Amerykanie wybierali we wtorek (3 listopada) cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów, niższej izby Kongresu, oraz część składu 100-osobowego Senatu. Ponadto w 36 z 50 amerykańskich stanów oraz w trzech terytoriach odbyły się wybory gubernatorów. Obecne szacunki podawane przez CNN wskazują, że w 100-osobowym Senacie demokraci będą mieli 54 mandaty, a w 435-osobowej Izbie Reprezentantów – 240. 

W wyborach do Senatu kandydaci Partii Demokratycznej wygrali m.in. w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. W najbardziej śledzonym i najdroższym pod względem wydanych pieniędzy pojedynku w Teksasie zwyciężył demokrata James Talarico, który pokonał prokuratora generalnego tego stanu Kena Paxtona. To pierwsze zwycięstwo demokratów w wyborach do Senatu w tym stanie od blisko 40 lat.

Zobacz wideo Kansas: Pierwszy demokratyczny senator od prawie 100 lat!

Wybory w USA. Porażka republikanów

Reprezentant Partii Demokratycznej w Michigan Abdul El-Sayed wygrał wybory do Senatu. El-Sayed będzie pierwszym muzułmaninem w tej izbie Kongresu.

Dopełnieniem dotkliwej porażki Partii Republikańskiej we wtorkowych wyborach do Kongresu jest utrata przez nią stanowisk gubernatorów co najmniej w pięciu stanach. Szczególnie bolesne są porażki w Teksasie, gdzie kandydaci tej partii na gubernatorów wygrywali wszystkie wybory od 1994 r., oraz w Georgii, gdzie zwyciężali od 2002 r.

Republikanie ponieśli dotkliwą porażkę mimo przewagi finansowej w kampanii wyborczej. Jak wynika z danych Federalnej Komisji Wyborczej (FEC), ośmioro spośród 10 największych indywidualnych darczyńców w wyborach połówkowych w USA wsparło kandydatów Partii Republikańskiej. Na czele listy największych darczyńców znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, właściciel m.in. firm SpaceX, Tesla i X.

Reagując na porażkę swojej partii, Trump w serii wpisów na platformie Truth Social starał się umniejszać swój udział w klęsce. „Nie było mnie na karcie do głosowania, a gdybym na niej był, wygralibyśmy MIAŻDŻĄCĄ PRZEWAGĄ!” – stwierdził. 

Donald Trump ocenił jeszcze we wtorek (3 listopada) wieczorem, że wojna z Iranem przyczyniła się do słabych wyników republikanów. Oznajmił jednak, że nie żałuje zaatakowania tego kraju i zrobiłby to ponownie. Jego zdaniem to wzrost cen ropy naftowej – a nie sama wojna – stanowi największy polityczny balast dla jego administracji. W wyniku konfliktu z Iranem wzrosły ceny benzyny i oleju napędowego, co wywołało niezadowolenie amerykańskich wyborców.

Wiceprezydent USA J.D. Vance, który jest postrzegany jako możliwy kandydat republikanów na prezydenta w 2028 r., również przyznał, że przegrana w wyborach do Kongresu jest spowodowana wojną z Iranem. Skrytykował jednocześnie strategię kampanijną partii.

Wybory do amerykańskiego Kongresu. Reakcje ze świata

Wyniki wyborów w USA są komentowane przez polityków i media na całym świecie. Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot ocenił, że „amerykańska demokracja żyje i ma się dobrze”, a wyniki głosowania nie są kwestionowane i Trump uznał ich rezultat.

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham powiedział, że rezultaty wyborów stwarzają okazję, by świat zjednoczył się w walce z rosnącymi kosztami życia oraz z ich przyczynami: wojnami na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie.

Z kolei szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez ocenił, że amerykańskie społeczeństwo odrzuciło politykę skrajnej prawicy i wyraził nadzieję, że podobnie stanie się w nadchodzących wyborach parlamentarnych w jego kraju.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zauważył, że Trump już w ostatnich dwóch latach rządził w dużej mierze z pominięciem Kongresu, posługując się rozporządzeniami wykonawczymi, i będzie to robił dalej. Natomiast szef MSZ Litwy Kestutis Budrys zwrócił uwagę, że zwycięstwo demokratów może doprowadzić do intensywniejszej debaty w Stanach Zjednoczonych na temat pomocy dla Ukrainy, a amerykańskie stanowisko w tej sprawie może zbliżyć się do pozycji państw europejskich.

Czeski premier Andrej Babisz ocenił, że po porażce republikanów może dojść do „pewnego paraliżu” amerykańskiej polityki, a premier Donald Tusk wyraził nadzieję, że wynik wyborów „ustabilizuje sytuację także w naszym regionie”.

Na wynik wyborów zareagował też najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei, którego kraj od lutego pozostaje w stanie wojny z USA. W jego przekonaniu porażka Republikanów nie oznacza zmiany polityki Waszyngtonu wobec Teheranu. Z kolei przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ocenił w środę, że Amerykanie powiedzieli w wyborach „nie” wojnie.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził z kolei nadzieję, że wyniki amerykańskich wyborów połówkowych nie wpłyną negatywnie na „wysiłki pokojowe” Trumpa zmierzające do rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version