W czwartek 24 września na terenie opactwa w Jarosławiu (woj. podkarpackie) nożownik ranił kobietę i czterech mężczyzn, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Trzej księża i dwie osoby świeckie zostały przetransportowane do szpitala. Jeden mężczyzna zmarł. Policja zatrzymała 31-letniego obywatela Ukrainy podejrzewanego o przeprowadzenie ataku.
Tomasz Siemoniak: Są politycy, którzy natychmiast wymieniają nazwiska rzekomo winnych
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zaapelował, aby nie wykorzystywać politycznie tragedii w Jarosławiu. – Nie ma na razie przesłanek do tego, żeby sądzić, że to ktoś zlecił czy jest w tym jakiś większy zamiar niż po prostu zbrodnia osoby, która w jakimś momencie traci nad sobą panowanie – powiedział Siemoniak w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News.
– Są tacy politycy, którzy natychmiast szukają winnych, natychmiast wymieniają nazwiska rzekomo winnych i odpowiedzialnych w takiej sytuacji. Nie mają żadnej wiedzy, bo przecież nikt jej jeszcze nie ma. Natomiast ulegają bardzo złej, okropnej pokusie, żeby wykorzystać wielkie zainteresowanie opinii publicznej od razu takim instrumentalizowaniem politycznym, pokazaniem, że ktoś jest winien. Nie wiadomo tego jeszcze. To jest po prostu wielka tragedia – podkreślił Siemoniak.
„Strona ukraińska powinna przekazać pełne informacje”
Wicemarszałek Sejmu Marcin Horała napisał na X, że w związku z atakiem w Jarosławiu Ministerstwo Spraw Zagranicznych „powinno wezwać ambasadora Ukrainy, a strona ukraińska przekazać polskim służbom pełne informacje o przeszłości sprawcy”. Siemoniak odniósł się do tego wpisu.
– Strona ukraińska powinna przekazać pełne informacje. Myślę, że na pewno to się stało. Nasze służby mają bliską współpracę ze służbami ukraińskimi i z pewnością po takiej jasnej deklaracji prezydenta Zełenskiego wszystko już jest w naszym ręku na temat tej osoby. Natomiast ja nie widzę tego w taki sposób, że trzeba to przenosić na relacje międzypaństwowe – powiedział. Zauważył, że „ambasadora wzywa się, gdy coś złego zrobi państwo, a nie jego obywatel”.
Wołodymyr Zełenski: Sprawca tego zła musi ponieść pełną odpowiedzialność
„W Opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu obywatel Ukrainy dopuścił się straszliwej zbrodni. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem. Według dotychczasowych informacji zginął ksiądz katolicki, a kilka innych osób zostało rannych. Składamy najgłębsze kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego. Wszystkim poszkodowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał na X prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
„Sprawca tego zła musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem. Liczymy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności. Bolesne jest to, że ludzie są zdolni do tak okrutnych zbrodni. Wierzymy, że sprawiedliwości stanie się zadość” – dodał Zełenski.
Atak potępiła też ambasada Ukrainy w Polsce. „Uważamy wszelkie przejawy przemocy za niedopuszczalne. Szczególnie bolesne jest to, że do tej tragedii doszło w miejscu, które powinno być przestrzenią modlitwy i miłosierdzia” – czytamy w oświadczeniu.













