Głosowanie rozpoczęło się we wtorek (27 października) o godz. 7 czasu lokalnego (godz. 6 w Polsce) i potrwa do godz. 22 (godz. 21 w Polsce). W całym kraju przygotowano ponad 12 tys. lokali wyborczych. Obywatele Izraela wybierają 120 członków Knesetu, czyli jednoizbowego parlamentu i najwyższego organu ustawodawczego kraju.

Wybory parlamentarne w Izraelu. Sondaże nie dają większości żadnemu z bloków

W wyborach rywalizują dwa główne bloki polityczne. Pierwszy skupia prawicowy Likud Netanjahu, dwie partie skrajnie nacjonalistyczne oraz potencjalnie jego tradycyjnych sojuszników – ugrupowania Żydów ultraortodoksyjnych.

Zobacz wideo „Stawka jest wysoka”. Rabin z Nowego Jorku leci do Izraela, żeby zagłosować

Drugi tworzą partie przeciwne premierowi, od prawicy przez centrum po lewicę, które zarzucają Netanjahu osłabianie instytucji demokratycznych, zawłaszczanie instytucji państwa i korupcję. Na najwięcej głosów może liczyć centrowa partia Prosto (Jaszar) byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota. Według większości sondaży żaden z bloków nie uzyska większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. 

Wybory do Knesetu odbywają się w systemie proporcjonalnym. Cały kraj stanowi jeden okręg wyborczy, w którym sumowane są głosy oddane na poszczególne listy. Zarejestrowano 38 list, ale według ostatnich sondaży jedynie około 15 z nich może liczyć na przekroczenie progu wynoszącego 3,25 proc.

Izraelczycy wracają do kraju, by zagłosować. „Bezprecedensowe zjawisko”

Frekwencja wyborcza jest zazwyczaj wysoka – w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2022 r. wyniosła 70,63 proc. Prawo do głosowania ma około 7,3 mln Izraelczyków. Co do zasady głosowanie jest możliwe wyłącznie na terytorium kraju. Wyjątek stanowią m.in. dyplomaci i urzędnicy państwowi pełniący służbę poza krajem. Dlatego co najmniej 67 tys. Izraelczyków wróciło z zagranicy, by wziąć udział w wyborach – podał w poniedziałek (26 października) „Financial Times”. To niemal 1 proc. uprawnionych do głosowania. Według ekspertów jest to bezprecedensowe zjawisko w historii Izraela.

Szacunki dotyczące liczby powracających przedstawiła amerykańska organizacja AID Coalition, pomagająca Izraelczykom mieszkającym za granicą w organizacji podróży na wybory. Według jej badań ok. połowa powracających przyleciała z Europy, a 45 proc. ze Stanów Zjednoczonych.

Jak wskazują analitycy cytowani przez „Financial Times” do masowych powrotów przyczynił się przede wszystkim sprzeciw wobec rządu premiera Netanjahu oraz obawy o przyszłość izraelskiej demokracji. Do kraju przyjeżdżają jednak również zwolennicy premiera, w tym emigranci ze środowisk ultraortodoksyjnych żydów.

Według socjologa wyborczego Rafiego Smitha powroty tak dużej liczby obywateli mogą mieć znaczący wpływ na wynik wyborów. Ich preferencje nie są uwzględniane w sondażach, ponieważ nie ma możliwości przeprowadzenia reprezentatywnego badania tej grupy.

Zaniedbania Netanjahu kluczową kwestią w debacie publicznej

W kwestiach o największym znaczeniu dla społeczności międzynarodowej, takich jak polityka wobec Iranu, Palestyńczyków czy Libanu, stanowiska głównych rywali są zbliżone. Wszyscy opowiadają się za zakończeniem rządów Hamasu w Strefie Gazy i rozbrojeniem tej organizacji, również przy użyciu siły militarnej.

Polityków łączy także dążenie do osłabienia militarnego Iranu i uniemożliwienia mu zdobycia broni jądrowej. Główni kandydaci sprzeciwiają się również powstaniu niepodległego państwa palestyńskiego.

Jedną z kluczowych osi sporu pozostaje natomiast odpowiedzialność Netanjahu za zaniedbania, które umożliwiły Hamasowi przeprowadzenie ataku na Izrael 7 października 2023 r., w którym zginęło około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych.

Chociaż wobec Netanjahu Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakaz aresztowania w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych w Strefie Gazy, kwestia ta nie odgrywa istotnej roli w kampanii wyborczej. Zarzuty są w Izraelu powszechnie odrzucane, a większość mediów głównego nurtu poświęca im niewiele uwagi.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version