach z Polską korzysta tylko Rosja. Nie możemy do tego dopuścić. Apeluję do was o pragmatyzm i odpowiedzialność za państwo” – oświadczyła Wereszczuk.

„Trzymamy stronę ukraińską za słowo”

Wiceszef MSZ Marcin Bosacki powiedział w środę w TVN24, że strona polska ma zapewnienie od współpracowników prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie wejdzie w życie. 

– To prowokacyjna decyzja. Trzymamy stronę ukraińską za słowo – dodał wiceszef MSZ. Ocenił, że „dobrym znakiem jest to, że we wtorek późnym wieczorem ze strony internetowej obwodu lwowskiego ta uchwała zniknęła”.

W środę rano na stronie internetowej Lwowskiej Rady Obwodowej nie było opublikowanego dzień wcześniej komunikatu w sprawie roku Szuchewycza i UPA. Widniał tam komunikat „strona nie została odnaleziona”. Następnie serwisy Rady przestały działać „z przyczyn technicznych”. Gdy ponownie zaczęły działać, na stronie nie było żadnych informacji w sprawie tej decyzji.

Szeremeta z zakazem wjazdu do Polski

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, podpisał w środę (21 października) wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce radnego obwodu lwowskiego Swiatosława Szeremety, jako inicjatora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem Romana Szuchewycza. 

Tego samego dnia minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński, przekazał w serwisie X, że na wniosek szefa resortu dyplomacji Szeremeta został wpisany do rejestru z zakazem wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen do 20 października 2031 roku.

Kim jest Szeremeta?

Szeremeta jest deputowanym do Lwowskiej Rady Obwodowej z ramienia partii Europejska Solidarność byłego prezydenta Petra Poroszenki. Jest jednocześnie sekretarzem ukraińskiej międzyresortowej komisji ds. upamiętnień. W tej roli obecny był podczas wszystkich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, prowadzonych w ostatnim czasie przez stronę polską w Ukrainie. Deputowany kieruje poza tym przedsiębiorstwem komunalnym Lwowskiej Rady Obwodowej „Dola”, które formalnie prowadziło po stronie ukraińskiej poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w Ugłach na Wołyniu.

Już raz – w 2017 r. – Szeremeta otrzymał zakaz wjazdu do Polski. Było to spowodowane wstrzymaniem przez Ukrainę polskich prac poszukiwawczych, ekshumacyjnych i budowy nowych upamiętnień na terenie tego kraju. Strona ukraińska podjęła decyzję po zniszczeniu pomnika UPA na cmentarzu w Hruszowicach na Podkarpaciu i wcześniejszych dewastacjach ukraińskich miejsc pamięci w Polsce.

Zbrodnia wołyńska

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), w tym postać Szuchewycza – jednego z jej liderów – pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.

Polska uznaje zbrodnie popełnione na ludności polskiej za ludobójstwo, natomiast wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony.

Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu.

Pod koniec maja decyzją prezydenta Zełenskiego nazwę „bohaterów UPA” nadano jednej z jednostek wojskowych, co w efekcie doprowadziło do zaostrzenia relacji między Kijowem a Warszawą.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version