-
W Yorkshire Wildlife Park w Anglii doszło do śmiertelnego wypadku, kiedy mężczyzna wszedł na wybieg tygrysów i został zaatakowany.
-
Znajdujący się na wybiegu tygrys syberyjski nie zostanie uśpiony po incydencie, decyzją władz parku.
-
Nagrania z wypadku są analizowane przez policję, a zoo pozostaje zamknięte i udziela wsparcia pracownikom.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Krótko po wypadku w Yorkshire Wildlife Park w Anglii pojawiły się pogłoski, że zwierzę zostanie uśpione. Zdecydowano jednak, że tygrys pozostanie przy życiu.
Atak tygrysa w zoo w Yorkshire w Anglii. Wiadomo, co dalej ze zwierzęciem
O wypadku pisaliśmy w Zielonej Interii, otwiera się w nowym oknie. Jeden ze zwiedzających wszedł na wybieg dla tygrysów z nieznanych powodów i zginął. Ze zdarzenia pojawiło się wiele zdjęć i filmów. Policja je analizuje i jednocześnie zaapelowała do mediów i społeczeństwa, by ich nie rozpowszechniać. Nagrania są bardzo drastyczne.
Świadkowie twierdzą, że mężczyzna, który zginął po wejściu na wybieg dla tygrysów, pozował wcześniej do zdjęcia ze zwierzęciem w tle. Następnie skoczył.
„The Independent” informuje, że kobieta próbowała odciągnąć ofiarę ataku tygrysa, zanim wskoczył na wybieg. Świadkowie cytowani przez „The Telegraph” mówią nawet, że próbowała go odciągnąć „rozpaczliwie”.
Bez skutku. Mężczyzna uwolnił się z chwytu kobiety, która przebywała w parku z dwójką dzieci, i skoczył z mostu do zagrody dla tygrysów.
Mężczyzna wyglądał tak, jakby modlił się do tygrysa
Dalsze relacje osób, które obserwowały zajście – a było to sporo zwiedzających – są co najmniej zastanawiające. Mężczyzna miał się zachowywać bardzo dziwnie wobec drapieżnika. Kłaniał mu się, jakby modlił się do niego.
Świadkowie wspominają, że wyglądało to tak, jakby był w transie. Wreszcie rozłożył ręce, jakby gotowy na atak. Tygrys przez długi czas nie reagował i był zdezorientowany sytuacją. Ostatecznie skoczył na człowieka. Mężczyzna nie miał szans. Zwiedzający uderzali w ogrodzenie, aby go przepłoszyć, ale nadaremnie.
Park został zamknięty, a zoo złożyło kondolencje rodzinie ofiary. „Dzisiaj park będzie zamknięty, a zespół pracowników, który został głęboko dotknięty tymi wydarzeniami, otrzyma specjalistyczne wsparcie. Wiele, wiele osób kontaktowało się z nami w sprawie tygrysa Ałtaj. Możemy zapewnić wszystkich, że jest bezpieczny i zdrowy, i że nie zostanie uśpiony w wyniku tego incydentu” – czytamy w oświadczeniu Yorkshire Wildlife Park.
Ałtaj to tygrys syberyjski, który w tym zoo przebywa od marca 2025 r. Trafił tam z norweskiego zoo Dyreparken. Opiekunowie opisują go jako bardzo spokojnego, otwartego samca, który zdołał przywyknąć do ludzi i zachowywał się wobec nich bez jakichkolwiek przejawów gniewu czy agresji.
Tygrysy syberyjskie są bardzo rzadkim i zagrożonym podgatunkiem tego kota oraz największym, jaki istnieje. Zachowały się nad rzekami Amur i Ussuri na rosyjskim Dalekim Wschodzie, w chińskiej Mandżurii oraz na linii demarkacyjnej między Koreą Północną i Koreą Południową.












