Sąd w Piotrkowie Trybunalskim w środę (21 października) skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia za spowodowanie (w 2023 roku) wypadku na autostradzie A1. Zakazał też mężczyźnie prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych przez 15 lat. Ponadto skazany musi wypłacić po 500 tys. zł każdemu z rodziców zmarłych oraz bratu jednej z ofiar, czyli w sumie 2,5 mln zł, o czym informowaliśmy w Gazeta.pl.
Żurek i Sikorski komentują wyrok
Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zwrócił uwagę, że osiem lat więzienia to maksymalny wymiar kary, jaki prawo przewiduje za ten czyn. „Sprawca tragedii z września 2023 r. na autostradzie A1 liczył na to, że pieniądze i ucieczka do Dubaju pozwolą mu uniknąć odpowiedzialności za śmierć trzyosobowej rodziny” – napisał Żurek.
Na koniec szef resortu podziękował między innymi prokuratorom i funkcjonariuszom za walkę w sądzie i przeprowadzenie procesu ekstradycji. „Szczególne podziękowania kieruję do służb dyplomatycznych oraz ministra spraw zagranicznych, wiceprezesa Rady Ministrów Radosława Sikorskiego za osobiste zaangażowanie i wsparcie dyplomatyczne, które pomogło doprowadzić tę pierwszą w historii ekstradycję ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do finału” – napisał Żurek.
W sprawie wypowiedział się także sam Sikorski. „Niech osiem lat więzienia dla pirata drogowego z A1 będzie przestrogą. Satysfakcja, że MSZ przyczynił się do sprowadzenia go przed oblicze polskiego wymiaru sprawiedliwości. Innych uciekinierów też to czeka” – zapowiedział wicepremier.
„Osiem lat. Bo tylko tyle można”
Wiele osób zwracało uwagę, że osiem lat pozbawienia wolności to niewiele w przypadku śmierci trzyosobowej rodziny. Inni podkreślali, że sąd nie mógł zastosować większej kary wobec Sebastiana M.
„Czuję pewien dyskomfort, kiedy myślę, że Sebastian M. za zabicie całej rodziny dostał osiem lat” – skomentował rzecznik ZDM w Warszawie Maciej Dziubiński.
„Sąd pierwszej instancji skazał Sebastiana M. na osiem lat pozbawienia wolności. Tylko osiem lat, a zarazem aż osiem lat, bo wyższej kary za nieumyślny wypadek nie dało się wymierzyć. Z pewnością maksymalna kara jest adekwatna do wagi czynu. Najistotniejsze, że sąd potwierdził wyłączną winę oskarżonego” – napisał prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego profesor Mikołaj Małecki w serwisie X.
„Osiem lat za zabicie rodziny na A1. Bo tylko tyle można. Gorzkie, ale warto pamiętać, że zaczynaliśmy od 'nieustalonego zjechania samochodu marki Kia i uderzenia w bariery’. Gdyby nie gniew internetu, sprawy mogłoby nie być. To upór ludzi sprawił, że Sebastian M. dziś idzie siedzieć” – napisała radna Sejmiku Województwa Łódzkiego Hanna Gill-Piątek.
„Ofiary spłonęły żywcem w samochodzie po tym, jak bandyta wjechał w nich z prędkością 300 km na godzinę. Każdy, kto pruje z taką prędkością, wie, że zderzenie zakończy się zabiciem tego, w kogo wjedzie. Powinien być sądzony jak ktoś, kto z pełną świadomością odbiera innej osobie życie. Jak morderca, którym jest. Od 15 lat do dożywocia” – oceniła Marcelina Zawisza z Partii Razem.
Wypadek na A1
Do zdarzenia doszło 16 września 2023 roku na wysokości miejscowości Sierosław (powiat piotrkowski, woj. łódzkie). BMW uderzyło wówczas w samochód marki KIA, którą podróżowało małżeństwo z pięcioletnim dzieckiem. Rodzina zginęła, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Niedługo później Sebastian M. wyjechał do Niemiec, a następnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Służby sprowadziły mężczyznę do Polski w maju 2025 roku w ramach ekstradycji.












