-
Amerykańskie wybrzeża zmagają się z rekordowymi „królewskimi pływami”, które osiągnęły w wielu miejscach poziom najwyższy od ponad stu lat.
-
Zjawisko potęgowane przez El Niño doprowadziło do podtopień w Kalifornii, a także na wschodnim wybrzeżu USA.
-
Mieszkańcy nadmorskich miast zamiast samochodami poruszają się z pomocą kajaków i desek surfingowych.
-
Synoptycy ostrzegają przed możliwymi dalszymi powodziami i podtopieniami przez kolejne kilka dni.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Takich pływów jeszcze nie było. Z danych amerykańskiej Narodowej Agencji do spraw Oceanów i Atmosfery (NOAA) wzdłuż wybrzeża Kalifornii miejscami fale przypływu osiągnęły poziom najwyższy od ponad stu lat.
Sprawdź prognozę pogody w swojej okolicy. Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play, otwiera się w nowym oknie lub App Store, otwiera się w nowym oknie
„Królewskie pływy” uderzają z obu stron. Nie tylko Kalifornia
Wody zaczęło przybywać podczas pełni Księżyca na początku tygodnia. Najwyższe przypływy pojawiają się, gdy Księżyc i Słońce zbliżą się do Ziemi i dzięki swojej grawitacji sprawiają, że masy wody uniosą się nieco wyżej niż zwykle.
Pływy mogą się utrzymywać przez kilka dni. Obecne są jeszcze silniejsze niż zazwyczaj, ponieważ mają miejsce podczas trwającego rekordowo silnego zjawiska El Niño. Wszystko to sprawia, że zjawisko stało się szczególnie groźne.
„Zapadnięte klify, budynki na krawędzi upadku i drogi pochłonięte przez wodę. Potężne „królewskie pływy” sieją spustoszenie wzdłuż wybrzeża Kaliforni, zagrażając nadmorskim domom i zalewając nadbrzeżne drogi” – tak na profilu AccuWeather w serwsie X opisano nagrania pochodzące z zachodniego wybrzeża USA.
Od kilku dni z historycznymi przyborami wody zmagają się między innymi mieszkańcy Los Angeles, San Diego i Santa Barbara.
Nieopodal Los Angeles i San Diego fale przypływu sięgały prawie 2,5 metra, a w San Francisco przypływ był największy w historii dla października.
„Mieszkańcy nie potrzebują plaży, żeby doświadczyć oceanu. To ocean przyszedł do nich” – donosi agencja AP. W wielu nadmorskich miastach Kalifornii woda wdarła się głęboko, zalewając ulice i piwnice domów. Ludzie pływali na kajakach, deskach surfingowych i supach po wodzie głębokiej po kolana.
Historycznie wysokie pływy zalewają nie tylko Kalifornię, ale też przeciwległy brzeg Stanów Zjednoczonych. Podtopienia notuje się również między innymi na Florydzie oraz Karolinie Północnej i Południowej.
Od piątku rano ostrzeżenia przed możliwymi podtopieniami obowiązują w większości Florydy. W Miami zanotowano największe w historii fale pływowe oraz trzeci najwyższy poziom wody od początku pomiarów. Więcej wody pojawiało się tam tylko w trakcie huraganów.
Pogoda jeszcze się nie uspokoiła. Według prognoz fale pływowe jeszcze nie opadną i ostrzeżenia powodziowe prędko nie znikną.
To nie koniec podtopień. Ostrzeżenia zostają w mocy
„Wiele dróg może być zamkniętych. Nisko położone nieruchomości, w tym domy, sklepy i infrastruktura krytyczna zostanie podtopiona” – ostrzegała amerykańska Narodowa Służba Pogodowa (NWS) w środę.
Specjaliści wydali ostrzeżenia przed możliwymi powodziami i podtopieniami, które pozostaną w mocy przez kilka najbliższych dni, przynajmniej w Kalifornii – w rejonie San Diego i hrabstwie Orange. W Los Angeles zagrożenie utrzyma się do weekendu.

Na całym wybrzeżu Kalifornii trzeba się liczyć z pogłębiającą się erozją. Ta część USA w 2026 zanotowała już 12 dni z podtopieniami na terenach nadmorskich – wynika z danych NOAA. To więcej niż w jakimkolwiek roku w ciągu minionego półwiecza, a do końca tego roku zostały jeszcze dwa miesiące.
Źródło: AP, „The Guardian”, ABC7
—–












