Na ulice wyjdą wspólnie związki zawodowe, studenci, licealiści oraz obywatele protestujący przeciwko rosnącym kosztom życia. Ich działania są koordynowane za pośrednictwem stron internetowych nawiązujących do ruchu „żółtych kamizelek”. Władze wprowadziły lokalne godziny policyjne w rejonach, które wcześniej padły ofiarą wandalizmu, a sądy rozpatrują odwołania od zakazów zgromadzeń (oficjalnie dozwolone są tylko te organizowane przez związki zawodowe).
Zamknięto stacje metra, właściciele sklepów zabijają witryny deskami
Paryski marsz ma wyruszyć 24 października o godzinie 14, jednak stolica już szykuje się na paraliż. Zamknięto 24 stacje metra (m.in. przy Polach Elizejskich i parlamencie) oraz największe muzea, w tym Luwr i Musée d’Orsay. Właściciele sklepów masowo zabijają witryny deskami i zatrudniają prywatną ochronę.
Symbolem pokoleniowego pęknięcia i narastających napięć na linii młodzież-władza stało się nowe, na pozór pozbawione sensu hasło: „Bismillah, c’est les ténèbres” (w dosłownym tłumaczeniu: „W imię Boga, to są ciemności”). Zdominowało ono napisy na transparentach podczas ostatnich studenckich demonstracji.
Według „New York Timesa” fraza ta pojawiła się pierwotnie na Snapchacie, gdzie używał jej ktoś, próbując przeniknąć do prywatnych grup organizatorów protestów. Intruz zakładał profile z algierskimi flagami i imionami takimi jak Mamadou czy Abdellah. Próbując nieudolnie naśladować slang, jakim posługują się młodzi Francuzi arabskiego pochodzenia, witał się tym absurdalnym hasłem, a następnie dodawał: „wszystko rozbijemy”.
Młodzież szybko zorientowała się, że ma do czynienia z wyjątkowo niezdarną policyjną prowokacją. Hasło natychmiast podchwycono w formie satyrycznej odpowiedzi na próby infiltracji. Według cytowanych przez „The New York Times” studentów, sytuacja ta obnażyła głęboko zakorzenione uprzedzenia francuskich służb – policjanci automatycznie założyli, że za planowanie wandalizmu i zamieszek odpowiadają mniejszości etniczne.
Francuskie MSW nie potwierdziło amerykańskiemu dziennikowi, czy to konkretne hasło było dziełem ich agentów. Jednak resort oficjalnie przyznał, że funkcjonariusze regularnie używają fałszywych profili w sieci do rozpracowywania organizatorów nielegalnych działań.
Dlaczego francuska młodzież strajkuje
Uczniowski gniew wybuchł w zeszłym miesiącu z powodu fatalnej kondycji systemu edukacji – braków kadrowych, przepełnionych klas i niszczejących budynków. Z czasem protesty połączyły się z ruchem związkowym i w wielu miejscach przerodziły się w agresję. „NYT” wylicza, że dotychczas splądrowano lub podpalono co najmniej 24 szkoły, a służby dokonały około 8 tysięcy aresztowań. Paliwem dla buntu jest również brutalność samej policji – obecnie toczą się 34 śledztwa dotyczące nadużyć ze strony funkcjonariuszy, w tym głośna sprawa 14-letniego chłopca okaleczonego granatem z gazem łzawiącym.
Samo hasło „Bismillah…” zyskało już międzynarodowy rozgłos, pojawiło się na demonstracjach w Niemczech i Belgii. Zjawisko to przypomina niedawny ruch z Indii, gdzie protestujący studenci autoironicznie nazwali się „karaluchami” po tym, jak sędzia Sądu Najwyższego określił młodzież mianem pasożytów.
Źródło: PAP
Redagował Jan Latała












