W odpowiedzi na te ustalenia, o których poinformowały agencja AP oraz portal Axios, tj. zagrożenie stwarzane przez Iran oraz powiązany z nim jemeński ruch Huti, Departament Stanu podjął decyzję o zmniejszeniu liczby pracowników w czterech placówkach na Bliskim Wschodzie.

Mniej dyplomatów w czterech placówkach

Dyrektor Wywiadu Narodowego Jay Clayton miał skierować do szefa dyplomacji Marco Rubio specjalną notatkę. Dokument wskazuje, że Iran „znacznie nasilił” działania ukierunkowane na uderzenia w amerykańskich dyplomatów i urzędników. Podkreślono w nim również, że plany tych operacji weszły w „zaawansowany etap” i obejmują swoim zasięgiem zarówno Bliski Wschód, jak i obszar w „pewnych innych krajach”.

Zobacz wideo Czy Trump jest rosyjskim agentem?

Redukcja obsady dyplomatycznej obejmuje ambasady w Jordanii, Libanie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wymienione placówki już wcześniej funkcjonowały w ograniczonym składzie kadrowym. W przeciwieństwie do wcześniejszych procedur wdrożonych w ambasadzie USA w Rijadzie, tym razem pracownikom nie wydano bezpośredniego nakazu opuszczenia państw urzędowania.

NBC podała też, że w ostatnich dniach nie tylko dyplomaci, ale też amerykańscy żołnierze stopniowo zmniejszają swoją obecność w bazach na Bliskim Wschodzie. 

USA szykują się do ataku na Iran

Wprowadzone środki ostrożności zbiegają się w czasie z przygotowaniami amerykańskich sił zbrojnych do ewentualnego wznowienia operacji powietrznych przeciwko Iranowi, co zapowiadał prezydent Donald Trump. Przedstawiciele administracji USA oficjalnie dementują jednak doniesienia, jakoby zmiany w funkcjonowaniu ambasad miały bezpośredni związek z planowanymi działaniami militarnymi.

Od wiosny w wojnie Iranem trwa impas, bo podpisany w czerwcu rozejm wygasł w sierpniu, a trwałego porozumienia nie udało się wypracować. W związku z tym blokowana przez Iran od początku wojny ważna dla transportu ropy cieśnina Ormuz nadal nie jest w pełni otwarta, co destabilizuje rynki.

Trump zastrzegał niedawno, że do ewentualnego ataku na Iran nie dojdzie przed wyborami połówkowymi do Kongresu, które odbędą się w Ameryce 3 listopada. Tak samo Izraelczykom nie spieszy się wznawiać wojnę przed własnymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 27 października.

Źródło: PAP

Redagował Jan Latała

Udział