Wynik niedzielnych wyborów w landzie Saksonia-Anhalt to najlepszy rezultat skrajnie prawicowej AfD (Alternatywa dla Niemiec) w dotychczasowych wyborach. Po raz pierwszy partia uzyskała tak wyraźną przewagę nad rywalami i została największym ugrupowaniem w parlamencie landu. Zdobyła 43,8 procent głosów, co przełożyło się na 39 mandatów. Do samodzielnych rządów zabrakło jej trzech mandatów. Nie ma więc pewności, czy partia sięgnie po faktyczną władzę, jednak i tak jest to wynik dla Niemców poruszający. Kanclerz Friedrich Merz stwierdził, że jego konserwatywna partia CDU jest „wstrząśnięta”. Wcześniej to właśnie CDU przez 24 lata rządziła w Saksonii-Anhalt.

Zawiła sytuacja, ale prawica jednoznacznie na plusie

– AfD nie ma dość mandatów, aby rządzić landem samodzielnie. Muszą próbować przeciągnąć na swoją stronę pojedynczych posłów z CDU, co będzie jednak bardzo trudne – mówi Gazeta.pl dr Andrzejewski. Alternatywą jest ewentualnie zawrzeć koalicję z drugą partią antyestablishmentową BSW, która zdobyła pięć mandatów. – Ta jednak już zapowiedziała, że wolałaby rząd techniczny, ale dopuszcza też wstrzymanie się od głosu co pozwoliłoby AfD uzyskać stanowisko premiera kraju związkowego w trzecim głosowaniu – tłumaczy ekspert IZ. W takim układzie skrajna prawica miałaby jednak rząd mniejszościowy. Sytuacja nieidealna.

Zobacz wideo Niemcy: AfD świętuje „historyczne” zwycięstwo w wyborach

– Dla wszystkich partii rezultaty głosowania stwarzają trudną do rozwiązania sytuację. Nie można wykluczyć przyśpieszonych ponownych wyborów, ale bardziej realne wydają się długie negocjacje i ostateczne stworzenie rządu technicznego z poparciem wszystkich partii poza AfD – mówi dr Andrzejewski. Oznaczałoby to jednak konieczność współpracy prawie całego spektrum niemieckiej sceny politycznej. Od konserwatywnej CDU, przez centrowych socjaldemokratów po dalszą lewicę i na dokładkę antysystemową BSW. – Rząd techniczny byłby słaby i podzielony. Wątpliwe, żeby zdołał podjąć jakieś zdecydowane działania i reformy. Stworzy raczej grunt, żeby w następnych wyborach AfD dostała jeszcze więcej głosów – stwierdza ekspert IZ.

Gdyby AfD jakoś utworzyła rząd, to swoich kluczowych postulatów dotyczących polityki migracyjnej nie mogłaby realizować, bo to prawie wyłącznie kompetencje rządu federalnego. – Mogłaby jednak lokalnie sporo pozmieniać w takich kwestiach jak edukacja, media państwowe, policja i służby bezpieczeństwa. To byłyby wyraźnie widoczne zmiany, które mogliby wykorzystać jako dowód na swoją sprawczość. Na to, że są realną zmianą – mówi dr Andrzejewski. Jego zdaniem przejęcie władzy w landzie przez AfD nie oznaczałoby natychmiastowego zderzenia populistycznych haseł będącej dotychczas zawsze w opozycji skrajnej prawicy z problemami realnego rządzenia, które obnażyłyby jej niezdolność do realnego rządzenia. Jego zdaniem wiele postulatów AfD, zwłaszcza we wspomnianych wyżej sferach, jest wykonalne.

Fala się wznosi i to nic dobrego dla nas

Dla Polski natychmiastowych konsekwencji ten wynik wyborczy nie ma. Długofalowo jednak jak najbardziej. Tak jak mówi ekspert, wynik w Saksonii-Anhlat to sygnał wyraźnie pokazujący, że AfD jest na silnej fali wznoszącej i lata prób jej marginalizowania przez tradycyjne partie nie są skuteczne. Podkreśla też, że nie można patrzeć na to ugrupowanie jedynie jako na populistów. – To również partia nacjonalistyczna i silnie po prawej stronie tego, co w Europie uznajemy za partie skrajnie prawicowe. Odwołuje się do dziedzictwa Cesarstwa Niemieckiego, kanclerza Otto von Bismarcka i Prus, które widzą głównie jako silnie i sprawnie zarządzane państwo – mówi dr Andrzejewski. Jest oczywiste co to oznacza z perspektywy polskiej. To jak my myślimy o choćby czasach zaborów, dla AfD znaczenia nie ma.

– Te wybory to jednak przede wszystkim mocna czerwona kartka dla całego obecnego establishmentu politycznego. Ponad połowa głosów, to były głosy protestu (na AfD i BSW – red.) – opisuje ekspert IZ. – Poziom niezadowolenia w niemieckim społeczeństwie jest ogromny. Kluczowym tematem pozostaje imigracja, bo zdecydowana większość wyborców AfD wskazuje ją jako najważniejszy dla nich temat – dodaje.

W tym kontekście rozmówca Gazeta.pl zaznacza, że wynik w Saksonii-Anhalt to oczywiście triumf dla AfD, ale jego zdaniem jeszcze istotniejsze są konsekwencje dla innych partii. Zwłaszcza CDU, która w tym landzie rządziła od 24 lat. – Już na poziomie krajowym w CDU coraz silniej przebijają się głosy, zwłaszcza z kręgów gospodarczych, że trzeba zacząć realnie rozmawiać o części postulatów AfD. Nie wchodzić w koalicję czy współpracować, bo to oczywiście nie, ale w ogóle dopuścić dyskusję o ich programie, co do tej pory było niemożliwe – mówi dr Andrzejewski. W jego ocenie wzrośnie też presja na skręcanie w prawo i przejmowanie części postulatów AfD przez CDU. – To z kolei szybko doprowadzi do napięć w federalnej koalicji rządzącej z SPD. Osłabi to jeszcze bardziej pozycję kanclerza Merza – uważa ekspert.

Nie widać jednak żadnej realnej perspektywy, aby przytłumić tę falę społecznego niezadowolenia, na której wznosi się AfD. – Nie wydaje mi się, żeby partie głównego nurtu były zdolne realnie zareagować. Jedyne co tak naprawdę mogłoby istotnie wyhamować AfD, to wyraźna poprawa sytuacji gospodarczej. Najnowsze dane są w tej kwestii owszem nieco lepsze, ale daleko do większego optymizmu. Problemy w takich kluczowych gałęziach gospodarki jak przemysł samochodowy czy maszynowy są bardzo głębokie – konkluduje dr Andrzejewski. 

Udział
Exit mobile version