Jako pierwszy o możliwym odejściu Marco Rubio napisał „The Independent”, powołując się na republikańskich insiderów w Waszyngtonie, sojusznika Rubio i brytyjskich urzędników. Według gazety szef amerykańskiej dyplomacji może odejść, by zdystansować się od niepopularnego prezydenta i przygotować do walki o republikańską nominację w 2028 roku.

Wieczorem podobne informacje podał Bloomberg. Agencja, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, napisała, że Rubio i jego doradcy analizują opcje na przyszłość. Decyzja nie zapadła i nie ma harmonogramu ewentualnego odejścia. Według tych samych źródeł Rubio rozmawiał już z urzędnikami Białego Domu o możliwej rezygnacji i został poproszony o pozostanie.

Zobacz wideo Demokraci wygrywają wybory do Kongresu USA w połowie kadencji

Departament Stanu odpowiada

Departament Stanu jednoznacznie zaprzecza. Dylan Johnson, zastępca sekretarza stanu ds. globalnych spraw publicznych, nazwał doniesienia „fake newsem” opartym na anonimowych „źródłach”. Oświadczył, że Rubio nie rozmawiał o odejściu i będzie nadal służył w administracji Trumpa.

Podobnie wypowiedziała się asystentka rzeczniczka Białego Domu Beni Rae Harmony. Jej zdaniem to „zmyślona mistyfikacja” rozpowszechniana przez anonimowe źródła, a Rubio jest „nieustraszonym bojownikiem” Trumpa i ruchu MAGA.

Rubio był w przeszłości krytykiem Trumpa

W ciągu kariery Rubio przeszedł kilka zmian poglądów. W 2016 roku był głównym rywalem i krytykiem Trumpa w republikańskich prawyborach. Później utrzymywał pewien dystans, lecz jego poglądy ewoluowały w kierunku filozofii „America First” i przed wyborami 2024 roku całkowicie poparł obecnego prezydenta USA.

W obecnej administracji jest jednym z kluczowych urzędników, łącząc dwie najważniejsze funkcje w polityce zagranicznej. To jemu przypisywane jest kierowanie polityką wobec Wenezueli i Kuby. Z drugiej strony zdecydowanie mniej zaangażowany był w politykę wobec Iranu, Rosji i Chin, choć publicznie popierał podejście Trumpa. Rubio od dawna uważany jest za potencjalnego kandydata Republikanów na prezydenta w 2028 roku obok wiceprezydenta J.D. Vance’a. 

Vance już w środę ocenił, że porażka Republikanów w wyborach była wynikiem wojny z Iranem, sygnalizując sprzeciw wobec niej. W środę Donald Trump zgodził się z tą oceną, choć sam powiedział, że nie miał innego wyboru i go nie żałuje. Odnosząc się do potencjalnej kandydatury Vance’a ocenił, że nie wie, czy będzie kandydował i dodał, że startować może wielu kandydatów.

Sygnały interpretowane jako potencjalne przygotowanie się do wejścia do rywalizacji wysyłali po wtorkowych wyborach również senator Ted Cruz z Teksasu i ustępujący gubernator Florydy Ron DeSantis. Obaj już wcześniej byli rywalami Trumpa w prawyborach.

Współautor: Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Udział
Exit mobile version