Według francuskiego prezydenta w zamieszkach nie jest widoczna ingerencja z zagranicy. Emmanuel Macron mówił o tym podczas briefingu prasowego w Katarze. Zaznaczył, że doszło do manipulacji informacjami o tym, co działo się później. – Widzieliśmy wizerunki stworzone z użyciem sztucznej inteligencji, pokazujące sceny, które nigdy się we Francji nie wydarzyły – podkreślił.
Macron o sytuacji we Francji: Mamy trudności, ale radzimy sobie
CNN opisuje, że Macron odniósł się też do głosów, że Francję zalały „hordy migrantów i islamistów”. Nazwał to całkowitym fałszem. Stwierdził, że ci, którzy źle mówią o jego kraju, go nie kochają, i dodał, że go to irytuje. Dodał też, że Francja nie potrzebuje zagranicznych polityków, którzy wykorzystują jej problemy w swoich kampaniach wyborczych. – To głupie komentarze – stwierdził.
Macron nie wymienił z nazwiska żadnego z przywódców, wskazał jedynie, że takie wypowiedzi padają zarówno w Europie, jak i „po drugiej stronie Atlantyku”. – Mamy trudności, ale radzimy sobie, działając metodycznie, z szacunkiem, determinacją i stanowczością – podkreślił Macron.
Trump, Vance, Netanjahu i Magyar o zamieszkach we Francji
W poniedziałek Donald Trump oświadczył, że Francja jest „podbijana, łupiona i palona” przez migrantów, dżihadystów i komunistów, którzy nienawidzą chrześcijaństwa i cywilizacji zachodniej. CNN zwraca uwagę, że amerykański prezydent nie przedstawił na to dowodów. Powiedział także, że namawiał Macrona do zamknięcia granic, a we wtorek w Gabinecie Owalnym przekonywał, że protesty nie mają związku z edukacją ani kosztami życia, lecz z imigracją.
Na platformie X wpis w podobnym tonie zamieścił wiceprezydent USA J.D. Vance. Napisał, że zachodni liberałowie „sprowadzili trzeci świat” do Francji i innych państw, ignorując kwestie asymilacji. Związek między przemocą a polityką migracyjną dostrzegł też węgierski premier Peter Magyar, również bez przedstawienia dowodów. Napisał, że teraz powinno być jasne, dlaczego Węgry opowiadają się za jak najsurowszym podejściem do migracji.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził z kolei we wtorek w wywiadzie, że Francję dotknęła „inwazja ekstremistycznego islamu”. Jego zdaniem francuskie władze nie przygotowały się na czas i „skapitulowały”. Radził Francuzom, by walczyli z ekstremistami, a nie prowadzili politykę ustępstw. Dodał, że po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku miał ostrzegać Macrona, że jeśli Izrael nie zlikwiduje Hamasu, to Francuzi będą mieli go w Paryżu. – I dokładnie to się dzieje – oświadczył.
Od protestów o edukację do ogólnokrajowych zamieszek
Demonstracje zaczęły się we wrześniu od protestów licealistów, którzy domagali się poprawy warunków nauki, a później dołączyły do nich manifestacje przeciwko rosnącym kosztom życia. W sobotę 17 października w całym kraju na ulice wyszło co najmniej 500 tys. osób. Ich przesłanie przyćmiły jednak zamieszki i grabieże, które ogarnęły między innymi Paryż, Marsylię i Lyon. W Limoges spłonął zabytkowy ratusz. Według CNN w ciągu samego weekendu zatrzymano ponad 2 tys. osób.
W środę Macron przekonywał, że żadna przemoc nie jest uzasadniona, ani słowna, ani fizyczna, ani wobec ludzi, ani wobec mienia. Zapowiedział, że władze użyją wszystkich dostępnych środków, by zapobiec powtórce. Wskazał na godzinę policyjną wprowadzoną w niektórych miastach, która jego zdaniem jest przestrzegana. Ocenił, że stan wyjątkowy nie jest obecnie potrzebny. W czwartek spotka się z przedstawicielami służb specjalnych, premierem i ministrami, od których oczekuje sprawozdania z sobotnich wydarzeń. Rząd zapowiedział wsparcie policji żołnierzami przed kolejnymi protestami zaplanowanymi na sobotę.


