Bogdan Święczkowski podczas środowego (21 października) wywiadu w Kanale Zero krytycznie ocenił obecną sytuację w TK. Jego zdaniem panuje „olbrzymi problem ze składem”, ale mimo tego trybunał wydaje orzeczenia. – Z roku na rok, odkąd jestem prezesem, jest coraz lepiej, mimo że władza traktuje nas po macoszemu – powiedział prezes TK w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim.


Zobacz wideo

Tajny plan Tuska na TK. Wieliński: Czyszczenie szamba nigdy nie jest przyjemne

Święczkowski: Kiedyś wyroki TK zostaną opublikowane

Orzeczenia TK nie są jednak publikowane w dziennikach urzędowych. Rada Ministrów w 2024 roku stwierdziła, że ich ogłaszanie mogłoby doprowadzić do utrwalenia stanu kryzysu praworządności. W dokumencie wskazano, że zapoczątkowała go reforma sądownictwa, przeprowadzona w 2015 roku (w czasie rządów PiS).

„Naruszenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i prawa w działalności Trybunału Konstytucyjnego przybrały skalę, która uniemożliwia temu organowi wykonywanie ustrojowych zadań w zakresie kontroli konstytucyjności prawa, w tym ochrony praw człowieka i obywatela” – brzmiał fragment uchwały Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2024 r. w sprawie przeciwdziałania negatywnym skutkom kryzysu konstytucyjnego w obszarze sądownictwa. 

– Kiedyś te wyroki zostaną opublikowane i kiedyś one będą musiały wejść w życie. Kiedy wróci w Polsce praworządność, to wszystko będzie musiało być zrealizowane. Te osoby, które łamią to prawo, nie publikują tych orzeczeń, nie wykonują swoich konstytucyjnych obowiązków, nie przeznaczają środków finansowych na TK czy eliminują zupełnie pozycję nr 6. z budżetu państwa pod nazwą „Trybunał Konstytucyjny”, kiedyś muszą ponieść za to odpowiedzialność karną, bo inaczej nie będzie w Polsce państwa prawa – zapowiedział Święczkowski w Kanale Zero.

Prezes TK stwierdził, że, „gdyby inna osoba wygrała ostatnie wybory prezydenckie, byłby teraz w więzieniu”. Stanowski zwrócił uwagę, że chwilę wcześniej Święczkowski sam mówił jednak o konsekwencjach wobec innych osób. Prezes TK przyznał, że chodzi o tych, którzy „łamią prawo, niszczą w Polsce państwo prawa i praworządność”. Pytany, których polityków ma na myśli, odparł: – O tym będzie decydował prokurator, a później niezawisły sąd.

Wróci sprawa „zamachu stanu”?

Święczkowski przypomniał, że 27 marca 2025 roku złożył do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o „zamachu stanu”. Stwierdził w nim, że między innymi członkowie rządu oraz niektórzy sędziowie i prokuratorzy chcą wyeliminować TK, Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy. Sprawa dotyczyła między innymi wspomnianego niepublikowania orzeczeń oraz podważania statusu zreformowanych przez PiS KRS i SN. 

Sąd umorzył tę sprawę, ale Święczkowski złożył zażalenie. – Papier wszystko przyjmie, ale do tego zawsze będzie można wrócić – powiedział i ocenił, że „zamach stanu trwa cały czas”. – To jest metoda – ja to zawsze nazywam albo gotowania żaby albo odcinania kawałków kabanosa czy kiełbaski. Wielu obywateli nie zdaje sobie sprawy, że powoli traci różne elementy tego systemu państwa prawa. Te wolności i prawa są ograniczane. Mogą się obudzić za rok, za półtorej, kiedy się okaże, że nie ma znaczenia ich sprawa, tylko jaki jest sędzia, czy powołany przez jednego czy drugiego, czy wskazany przez jedno stowarzyszenie, czy przez drugie – powiedział Święczkowski w Kanale Zero.

Warto jednak zaznaczyć, że Święczkowski sam nie dopuszcza do orzekania w TK wybranych przez Sejm sędziów: Macieja Berka, Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej oraz Macieja Taborowskiego. Karol Nawrocki nie uznaje ich po tym, jak złożyli ślubowanie w Sejmie, a nie „wobec prezydenta”. Zaprzysiężenie w Pałacu Prezydenckim było jednak niemożliwe, ponieważ Kancelaria Prezydenta nie wystosowała do nich zaproszenia. 

Udział
Exit mobile version